Postaram się wstawiać każdą nową notkę co niedzielę~ Trzymajcie kciuki za moją wenę i mam nadzieję, że się wam spodoba ;3
~*~
Część
I
Nika
Prolog
Szłam
pewnym krokiem przez ciemny korytarz opuszczonego magazynu. Zapach
wilgoci mieszał się z zapachem krwi i gnijących zwłok,
przyprawiając mnie o mdłości. Naciągnęłam czarny szal na nos w
nadziei, że smród stanie się choć odrobinę bardziej znośny.
-Po
co ja się w ogóle zgodziłam tutaj przyjść?- warknęłam zła na
siebie.
Gdy
w końcu znalazłam się przy drzwiach do głównej hali,
wszechobecny odór był nie do wytrzymania. Powstrzymując się od
zwrócenia całego dzisiejszego śniadania. Z obrzydzeniem pchnęłam
grube drzwi, które otworzyły się z zaskakującą łatwością.
Wewnątrz zapach był o wiele silniejszy.
Rozejrzałam
się wokół, wypatrując w ciemności najmniejszego ruchu.
Pomieszczenie było ogromne i wysokie na pięć metrów. Jedynym
źródłem światła były małe, brudne okienka umieszczone tuż pod
sufitem w niewielkich odległościach. To miejsce napawało mnie
wstrętem. Stawiając kolejne kilka kroków w głąb hali uderzyłam
stopą o coś twardego, co potoczyło się z nieprzyjemnym chlupotem
po białych płytkach.
-Co
do...?- syknęłam, wyciągając z kieszeni skórzanej kurtki
niewielką, srebrną kulkę. Ścisnęłam ją mocno palcami i
obserwowałam jak srebrna powłoka ustępuje miejsca białemu,
oślepiającemu światłu. Kula światła powoli oderwała się od
mojej dłoni i uniosła się w górę oświetlając pomieszczenie.- O
cholera...
Już
wiedziałam, co wywoływało ten okropny odór. W różnych
odległościach od siebie, w zaschniętych już plamach krwi leżały
ludzkie ciała pozbawione głów. Każde z ciał było skierowane
barkami w stronę drzwi, jakby jeszcze przed śmiercią próbowali
się doczołgać do wyjścia. Niestety żadnemu z nich się to nie
udało.
Spojrzałam
w dół, chcąc się dowiedzieć, co mi wpadło pod nogi. Skrzywiłam
się z obrzydzenia widząc stosik bladych twarzy o szeroko rozwartych
oczach i ustach. Wszystkie głowy należały do mężczyzn.
-Oh!
Mam gościa!- usłyszałam za sobą przenikliwy pisk. Odwróciłam
się gwałtownie wyciągając zza pasa długi, srebrny miecz.- Wizyta
bez zapowiedzi? Nie miałam nawet okazji posprzątać.- syknęła
wysoka, smukła kobieta o czarnych oczach i włosach tego samego
koloru. Miała na sobie krótką, przylegającą do ciała czerwoną
sukienkę i czarne buty na wysokim obcasie. Całości dopełniała
czarna torebka, która zapewne była całkowicie pusta.
Kobieta
opierała się o framugę drzwi jedną dłonią, drugą zaś trzymała
za kark nieruchome ciało kolejnej ofiary. Chłopak, bo na pewno nie
był to jeszcze mężczyzna, miał tak na oko osiemnaście lat.
Ciemne włosy przesłaniały część jego twarzy, a ciemna kurtka
nie pozwalała mi przyjrzeć się jego sylwetce. Byłam jednak w
stanie usłyszeć jego płytki oddech. Więc jeszcze żyje.
-Z
kim mam przyjemność?- zapytała czarnooka, przyglądając się
trzymanej przeze mnie broni.
-Nie
powinno cię to obchodzić.- warknęłam, na co kobieta zareagowała
uśmiechem.- Puść chłopaka to porozmawiamy.
-Z
przyjemnością.- zaświergotała wypuszczając ze stalowego uścisku
kark swojej niedoszłej ofiary. Nieprzytomny chłopak runął z
głuchym dźwiękiem na ziemię.- Niech zgadnę, jesteś jedną z
tych słynnych Wojowniczek Rady?
-Pudło.-
odpowiedziałam, patrząc jak bezszelestnie mnie okrąża. Ani na
chwilę nie spuszczałam jej z oka.- Teraz moja kolej na zadawanie
pytań. Jak wielu ludzi zabiłaś?
-Więcej
niż jesteś sobie w stanie wyobrazić.- zaśmiała się, nieznacznie
zacieśniając kręgi.- Skoro nie jesteś z Rady to może z ESIP? Oni
też zajmują się takimi sprawami.
-Może.-
powiedziałam patrząc jej w oczy.- Na początku myślałam, że
jesteś wampirem, ale po tym jak zobaczyłam twoją jadalnię to
śmiem twierdzić, że jesteś zwykłą Czarną Wdową.
-Zwykłą?!-
syknęła wściekła, gdy jej ręce zaczęły się niebezpiecznie
wydłużać. To moja szansa!
Błyskawicznie
ruszyłam w jej stronę, zwinnie omijając próbujące mnie dosięgnąć
kończyny, które wyrastały z jej boków. Gdy byłam już
dostatecznie blisko, aby móc oddać celny cios, zatrzymałam się
gwałtownie i patrząc jej ciągle w oczy, pchnęłam ostrze w jej
głowę aż po rękojeść.
-W
imieniu Europejskiego Stowarzyszenia Istot Paranormalnych skazuję
cię na śmierć za popełnione przestępstwa.- wyszeptałam, patrząc
jak życie ucieka z jej rozszerzonych źrenic.
-No
i po kłopocie.- westchnęłam znudzona, wyciągając broń z
kurczącego cię ciała. Podeszłam szybkim krokiem do leżącego na
ziemi chłopaka i przewróciłam go tak, aby leżał na plecach.- No
i co ja z tobą zrobię?