środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział XX- Most

  20 rozdział Feniksa! Yay! :3 Dziękuję wam za taką dużą ilość wyświetleń! *o* Kocham was po prostu!
   Rozdział z dedykacją dla wszystkich czytelników bloga! Przepraszam za zabieranie waszego cennego czasu tą bezwartościową informacją i zapraszam do czytania rozdziału. 

~*~

   Nauka zmiany w smoka zajęła im całe dwa tygodnie i wymagała od nich naprawdę wiele wysiłku i cierpliwości, zwłaszcza, że przez cały czas musieli znosić obecność Light'a, który na każdym kroku podrywał Alice, co doprowadzało go do szału. Ale dlaczego?! Czemu tak się denerwował, gdy tylko ktoś zbliżał się do Alice?!
 -Peter...?- wyszeptała blondynka kładąc mu dłoń na ramieniu. Peter wyrwany z zamyśleń uśmiechnął się do niej i schował się bardziej w cieniu. Stali właśnie na jednej z wieży London Bridge i obserwowali stworzenie przypominające pumę na dwóch łapach. Nagle pojawił się obok nich Light i także schował się przed dzikimi oczami obiektu ich obserwacji.
 -Z pewnością smok.- powiedział cicho biało-włosy patrząc na stworzenie, które poruszało się po drugiej wieży z niepokojem. Czuło na sobie czyjeś spojrzenia, ale nie widziało nikogo.- Wyczuwam od niego moc wody.
 -Wodny Smok?- zaśmiała się cicho Mia, a w jej czerwonych oczach pojawiła się niespodziewana pewność siebie.- Ciekawe czy poradzi sobie z Feniksem...
 -Nie.- syknął cicho Peter powstrzymując dziewczynę od wyjścia z ukrycia. Blondynka natychmiast się opanowała i kucnęła obok czarnowłosego. Light zaśmiał się cicho i spojrzał na nich rozbawiony.
 -Chłoptaś ma rację, ślicznotko.- szepnął złotooki i puścił oko w stronę blondynki. Peter zacisnął zęby i posłał pełne nienawiści spojrzenie w stronę chłopaka. Chętnie zdarłby ten głupawy uśmieszek z jego twarzy.
 -Więc co robimy?- wymruczała Alice przerywając tą niezręczną ciszę i mierząc obu chłopaków wzrokiem.
 -Musisz go przekonać, żeby do nas dołączył.- powiedział cicho Light z jeszcze szerszym uśmiechem na ustach.
 -Co?! Czemu ona?! Nie wiadomo jak on się zachowa!- jęknął zdenerwowany Peter patrząc z wściekłością na biało-włosego. Miał go serdecznie dość! Jeszcze chwila, a zdrapie mu ten uśmieszek własnymi pazurami. 
 -Spokojnie... Pójdę tam...- powiedziała dziewczyna i już prawie wyszła z ukrycia, gdy Peter chwycił ją za rękę i przyciągnął gwałtownie do siebie.
   Mia prawie na niego upadła i wtedy poczuła jego miękkie i delikatne usta na swoich. Otworzyła szeroko oczy zaskoczona, ale chłopak tylko pogłębił swój pocałunek i przyciągnął ją bliżej do siebie. Blondynka zamrugała z niedowierzaniem i w końcu zamknęła oczy odwzajemniając pocałunek.
 -Uważaj na siebie.- wyszeptał Peter, gdy odsunął swoje wargi od jej ciepłych ust i spojrzał w jej piękne, czerwone oczy. Nie wiedział, co może jej się stać, ale wiedział, że nie da jej skrzywdzić. Mia położyła mu tylko dłoń na policzku i z uśmiechem wyszła z cienia i stanęła twarzą w twarz z istotą na przeciwległej wieży.
 -Nie jestem tu, żeby z tobą walczyć.- powiedziała dziewczyna i zdjęła z siebie czarną skórzaną kurtkę, pod którą miała białą bluzkę odsłaniającą jej szczupłe plecy, na których pojawiły się ogromne ogniste skrzydła.- Chcę po prostu porozmawiać!
 -Porozmawiać?!- prychnął chłopak z angielskim akcentem.- Kiedyś ktoś też chciał ze mną porozmawiać i skończyłem z tą blizną na oku!- syknął chłopak wskazując na jasne przecięcie przechodzące przez jego prawą powiekę i kończące się w kąciku ust. Jego czarne futro powiewało lekko na wietrze, a co chwila nocną ciszę przerywały dźwięki przejeżdżających w dole samochodów. 
 -Nazywam się Mia i jestem córką Hadesa i Eris.- powiedziała donośnie dziewczyna. Jej wypowiedź wywołała lekkie zastanowienie na jego twarzy.
 -Skąd więc masz ogniste skrzydła?!- odkrzyknęło Smocze Dziecko strzygąc uszami.
 -Jestem Wojowniczką Kamienia Selene.- odpowiedziała spokojnie Mia. Wiedziała, że powoli wzbudza zaufanie w chłopaku, gdy nagle jakiś cień uderzył ją w prawy bok i zepchnął ją z krawędzi wieży. Kątem oka dostrzegła smukłą, kobiecą twarz o dużych, czarnych oczach przepełnionych nienawiścią.
 -Słodkich snów.- wysyczała kobieta i pchnęła zaskoczoną Alice w dół. 
   Dziewczyna w ostatniej chwili wzbiła się w powietrze tuż nad krawędzią wody i obejrzała się za siebie. Widziała przerażone twarze Peter'a i Light'a oraz smoka, który wpatrywał się w nią ze zmartwieniem z uszami położonymi po sobie. Dziewczyna wzbiła się w górę i resztkami sił podciągnęła się na szczyt wieży, na której czekał na nią przestraszony Peter. Alice położyła się plecami na zimnych dachówkach wieży i spojrzała w fioletowe oczy chłopaka.
 -Zabij mnie.- wysyczała, a jej oczy stawały się coraz bardziej matowe.
 -Co?!- jęknął chłopak przytrzymując jej głowę.- O czym ty mówisz?!
 -To... była Czarna Dama..- wykasłała dziewczyna, a z jej ust wysączyła się stróżka szkarłatnej cieczy. Po tych słowach wyrwała sobie czarny sztylet pełny zielonej trucizny z prawego boku i rzuciła go daleko w czeluście Tamizy. Znowu zadławiła się własną krwią, a po jej policzku spłynęła pojedyncza łza. Spojrzała tępo na Petera i z uśmiechem przyłożyła mu dłoń na policzku.- Przepraszam... Nie... uważałam na siebie...
 -Myślisz, że mnie tak teraz zostawisz?!- wyjęczał Peter przez łzy, a Light w pośpiechu próbował utworzyć portal do zamku Selene.- Nawet nie próbuj teraz umierać!
 -Postaram się.- zaśmiała się dziewczyna, a po jej policzkach zaczynało spływać coraz więcej łez. 
   Peter nie mógł tego znieść. Ten widok po prostu rozrywał jego serce na milion kawałków. Czuł się jakby ktoś uderzył go w twarz, a potem niszczył go od środka. Jego myśli krążyły tylko wokół Alice i jej przerażonych, czerwonych oczu.
 -Szybko! Portal się otworzył!- krzyknął nagle Light. Nie musiał dwa razy powtarzać. Peter wziął blondynkę na ręce najdelikatniej jak potrafił i przeszedł przez tęczowy krąg utworzony w powietrzu. Proszę cię Alice, pomyślał, nie umieraj!

2 komentarze: