Pierwsza lekcja obyła się bez rozlewu krwi chociaż muszę przyznać, że chwilami chciałam złamać mu nos i trochę oszpecić tą śliczną mordkę.
-Nie gap się na mnie.- powiedział nagle Liam z uśmiechem. Spuściłam wzrok gapiąc się ślepo w zeszyt.- Przepraszam za to, co stało się na korytarzu.
-Nie powinieneś przepraszać mnie.- mruknęłam i podniosłam wzrok patrząc mu w oczy.- Przeprosiny to tylko puste słowa. Powinieneś pokazać, że jest ci przykro.
Chciałam powiedzieć coś jeszcze, ale dzwonek przerwał naszą jakże przyjemną rozmowę. Wielki książę idiotów podniósł się z miejsca i pewnym krokiem podszedł do lekko przestraszonej Klaudii. Niech mnie ktoś uszczypnie... Czy on właśnie ją przepraszał?! Chłopak chyba przeszedł na ciemną stronę mocy i właśnie zwariował...
-Czy ty to widziałaś?- pisnęła Klaudia, która właśnie pojawiła się obok mnie.
-Tak, widziałam...- odpowiedziałam z nutką niedowierzania w głosie. Teraz to byłam kompletnie zbita z tropu.
-Chodźmy na następną lekcję, teraz biologia.- powiedziała dziewczyna chwytając mnie za rękę i wyprowadzając na korytarz.
No niech mnie ktoś uszczypnie. Ten gość do końca zwariował! Najpierw zachowywał się jak ostatni dupek i kretyn, a teraz udawał księcia z bajki. I nie wiadomo czemu Klaudia cały czas się uśmiechała. Coś mi się wydawało, że ta nagła zmiana nastroju księcia palantów zbyt bardzo ją cieszyła.
-On kiedyś nie był taki..- powiedziała blondynka odwracając się w moją stronę.- Zmienił się jakiś rok temu po tym, jak zerwała z nim dziewczyna...
-Ojej, jakież to romantyczne.- powiedziałam z przekąsem i odwróciłam wzrok.
-Oj, nie bądź taka.- jęknęła zielonooka.- Przecież mnie przeprosił.
-To tylko puste słowa...
-To czyny powinny świadczyć o tym, jak bardzo jest nam przykro.- głos Liama za moimi plecami sprawił, że wzdrygnęłam się mimowolnie w zaskoczeniu.- Mam rację?- zapytał chłopak ukazując swoje białe zęby w uśmiechu.
-Może.- burknęłam starając się na niego nie patrzeć. Zaraz mu chyba powybijam te równe ząbki.
-Nie bądź taka wredna, Nina.- zaśmiał się chłopak i puścił w moją stronę perskie oko.
Teraz to miałam ochotę palnąć go w łeb. Jak taki z niego playboy to niech sobie podrywa inne dziewczyny, a mi niech lepiej da spokój.
Dzwonek oznajmiający rozpoczęcie się kolejnej lekcji zadzwonił w moich uszach. Kolejne czterdzieści pięć minut, które będę musiała spędzić siedząc obok Liama...
Reszta dnia minęła zaskakująco spokojnie. Brunet ogarnął się w końcu i przestał się do mnie odzywać, więc jego obecność tak bardzo mnie nie irytowała. Właściwie to czemu ciągle o nim myślę?!
Ubrałam swoje buty do biegania i zarzuciłam bluzę na plecy wkładając słuchawki do uszu. Czas na ulubioną część mojego dnia- bieganie. Chodziłam na przebieżki odkąd pamiętam i stało się to moim uzależnieniem. Wyszłam z domu krzycząc przy tym krótkie słowa pożegnania w stronę jak zwykle zapracowanych rodziców i włączyłam pierwszą piosenkę na mojej liście odtwarzania.
Pierwsze wersy piosenki Six Degrees of Separation zespołu The Script rozbrzmiały w moich uszach wywołując uśmiech na moich ustach. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, co sprawiało, że chciało mi się biegać bardziej niż kiedykolwiek.
Zaczęłam biec i pewnie skręciłam w jedną z uliczek. Miałam dziwne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, więc przyspieszyłam trochę i skręciłam w kolejną uliczkę. Nie wiem jak długo już tak biegłam, ale słyszałam jak adrenalina buzuje w moich żyłach i miesza się ze słowami kolejnej piosenki, która popłynęła z moich czarnych słuchawek. Don't know how to stop zespołu Halestorm, świetny kawałek.
W tej samej chwili w której to pomyślałam usłyszałam czyjeś kroki tuż za sobą. Chciałam się odwrócić i zobaczyć kto za mną stoi, ale w jednej chwili zrobiło mi się ciemno przed oczami i poczułam silny ból nad prawą skronią. Ostatnia rzecz, którą pamiętam to muzyka, która z każdą sekundą stawała się coraz cichsza i przeraźliwy, męski śmiech...
No niech mnie ktoś uszczypnie. Ten gość do końca zwariował! Najpierw zachowywał się jak ostatni dupek i kretyn, a teraz udawał księcia z bajki. I nie wiadomo czemu Klaudia cały czas się uśmiechała. Coś mi się wydawało, że ta nagła zmiana nastroju księcia palantów zbyt bardzo ją cieszyła.
-On kiedyś nie był taki..- powiedziała blondynka odwracając się w moją stronę.- Zmienił się jakiś rok temu po tym, jak zerwała z nim dziewczyna...
-Ojej, jakież to romantyczne.- powiedziałam z przekąsem i odwróciłam wzrok.
-Oj, nie bądź taka.- jęknęła zielonooka.- Przecież mnie przeprosił.
-To tylko puste słowa...
-To czyny powinny świadczyć o tym, jak bardzo jest nam przykro.- głos Liama za moimi plecami sprawił, że wzdrygnęłam się mimowolnie w zaskoczeniu.- Mam rację?- zapytał chłopak ukazując swoje białe zęby w uśmiechu.
-Może.- burknęłam starając się na niego nie patrzeć. Zaraz mu chyba powybijam te równe ząbki.
-Nie bądź taka wredna, Nina.- zaśmiał się chłopak i puścił w moją stronę perskie oko.
Teraz to miałam ochotę palnąć go w łeb. Jak taki z niego playboy to niech sobie podrywa inne dziewczyny, a mi niech lepiej da spokój.
Dzwonek oznajmiający rozpoczęcie się kolejnej lekcji zadzwonił w moich uszach. Kolejne czterdzieści pięć minut, które będę musiała spędzić siedząc obok Liama...
Reszta dnia minęła zaskakująco spokojnie. Brunet ogarnął się w końcu i przestał się do mnie odzywać, więc jego obecność tak bardzo mnie nie irytowała. Właściwie to czemu ciągle o nim myślę?!
Ubrałam swoje buty do biegania i zarzuciłam bluzę na plecy wkładając słuchawki do uszu. Czas na ulubioną część mojego dnia- bieganie. Chodziłam na przebieżki odkąd pamiętam i stało się to moim uzależnieniem. Wyszłam z domu krzycząc przy tym krótkie słowa pożegnania w stronę jak zwykle zapracowanych rodziców i włączyłam pierwszą piosenkę na mojej liście odtwarzania.
Pierwsze wersy piosenki Six Degrees of Separation zespołu The Script rozbrzmiały w moich uszach wywołując uśmiech na moich ustach. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, co sprawiało, że chciało mi się biegać bardziej niż kiedykolwiek.
Zaczęłam biec i pewnie skręciłam w jedną z uliczek. Miałam dziwne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, więc przyspieszyłam trochę i skręciłam w kolejną uliczkę. Nie wiem jak długo już tak biegłam, ale słyszałam jak adrenalina buzuje w moich żyłach i miesza się ze słowami kolejnej piosenki, która popłynęła z moich czarnych słuchawek. Don't know how to stop zespołu Halestorm, świetny kawałek.
W tej samej chwili w której to pomyślałam usłyszałam czyjeś kroki tuż za sobą. Chciałam się odwrócić i zobaczyć kto za mną stoi, ale w jednej chwili zrobiło mi się ciemno przed oczami i poczułam silny ból nad prawą skronią. Ostatnia rzecz, którą pamiętam to muzyka, która z każdą sekundą stawała się coraz cichsza i przeraźliwy, męski śmiech...
O nie.. ;_; Ktoś Ninie chce zrobić krzywdę.. ._. ZABIĆ DZIADA.. @_@
OdpowiedzUsuńHahahaha XD Musiałam dodać trochę akcji, żebyście tu z nudów nie padli... O ile ktoś to w ogóle czyta... QwQ
UsuńBądź spokojna, ja na pewno czytam.. *^* (Masz ten problem co ja~.. X"D) Cóż, akcja musi być, ale mam nadzieję, że się jej nic nie stanie.. ;_;
UsuńHm... Powiedzmy, że ktoś nie pozwoli jej skrzywdzić.. ;3 W końcu to jest historia romantyczna :3
UsuńFajne. Czekam na więcej :D
OdpowiedzUsuńDziękuję :3
Usuń