sobota, 5 października 2013

Rozdział XXVI- Nowa moc = większa szansa na zwycięstwo

   Bardzo, ale to bardzo was przepraszam, ale... to już przedostatni rozdział Feniksa!!! Nie mam natchnienia do tego opowiadania i nie wiem jak je zakończyć, więc końcówka może być trochę zagmatwana... XD
   A tu mam taki link dla was, żebyście sobie zerknęli co robię w wolnym czasie :3 http://more-than-luck.deviantart.com/


~*~


   Osoba, która wyszła z pomieszczenia była mu zupełnie obca, ale i niezwykle znana. Czuł się rozdarty między niepewnością co do niej, a niewyobrażalną chęcią wzięcia jej w ramiona.
    Blond włosy zastąpiły długie, czarne jak smoła fale sięgające jej do połowy pleców. Czerwone ślepia zyskały kocie źrenice, które wpatrywały się w nich uważnie, a jej usta zacisnęły się w wąską linię. Nagle jej wzrok skierował się w jego stronę przeszywając go jak lodowe ostrze, które jak szybko się pojawiło tak i szybko zniknęło zastąpione przez ciepły i czuły uśmiech
 -Peter!- pisnęła szczęśliwa dziewczyna rzucając mu się na szyję i całując go namiętnie w usta. Lekko zaskoczony chłopak zamknął oczy odwzajemniając ten gest i obejmując ją delikatnie w pasie. Jednak to była ta sama osoba, którą kochał.
 -Nic ci nie jest?- zapytał zmartwiony kładąc dłonie na jej policzkach i patrząc jej głęboko w oczy. Dziewczyna uśmiechnęła się tylko i objęła go mocno wtulając twarz w jego pierś.
 -Nic a nic! Czuję się lepiej niż kiedykolwiek!- zaśmiała się Mia odsuwając się lekko od niego i patrząc za siebie.- Dziękuję ci, Taylor.
 -Nie ma za co.- zaśmiał się czerwono-włosy. Jego twarz zdradzała wyraźne zmęczenie, a oczy były niepokojąco podkrążone.- Ale będzie lepiej jeśli się na chwilę zdrzemnę. - powiedział sztywno i ruszył chwiejnym krokiem w stronę drzwi innej sali.
 -Jak się czujesz?- zapytał zmartwiony Red.- Czy przypomniałaś sobie wszystko?
   Mia zaśmiała się dziko przyglądając mu się swoimi kocimi oczami. Odgarnęła kosmyk czarnych włosów, które opadł jej na czoło i ukazała śnieżnobiałe kły w uśmiechu.
 -Jestem Mia, Smok Destrukcji i Ciemności oraz władczyni Mocy Zagłady...- powiedziała i wyszczerzyła swoje zęby w jeszcze większym uśmiechu.- Tak... Przypomniałam sobie wszystko.

   Czarne włosy powiewały na wietrze jak cienkie nici. Chłopak czuł się kompletnie zbity z tropu. Nie rozumiał jak to możliwe, że ona przeszła aż taką zmianę... Jakby słysząc jego myśli Mia obejrzała się i spojrzała mu głęboko w oczy.
 -Nadal jestem sobą.- powiedziała z ciepłym uśmiechem i chwyciła go za rękę. Tak... Było tak jak dawniej. Nadal potrafiła z niego czytać jak z otwartej księgi.
 -Długo będziemy tu tak stać?- warknęła niska dziewczyna o turkusowych lokach i różowych oczach.
 -Cierpliwości.- odburknęła jej Alice uśmiechając się z wyższością.
   Peter objął czarno-włosą i pocałował delikatnie jej szyję sprawiając, że przez jej ciało przeszły przyjemne dreszcze.
 -Nie wywyższaj się tak.- zaśmiał się chłopak składając kolejny pocałunek na jej gładkiej skórze.
 -N-Nie wywyższam się...- wyjąkała czerwonooka chwytając jego zimne dłonie. Nagły uśmiech pojawił się na jej twarzy gdy drzwi wielkiego, czarnego pałacu otworzyły się i wyszedł przez nie Zegarmistrz.- A to wredna kanalia...- warknęła Alice nadal szczerząc zęby w uśmiechu.
 -Czyli że to on był szpiegiem...?- zapytał zdziwiony Peter patrząc na niewielką postać mężczyzny.
 -Na to wygląda... -warknęła Mia rozglądając się po twarzach jej smoczych towarzyszy.- Gotowi do walki?
   Odpowiedziały jej liczne szmery i piski aprobaty przepełnione rządzą krwi. Dziewczyna związała włosy w wysoki kucyk i spojrzała na Petera wyczekująco. Chłopak uśmiechnął się i skinął lekko głową.
   -Czas rozpocząć zabawę!- warknęła Alice i ruszyła biegiem w stronę zamku. Wszyscy pewnie ruszyli za nią wyglądając razem jak czarny dym pełzający po lodowej tafli jeziora.
   Już niedługo...- pomyślała Mia.- Już niedługo to wszystko się skończy.