sobota, 14 września 2013

Rozdział XXV- Smok Umysłu

   Oficjalne informacje na temat zakończenia opowiadania!
   "Feniks" zakończy się wraz z końcem roku i wtedy oficjalnie rozpocznę też nowe opowiadanie pt. "Łowca". Mogę powiedzieć tylko, że będzie to opowiadanie typu fantasy. :3
   No i przepraszam, że nie wstawiałam tak długo kolejnego rozdziału, ale choroba mnie dopadła i nie mam na nic siły... ;_; 


~*~


   Hałas jaki roznosił się w niewielkiej jaskini był nie do zniesienia. Masa magii, którą dało się wyczuć od wszystkich zebranych była wręcz przytłaczająca, a było ich zaledwie piętnastu! Każdy nawet najcichszy szmer roznosił się echem uderzając w jej uszy potężnymi falami. To było nie do zniesienia!
 -Zamknijcie się wreszcie!- jęknął Peter pocierając pulsujące bólem skronie. Wszyscy zebrani zamilkli patrząc na niego ze zdziwieniem. Alice odchrząknęła i wstała z jednego z ustawionych tam drewnianych krzeseł.
 -Wiem, że wielu z was myśli sobie: "Co tej małolacie strzeliło do głowy, żeby walczyć z Czarną Damą?!"- kilka śmiechów rozniosło się po jaskini wywołując cień uśmiechu na jej twarzy.- Ale nie obchodzi mnie to, że uważacie mnie za dziecko bez doświadczenia. Zanim jeszcze nauczyłam się mówić potrafiłam zmienić skałę o grubości pięciu metrów w istny pył. Nazywam się Mia i jestem wnuczką Czterech Karcianych Władców. Dwóch z nich chcę zabić... Jesteście ze mną, czy przeciwko mnie?!
   Wszyscy jednocześnie podnieśli się z krzeseł wydając z siebie okrzyki aprobaty. Tylko jedna, drobna dziewczyna o pięknych, złotych włosach i kocich, zielonych oczach prychnęła z pogardą rzucając Alice nienawistne spojrzenie.
 -Skąd mamy wiedzieć, że nie prowadzisz nas na pewną śmierć?!- warknęła blondynka na tyle głośno, że wszyscy umilkli patrząc na nią w zadumie.- Dobrze wiesz, że Czarna Dama i Czarny Walet nie są pierwszymi lepszymi Smoczymi Dziećmi! Oni są jednymi z Pierwszych! Ich moc jest nieograniczona i...
 -Black obawia się mocy Mii!- przerwał jej Red obserwując wszystkich pełnymi mądrości i doświadczenia, czerwonymi oczami. Szczupłą dłonią przejechał po włosach w tym samym kolorze i westchnął cicho.- Jedynym problemem jest bariera, która utworzyła się w jej umyśle i która nie pozwala jej dotrzeć do większości jej mocy.
    Miliony szeptów rozeszły się po jaskini i z tłumu wyłonił się wysoki, szczupły chłopak o czerwonych niczym krew włosach i pięknych, złotych oczach. Uśmiechnął się ciepło do Mii i spojrzał na Red'a.
 -Nazywam się Taylor i jestem Smokiem Umysłu. Mógłbym ci pomóc zniszczyć tą barierę.- powiedział chłopak z uśmiechem. Miał na oko dwadzieścia lat. Czarna koszula delikatnie podkreślała jego zgrabną sylwetkę, a spodnie w tym samym kolorze sprawiały, że wyglądał na nieziemsko przystojnego.
 -Naprawdę?- zapytała podekscytowana Mia z nadzieją w głosie.- To wspaniale!
 -Tylko... to może być trochę bolesne.- mruknął chłopak drapiąc się po głowie.- Jesteś pewna, że...
 -Tak. Nie ważne jak bolesne to będzie chcę odzyskać swoje wspomnienia!- przerwała mu ostro Mia wpijając w niego swoje czerwone oczy. Chłopak cofnął się gwałtownie i uśmiechnął się z podziwem w jej stronie. To było spojrzenie godne zwycięzcy.


   Jej krzyki roznosiły się po korytarzu nie dając mu chwili wytchnienia. Chciał jak najszybciej do niej podbiec i jej pomóc, ale jak?! Nie mógł im przeszkodzić, bo to groziło wielkimi zmianami w jej umyśle a w najgorszym wypadku- śmiercią.
 -Uspokój się, bo i bez twojego poddenerwowania ledwo spokojnie stoję w miejscu!- warknął nagle Red zipiąc na Petera czerwonymi oczami.
 -Dobrze, postaram się.- westchnął chłopak i usiadł na jednym z drewnianych krzeseł.- Tak w ogóle to... Gdzie jest Czerwona Królowa?
 -Rose? Ech... Nie mam pojęcia...- odpowiedział mężczyzna, gdy kolejny głośny krzyk przedarł powietrze.- Ale wolałbym, żeby tu teraz była...

poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział XXIV- Czy człowiek może pokonać smoka?

