sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział XVIII- Czterech Karcianych Władców

   Peter zatrzasnął za sobą drzwi nie patrząc nawet za siebie. Miał dość tego domu, miał dość Zegarmistrza, ale wciąż słyszał w głowie jego głos...
    "Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej to musisz o to zapytać Mię. Tylko ona zna odpowiedź na twoje pytanie, bo tylko ona zna Czterech Karcianych Władców." Co to miało znaczyć, do cholery?!
 -Peter?- usłyszał nikły głos, który wyrwał go z jego rozmyśleń. Czarno-włosy uniósł gwałtownie głowę i spojrzał w czerwone oczy dziewczyny, której twarz znajdowała się zaledwie kilka centymetrów od jego. Wtedy wszystkie emocje, które w sobie wstrzymywał dały o sobie znać i mimo własnej woli przyciągnął do siebie zaskoczoną blondynkę, która delikatnie gładziła go po plecach.- Co się stało?
   Chłopak opowiedział jej w skrócie o tym, co się wydarzyło w domu Zegarmistrza i o swojej odzyskanej przeszłości. Jednak gdy wspomniał o Czterech Karcianych Władcach Alice spięła się i wyprostowała jak struna.
 -Czy jesteś pewny, że mówił o Karcianych Władcach?- jęknęła z niedowierzaniem w głosie i odsunęła się lekko od chłopaka chcąc spojrzeć mu w oczy. Peter był tak przerażony własną przeszłością i skołowany, że bał się wypuścić ją ze swoich objęć. Bał się, że i ona zniknie z jego życia, albo zamieni się w to, czym stała się jego siostra. Zacisnął mocniej ręce na jej talii i z zamkniętymi oczami oparł czoło o czubek jej głowy.
 -Jestem pewien.- wyszeptał załamany chłopak czując jak powoli odzyskuje spokój. To ona tak na niego działała. Tylko przy niej mógł się tak uspokoić.
 -Reszta grupy została odprowadzona do wyjścia przez Cerber, więc mogę ci spokojnie opowiedzieć o Karcianych Władcach.- wyszeptała Mia. Ona także była poddenerwowana i najwyżej przerażona, bo wtuliła twarz w klatkę piersiową Petera.- Dzielą się oni na dobrych i złych. Źli, czyli Czarni Władcy, próbują przejąć władzę nad ludzkimi umysłami i chcą sprowadzić chaos, a dobrzy, Czerwoni Władcy, wolą żyć ze wszystkimi w pokoju. Czarna Dama i Czarny Walet od zawsze zyskują ludzkie zaufanie, gdy oni przechodzą trudne chwile i zasiewają w nich tak zwaną Czarną Chorobę, na którą cierpiała twoja siostra. Czerwona Królowa i Czerwony As trzymają się bardziej na uboczu i próbują podawać ludziom lekarstwa, ale nie zawsze im się to udaje. Jednak kiedyś Czerwoni Władcy zauważyli, że pocałunek swojej prawdziwej miłości potrafi działać lepiej niż lekarstwo. Ciekawe, prawda?- zaśmiała się smutno Alice bardziej wtulając swoją twarz w jego pierś.- Czarny Walet... To on zabił mi rodziców...- zaszlochała cicho dziewczyna.- Chcę go zabić! Chcę jego śmierci! Chcę, żeby jego głowa zawisła na Wieży Królewskiej Doliny Potępionych!
   W dziwny sposób jej słowa sprawiały mu radość. On także chciał się zemścić. Chciał śmierci Czarnej Damy za to, że odebrała mu rodzinę!
 -Wiem, że ty chcesz się zemścić na Czarnej Damie, ale to nie jest dobry pomysł.- mruknęła Mia i odsuwając się od chłopaka otarła łzy z policzków.
 -Co?! Czemu?!- krzyknął zdenerwowany Peter, a jego oczach płonęła czysta żądza zemsty.
 -Czterej Karciani Władcy władają mocą, którą bez problemów mogliby nas zabić w naszej ludzkiej postaci!- jęknęła zirytowana blondynka kładąc dłonie na biodrach.- A ani ja, ani ty nie jesteśmy zdolni do przybrania swojej prawdziwej postaci! Jeśli się tego nauczymy możemy z nimi wtedy stanąć do wyrównanej walki.
 -"Wyrównanej"?! Chcesz mi powiedzieć, że oni posiadają moc równą smokom?!- warknął przerażony Peter łapiąc się za głowę.- Cholera! To jak ty niby chcesz ich pokonać?! Jaką oni dysponują magią?! Wiesz o nich cokolwiek?!
 -To moi kolejni "potężni krewni".- skrzywiła się dziewczyna patrząc w przepełnione strachem oczy chłopaka.- Są moimi dziadkami. As i Królowa są rodzicami Hadesa, a Dama i Walet są rodzicami Eris.
 -Czyli są smokami?!- syknął zdezorientowany Peter, na co Mia twierdząco pokiwała głową.
 -Przez te wszystkie tysiąclecia udało im się zgromadzić niewyobrażalną ilość magicznej mocy. Żaden człowiek nie jest w stanie ich pokonać dlatego trzeba zebrać wszystkich pozostałych Smoczych Dzieci.- powiedziała blondynka, a jej czerwonych oczach pojawił się cień nadziei.
 -Ale jak to?! Przecież wszystkie smoki są uwięzione w Kamieniu Selene!
 -Nie wszystkie.- zaśmiała się dziewczyna, a na jej twarzy pojawił się cień triumfu.- Niektóre smoki zdołały uciec i założyć rodziny. Świetnym przykładem tego są na przykład moi lub twoi rodzice.
 -Czyli moi rodzice...
 -Tak.- przerwała mu Alice z uśmiechem.- Twoi rodzice byli "bogami".

~*~


   -Black... Wydaje mi się, że twoja wnuczka szuka zemsty...- rozległ się niski, męski głos wyłaniającego się z cienia Zegarmistrza.- Nie martwi cię to?
 -Na razie nie mam się czego obawiać. To jeszcze dziecko i w dodatku nie umiejące przybrać swojej prawdziwej postaci!- syknęła kobieta. Jej głos sprawił, że serce mężczyzny przebiły miliony drobnych ostrzy pozbawiając go tchu.- A co z chłopakiem? To on wydaje się być poważniejszym zagrożeniem.
 -Pragnie zemsty tak samo jak twa wnuczka.- odrzekł biało-brody, a jego oczach pojawiła się niekryta radość.
 -Zdaje się, że ty także pragniesz mojej śmierci, Zegarmistrzu.- zachichotała kobieta, a jej czarne oczy przejechały z uwagą po ciele starca.- Więc dlaczego powiedziałeś mi o tym?
 -Och, Black... Chciałem po prostu zobaczyć twoją minę.- zaśmiał się z goryczą, a wskazówka w jego oku niebezpiecznie drgnęła.- Chciałem zobaczyć przerażenie na twarzy Czarnej Damy!

~*~

  Przepraszam, że dzisiaj tak krótko i nudno! :< Brak weny daje się we znaki ;s Naprawdę was przepraszam za tak zagmatwany i nudny ciąg dalszy historii. ;_;

2 komentarze:

  1. O, jak romantycznie.. >D :3
    Uu...smoki.. *o*
    Ale co Ty chcesz?? x3 Jest ciekawie~...

    OdpowiedzUsuń