wtorek, 17 grudnia 2013

Rozdział 4

   Siedziałam na pryczy z kolanami podciągniętymi pod brodę. Rok temu miałam dziwny wypadek. Straciłam wtedy pamięć, nie rozpoznawałam nikogo, ani niczego. Może Liam znał mnie przed tym wypadkiem? Może coś się między nami wydarzyło...? Nie! To niemożliwe. Po raz kolejny spojrzałam na chłopaka w nadziei, że coś sobie przypomnę. 
   Jego ciemne włosy opadały miękko na czoło zasłaniając niewielkie zadrapania tuż nad jego brwiami. Błękitne oczy ślepo wpatrywały się w przestrzeń. Chłopak powoli oblizał swoje usta i spojrzał na mnie. Czułam jak moje serce gwałtownie przyspiesza, a na twarzy pojawia się rumieniec. Liam zaśmiał się cicho i podszedł do mnie.
 -Kiedyś też tak reagowałaś.- powiedział chłopak z uśmiechem i usiadł obok mnie.- Chociaż wtedy twoje włosy były czarne, a nie czerwone.
 -Skąd ty..
 -Nie ważne. Sama musisz sobie przypomnieć.- przerwał mi chłopak. Ugh... Ten gość działał mi na nerwy! 
   Chwyciłam Liama za kołnierz jego koszuli i przyciągnęłam go bliżej siebie.
 -Nie mogę sobie przypomnieć!- jęknęłam z nutką rozpaczy w głosie. Chłopak uśmiechnął się tylko i przysunął swoją twarz bliżej mojej.
 -Więc pozwól sobie pomóc.- zaśmiał się chłopak i delikatnie mnie pocałował. Te usta wydały mi się znajome... Zbyt znajome... 
   Brunet położył rękę na mojej szyi pogłębiając pocałunek. Nie chciałam, żeby przestawał... Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie. Ale dlaczego...? Przecież znałam go dopiero dwa dni, a teraz się z nim całowałam...
   Przed oczami mignął mi krótki obraz uśmiechającego się Liama, który trzyma mnie mocno za rękę i prowadzi w kierunku pięknego jeziora. 
   Gwałtownie odsunęłam się od chłopaka i spojrzałam na niego z przerażeniem. Jego twarz nie zdradzała żadnych emocji.
 -Byliśmy nad jakimś jeziorem...- mruknęłam jakby sama do siebie, na co chłopak zareagował uśmiechem.
 -Czyli terapia działa.- zaśmiał się Liam kładąc dłoń na moim policzku.- Cieszę się, że pamiętasz chociaż tyle.
   Uśmiechnęłam się ciepło przykładając dłoń do jego policzka. Błękitnooki przekręcił lekko głowę i pocałował wnętrze mojej dłoni.
 -Nawet nie wiesz, jak bardzo za tobą tęskniłem.- wymruczał Liam zamykając oczy. Delikatnie potarłam kciukiem jego policzek.
   Chciałam sobie przypomnieć. Tak bardzo chciałam sobie przypomnieć o tym, co się między nami wydarzyło.
 -Widzę, że nasza mała księżniczka się obudziła.- usłyszałam męski głos dochodzący zza moich pleców.- Czas nauczyć cię trochę szacunku, mała zdziro! 

niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 3

   Leżałam na czyimś ciele. Nie miałam siły, żeby się podnieść i sprawdzić, kto służył za moją poduszkę. Z ogromnym wysiłkiem uniosłam powieki i zauważyłam metalowe kraty miejscami pokryte jakimś dziwnym, czerwonym płynem. Chwila... Czy to była krew?!
   Z trudem uniosłam się na łokciach i przeniosłam wzrok na chłopaka, na którym właśnie leżałam. Był w moim wieku, twarz miał poobijaną i dziwnie znajomą. Nagle otworzył oczy i spojrzał na mnie z przerażeniem swoimi błękitnymi oczami. No to był chyba jakiś kiepski żart...
 -Nina...?- wyszeptał zaskoczony Liam. Na korytarzu, który rozciągał się za kratami usłyszałam czyjeś ciężkie kroki. Chłopak natychmiast chwycił mnie w pasie i przekręcił nas oboje tak, że teraz to on leżał na mnie.
 -Co ty robisz?!- syknęłam w stronę chłopaka, który zasłonił mi usta dłonią.
 -Nie drzyj się i udawaj, że śpisz.- mruknął mi do ucha. Zamknęłam oczy wykonując jego polecenie. Bałam się... Cholernie się bałam. Zostałam porwana, a moją ostatnią deską ratunku był ten idiota. Musiałam mu zaufać.
 -Dzień dobry! Jak się wam spało, szmaty?- usłyszałam męski głos, a po nim przerażający chichot. Czułam jak zimny dreszcz przechodzi po moim karku. To był ten sam śmiech, który słyszałam zanim straciłam przytomność.
   Liam zabrał dłoń z moich ust i przyciągnął mnie do siebie zasłaniając mnie swoim ciałem.
 -Co powiedziałeś?!- ryknął wściekły brunet. Słyszałam zbliżające się w naszą stronę kroki i głośny plask tuż nad moim uchem.
 -Nadal nie nauczyłeś się kultury, co?- burknął mężczyzna i wyszedł z pomieszczenia zatrzaskując za sobą kraty.
   Otworzyłam oczy i dostrzegłam czerwony ślad na prawym policzku Liama. Czułam jak łzy napływają do moich oczu. Chłopak spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczami i bez słowa przytulił mnie do siebie. Wtuliłam się w niego pozwalając łzom swobodnie spłynąć po moich policzkach. Czułam jego szczupłe palce wplątujące się w moje włosy.
 -Nie pozwolę cię skrzywdzić. Nie spadnie ci nawet włos z głowy. Obiecuję.- wyszeptał chłopak delikatnie muskając ustami moje ucho. Czułam jak moje serce gwałtownie przyspiesza i wiedziałam, że to samo dzieje się z nim.
 -Dziękuję.- jęknęłam rozklejając się do końca i wtulając twarz w jego klatkę piersiową. Liam złożył delikatny pocałunek na mojej głowie i przyciągnął mnie bliżej do siebie.
   Więc to jest prawdziwy Liam, pomyślałam uśmiechając się do siebie i mocno go obejmując. Chłopak zaśmiał się cicho i delikatnie pogładził mnie po głowie.
 -Wczoraj rano chyba urwałabyś mi łeb gdybym zrobił coś takiego, a teraz uśmiechasz się i przyciągasz mnie coraz bliżej siebie.- powiedział brunet z uśmiechem starając się rozluźnić atmosferę.
 -Idiota...- burknęłam chichocząc cicho i starając się pohamować łzy.- Po prostu... Cholernie się boję...
 -Wiem...- wyszeptał chłopak delikatnie kładąc dłonie na moich policzkach i patrząc mi głęboko w oczy.- Nie pozwolę im cię skrzywdzić...
   Czułam jak moja twarz powoli przybiera kolor dojrzałego pomidora. On był zdecydowanie za blisko! Widziałam dokładnie niewielkie ranki i siniaki na jego twarzy. Moją uwagę przykuła rozcięta dolna warga Liama. Mimowolnie dotknęłam rany opuszkami palców starając się zrobić to najdelikatniej jak potrafiłam. Widziałam jak chłopak się rumieni i powoli przysuwa swoją twarz bliżej mojej. Czułam bicie swojego serca i słyszałam krew buzującą w moich żyłach. Co on zamierza zrobić? Jego usta były coraz bliżej moich warg i zbliżały się coraz bardziej. Chciałam, żeby mnie pocałował... Pragnęłam tego całą sobą. Czemu on musiał tak na mnie działać?
   Położyłam dłoń na jego policzku, gdy złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Jego wargi były strasznie suche, ale zadziwiająco delikatne. Kolejny pocałunek był bardziej natarczywy. Czułam jak chłopak wpija się w moje usta i przyciąga mnie bliżej do siebie. Oddałam pocałunek. Nie potrafiłam go powstrzymać... Nie, ja nie chciałam go powstrzymać...
 -L-Liam...- mruknęłam delikatnie przerywając pocałunek.
 -Przepraszam.- wyszeptał chłopak opierając się swoim czołem o moje.- Nie potrafiłem się opanować chociaż wiem, że niczego nie pamiętasz.
 -Co?- jęknęłam zaskoczona.- O czym mam niby pamiętać? O czym ty mówisz, Liam?
   Chłopak spojrzał mi głęboko w oczy i delikatnie pocałował mnie w czubek nosa. O czym on w ogóle mówił?! Co miałam niby pamiętać?
 -Powiedz mi, jak sobie przypomnisz.- powiedział Liam i powoli odsunął się ode mnie zostawiając mnie sam na sam z moimi myślami.

niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 2

   Pierwsza lekcja obyła się bez rozlewu krwi chociaż muszę przyznać, że chwilami chciałam złamać mu nos i trochę oszpecić tą śliczną mordkę.
 -Nie gap się na mnie.- powiedział nagle Liam z uśmiechem. Spuściłam wzrok gapiąc się ślepo w zeszyt.- Przepraszam za to, co stało się na korytarzu.
 -Nie powinieneś przepraszać mnie.- mruknęłam i podniosłam wzrok patrząc mu w oczy.- Przeprosiny to tylko puste słowa. Powinieneś pokazać, że jest ci przykro.
   Chciałam powiedzieć coś jeszcze, ale dzwonek przerwał naszą jakże przyjemną rozmowę. Wielki książę idiotów podniósł się z miejsca i pewnym krokiem podszedł do lekko przestraszonej Klaudii. Niech mnie ktoś uszczypnie... Czy on właśnie ją przepraszał?! Chłopak chyba przeszedł na ciemną stronę mocy i właśnie zwariował...
 -Czy ty to widziałaś?- pisnęła Klaudia, która właśnie pojawiła się obok mnie.
 -Tak, widziałam...- odpowiedziałam z nutką niedowierzania w głosie. Teraz to byłam kompletnie zbita z tropu. 
 -Chodźmy na następną lekcję, teraz biologia.- powiedziała dziewczyna chwytając mnie za rękę i wyprowadzając na korytarz.
   No niech mnie ktoś uszczypnie. Ten gość do końca zwariował! Najpierw zachowywał się jak ostatni dupek i kretyn, a teraz udawał księcia z bajki. I nie wiadomo czemu Klaudia cały czas się uśmiechała. Coś mi się wydawało, że ta nagła zmiana nastroju księcia palantów zbyt bardzo ją cieszyła.
 -On kiedyś nie był taki..- powiedziała blondynka odwracając się w moją stronę.- Zmienił się jakiś rok temu po tym, jak zerwała z nim dziewczyna...
 -Ojej, jakież to romantyczne.- powiedziałam z przekąsem i odwróciłam wzrok.
 -Oj, nie bądź taka.- jęknęła zielonooka.- Przecież mnie przeprosił.
 -To tylko puste słowa...
 -To czyny powinny świadczyć o tym, jak bardzo jest nam przykro.- głos Liama za moimi plecami sprawił, że wzdrygnęłam się mimowolnie w zaskoczeniu.- Mam rację?- zapytał chłopak ukazując swoje białe zęby w uśmiechu.
 -Może.- burknęłam starając się na niego nie patrzeć. Zaraz mu chyba powybijam te równe ząbki.
 -Nie bądź taka wredna, Nina.- zaśmiał się chłopak i puścił w moją stronę perskie oko.
   Teraz to miałam ochotę palnąć go w łeb. Jak taki z niego playboy to niech sobie podrywa inne dziewczyny, a mi niech lepiej da spokój.
   Dzwonek oznajmiający rozpoczęcie się kolejnej lekcji zadzwonił w moich uszach. Kolejne czterdzieści pięć minut, które będę musiała spędzić siedząc obok Liama...

  Reszta dnia minęła zaskakująco spokojnie. Brunet ogarnął się w końcu i przestał się do mnie odzywać, więc jego obecność tak bardzo mnie nie irytowała. Właściwie to czemu ciągle o nim myślę?!
   Ubrałam swoje buty do biegania i zarzuciłam bluzę na plecy wkładając słuchawki do uszu. Czas na ulubioną część mojego dnia- bieganie. Chodziłam na przebieżki odkąd pamiętam i stało się to moim uzależnieniem. Wyszłam z domu krzycząc przy tym krótkie słowa pożegnania w stronę jak zwykle zapracowanych rodziców i włączyłam pierwszą piosenkę na mojej liście odtwarzania.
   Pierwsze wersy piosenki Six Degrees of Separation zespołu The Script rozbrzmiały w moich uszach wywołując uśmiech na moich ustach. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, co sprawiało, że chciało mi się biegać bardziej niż kiedykolwiek.
   Zaczęłam biec i pewnie skręciłam w jedną z uliczek. Miałam dziwne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, więc przyspieszyłam trochę i skręciłam w kolejną uliczkę. Nie wiem jak długo już tak biegłam, ale słyszałam jak adrenalina buzuje w moich żyłach i miesza się ze słowami kolejnej piosenki, która popłynęła z moich czarnych słuchawek. Don't know how to stop zespołu Halestorm, świetny kawałek.
   W tej samej chwili w której to pomyślałam usłyszałam czyjeś kroki tuż za sobą. Chciałam się odwrócić i zobaczyć kto za mną stoi, ale w jednej chwili zrobiło mi się ciemno przed oczami i poczułam silny ból nad prawą skronią. Ostatnia rzecz, którą pamiętam to muzyka, która z każdą sekundą stawała się coraz cichsza i przeraźliwy, męski śmiech...