   Alice! Nie wracajcie tutaj!
   Co? Ian, o czym ty mówisz?- zapytała chłopaka w myślach zatrzymując się gwałtownie w środku lasu.
   Ludzie szukają wejścia do królestwa, ale nie znajdą go dopóki jakaś istota paranormalna im go nie wskaże. Przekazałem już wieści innym mieszkańcom, ale pozostaliście jeszcze wy. Za żadne skarby nie zbliżajcie się do królestwa!
   Ale Ian...
   Posłuchaj mnie, złotko.- przerwał jej błękitnooki.- To nie są żarty. Zaraz rozpocznie się wojna i nikt nie chce was tu teraz widzieć. Light i Sam byli w terenie, więc zaraz powinni się z wami skontaktować.  Macie inne zadanie, prawda? 
   Prawda...
   No to powodzenia, mała.- powiedział chłopak ze śmiechem i znowu rozległ się dźwięk wyłączanego telewizora. Peter patrzył na nią zdziwiony nie wiedząc o co chodzi.
 -Nie możemy wracać.- powiedziała blondynka i w skrócie opowiedziała mu to, co przekazał jej Ian.
   Szelest pośród koron drzew nie pozwolił im jednak dokończyć rozmowy. Peter pociągnął Alice za sobą i ukrył się z nią za jednym z drzew. Chwilę później na polanie tuż obok nich pojawił się piękny, dostojny gryf. Jego silne łapy stąpały delikatnie po trawie nie wydając przy tym żadnego dźwięku. Nagle zwierze spojrzało w ich kierunku i zatrzepotało delikatnie skrzydłami.
 -Nie bójcie się, moje dzieci.- przemówił gryf niskim, dostojnym głosem i uśmiechnął się.- Jestem Red, chociaż bardziej znany jestem jako Czerwony As. Nie bój się mnie, moja droga wnuczko. Jestem tutaj, żeby ci pomóc, ale musicie się pospieszyć. Ludzkie siły już dawno rozproszyły się po lesie chcąc odnaleźć królestwo Selene.
 -Ale...- wyjąkała Alice, która razem z czarnowłosym wyszła z ukrycia.
 -Spokojnie, moje dziecko. Po prostu wsiądźcie na mój grzbiet, a ja zabiorę was do waszych towarzyszy.
 -D-dobrze.- mruknęła niepewnie blondynka i razem z Peterem niepewnie wsiadła na grzbiet gryfa. Jego futro było jak najprawdziwszy jedwab, a pióra na skrzydłach zdawały się płonąć. Zwierzę poderwało się gwałtownie z ziemi i nie wydając przy tym żadnego odgłosu wzniosło się w górę lecąc w stronę zachodzącego słońca. Deszcz przestał już padać, a niebo przybrało kolor pięknego błękitu.
   Alice zamknęła oczy zatapiając dłonie w sierści gryfa i odchyliła głowę do tyłu opierając ją lekko o ramię siedzącego za nią chłopaka. Czuła bicie jego serca i bicie potężnego serca zwierzęcia. Aż trudno uwierzyć, że to był jej dziadek. Nigdy nie traktowała go jak dorosłego, a co dopiero swojego dziadka! Nie było łatwo uważać go za starą osobę skoro wyglądał jak dwudziestolatek.
 -Mia.- odezwało się nagle cicho stworzenie i przechyliło łeb w jej stronę.
 -Tak?- odpowiedziała dziewczyna otwierając szeroko oczy jakby dopiero co ktoś obudził ją swoim krzykiem ze snu. 
 -Powiedz mi ile razy Black próbowała cię zabić.- powiedział Red tonem nie znoszącym sprzeciwu obserwując ją jednym z czerwonych jak krew oczu. te oczy były tak podobne do jej własnych, że nie potrafiła oderwać od nich wzroku.
 -Raz...
 -Czyli nie pamiętasz poprzednich razów...- westchnął gryf i gwałtownie opadł w dół zatrzymując się kilka metrów od ziemi i szybując dalej między drzewami.- Gdy tylko się narodziłaś Black wpadła w szał. Wyczuła, że twoja moc mogłaby kiedyś zagrażać jej życiu i próbowała cię zabić, ale jej plan się nie udał. Zamiast cię zabić utworzyła w twoim umyśle barierę oddzielającą cię od większości twoich zdolności magicznych, co spowodowało między innymi zmianę koloru twoich włosów z czarnych na blond. Nikt z nas nie wiedział jaką moc miałaś przedtem, ale po tym, co zrobiła Black pozostała ci tylko moc Smoka Ciemności. 
 -Ale...
 -Możliwe, że gdyby udało ci się zburzyć tą barierę mogłabyś wtedy pokonać i Black i Devila.- kontynuował gryf ignorując piskliwe jęknięcie Alice.- Nawet nie wiesz ile masz w sobie mocy, moje dziecko...


~*~

   Przepraszam, że tak długo musieliście czekać na kolejny rozdział, ale brak weny i niechęć do rozpoczęcia kolejnego roku w tym piekle zwanym szkołą dały o sobie znać i nie pozwoliły mi nawet pomyśleć o dalszych losach Mii. 
   Planuję zakończyć to opowiadanie przed  moimi urodzinami (21 stycznia) i rozpocząć kolejne (tytuł podam następnym razem bo nadal nad nim pracuję xD). Na razie nie zdradzę wam szczegółów, ale postaram się napisać je bardziej... profesjonalnie od moich wcześniejszych opowiadań.
   Mam nadzieję, że mimo braku weny jakoś ten rozdział wyszedł. :D