niedziela, 23 sierpnia 2015

Prolog

Witajcie! Mała wiadomość i przechodzę do opowiadania ^^
Postaram się wstawiać każdą nową notkę co niedzielę~ Trzymajcie kciuki za moją wenę i mam nadzieję, że się wam spodoba ;3

~*~



Część I
Nika










Prolog


Szłam pewnym krokiem przez ciemny korytarz opuszczonego magazynu. Zapach wilgoci mieszał się z zapachem krwi i gnijących zwłok, przyprawiając mnie o mdłości. Naciągnęłam czarny szal na nos w nadziei, że smród stanie się choć odrobinę bardziej znośny.
-Po co ja się w ogóle zgodziłam tutaj przyjść?- warknęłam zła na siebie.
Gdy w końcu znalazłam się przy drzwiach do głównej hali, wszechobecny odór był nie do wytrzymania. Powstrzymując się od zwrócenia całego dzisiejszego śniadania. Z obrzydzeniem pchnęłam grube drzwi, które otworzyły się z zaskakującą łatwością. Wewnątrz zapach był o wiele silniejszy.
Rozejrzałam się wokół, wypatrując w ciemności najmniejszego ruchu. Pomieszczenie było ogromne i wysokie na pięć metrów. Jedynym źródłem światła były małe, brudne okienka umieszczone tuż pod sufitem w niewielkich odległościach. To miejsce napawało mnie wstrętem. Stawiając kolejne kilka kroków w głąb hali uderzyłam stopą o coś twardego, co potoczyło się z nieprzyjemnym chlupotem po białych płytkach.
-Co do...?- syknęłam, wyciągając z kieszeni skórzanej kurtki niewielką, srebrną kulkę. Ścisnęłam ją mocno palcami i obserwowałam jak srebrna powłoka ustępuje miejsca białemu, oślepiającemu światłu. Kula światła powoli oderwała się od mojej dłoni i uniosła się w górę oświetlając pomieszczenie.- O cholera...
Już wiedziałam, co wywoływało ten okropny odór. W różnych odległościach od siebie, w zaschniętych już plamach krwi leżały ludzkie ciała pozbawione głów. Każde z ciał było skierowane barkami w stronę drzwi, jakby jeszcze przed śmiercią próbowali się doczołgać do wyjścia. Niestety żadnemu z nich się to nie udało.
Spojrzałam w dół, chcąc się dowiedzieć, co mi wpadło pod nogi. Skrzywiłam się z obrzydzenia widząc stosik bladych twarzy o szeroko rozwartych oczach i ustach. Wszystkie głowy należały do mężczyzn.
-Oh! Mam gościa!- usłyszałam za sobą przenikliwy pisk. Odwróciłam się gwałtownie wyciągając zza pasa długi, srebrny miecz.- Wizyta bez zapowiedzi? Nie miałam nawet okazji posprzątać.- syknęła wysoka, smukła kobieta o czarnych oczach i włosach tego samego koloru. Miała na sobie krótką, przylegającą do ciała czerwoną sukienkę i czarne buty na wysokim obcasie. Całości dopełniała czarna torebka, która zapewne była całkowicie pusta.
Kobieta opierała się o framugę drzwi jedną dłonią, drugą zaś trzymała za kark nieruchome ciało kolejnej ofiary. Chłopak, bo na pewno nie był to jeszcze mężczyzna, miał tak na oko osiemnaście lat. Ciemne włosy przesłaniały część jego twarzy, a ciemna kurtka nie pozwalała mi przyjrzeć się jego sylwetce. Byłam jednak w stanie usłyszeć jego płytki oddech. Więc jeszcze żyje.
-Z kim mam przyjemność?- zapytała czarnooka, przyglądając się trzymanej przeze mnie broni.
-Nie powinno cię to obchodzić.- warknęłam, na co kobieta zareagowała uśmiechem.- Puść chłopaka to porozmawiamy.
-Z przyjemnością.- zaświergotała wypuszczając ze stalowego uścisku kark swojej niedoszłej ofiary. Nieprzytomny chłopak runął z głuchym dźwiękiem na ziemię.- Niech zgadnę, jesteś jedną z tych słynnych Wojowniczek Rady?
-Pudło.- odpowiedziałam, patrząc jak bezszelestnie mnie okrąża. Ani na chwilę nie spuszczałam jej z oka.- Teraz moja kolej na zadawanie pytań. Jak wielu ludzi zabiłaś?
-Więcej niż jesteś sobie w stanie wyobrazić.- zaśmiała się, nieznacznie zacieśniając kręgi.- Skoro nie jesteś z Rady to może z ESIP? Oni też zajmują się takimi sprawami.
-Może.- powiedziałam patrząc jej w oczy.- Na początku myślałam, że jesteś wampirem, ale po tym jak zobaczyłam twoją jadalnię to śmiem twierdzić, że jesteś zwykłą Czarną Wdową.
-Zwykłą?!- syknęła wściekła, gdy jej ręce zaczęły się niebezpiecznie wydłużać. To moja szansa!
Błyskawicznie ruszyłam w jej stronę, zwinnie omijając próbujące mnie dosięgnąć kończyny, które wyrastały z jej boków. Gdy byłam już dostatecznie blisko, aby móc oddać celny cios, zatrzymałam się gwałtownie i patrząc jej ciągle w oczy, pchnęłam ostrze w jej głowę aż po rękojeść.
-W imieniu Europejskiego Stowarzyszenia Istot Paranormalnych skazuję cię na śmierć za popełnione przestępstwa.- wyszeptałam, patrząc jak życie ucieka z jej rozszerzonych źrenic.
-No i po kłopocie.- westchnęłam znudzona, wyciągając broń z kurczącego cię ciała. Podeszłam szybkim krokiem do leżącego na ziemi chłopaka i przewróciłam go tak, aby leżał na plecach.- No i co ja z tobą zrobię?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz