Peter zatrzasnął za sobą drzwi nie patrząc nawet za siebie. Miał dość tego domu, miał dość Zegarmistrza, ale wciąż słyszał w głowie jego głos...
"Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej to musisz o to zapytać Mię. Tylko ona zna odpowiedź na twoje pytanie, bo tylko ona zna Czterech Karcianych Władców." Co to miało znaczyć, do cholery?!
-Peter?- usłyszał nikły głos, który wyrwał go z jego rozmyśleń. Czarno-włosy uniósł gwałtownie głowę i spojrzał w czerwone oczy dziewczyny, której twarz znajdowała się zaledwie kilka centymetrów od jego. Wtedy wszystkie emocje, które w sobie wstrzymywał dały o sobie znać i mimo własnej woli przyciągnął do siebie zaskoczoną blondynkę, która delikatnie gładziła go po plecach.- Co się stało?
Chłopak opowiedział jej w skrócie o tym, co się wydarzyło w domu Zegarmistrza i o swojej odzyskanej przeszłości. Jednak gdy wspomniał o Czterech Karcianych Władcach Alice spięła się i wyprostowała jak struna.
-Czy jesteś pewny, że mówił o Karcianych Władcach?- jęknęła z niedowierzaniem w głosie i odsunęła się lekko od chłopaka chcąc spojrzeć mu w oczy. Peter był tak przerażony własną przeszłością i skołowany, że bał się wypuścić ją ze swoich objęć. Bał się, że i ona zniknie z jego życia, albo zamieni się w to, czym stała się jego siostra. Zacisnął mocniej ręce na jej talii i z zamkniętymi oczami oparł czoło o czubek jej głowy.
-Jestem pewien.- wyszeptał załamany chłopak czując jak powoli odzyskuje spokój. To ona tak na niego działała. Tylko przy niej mógł się tak uspokoić.
-Reszta grupy została odprowadzona do wyjścia przez Cerber, więc mogę ci spokojnie opowiedzieć o Karcianych Władcach.- wyszeptała Mia. Ona także była poddenerwowana i najwyżej przerażona, bo wtuliła twarz w klatkę piersiową Petera.- Dzielą się oni na dobrych i złych. Źli, czyli Czarni Władcy, próbują przejąć władzę nad ludzkimi umysłami i chcą sprowadzić chaos, a dobrzy, Czerwoni Władcy, wolą żyć ze wszystkimi w pokoju. Czarna Dama i Czarny Walet od zawsze zyskują ludzkie zaufanie, gdy oni przechodzą trudne chwile i zasiewają w nich tak zwaną Czarną Chorobę, na którą cierpiała twoja siostra. Czerwona Królowa i Czerwony As trzymają się bardziej na uboczu i próbują podawać ludziom lekarstwa, ale nie zawsze im się to udaje. Jednak kiedyś Czerwoni Władcy zauważyli, że pocałunek swojej prawdziwej miłości potrafi działać lepiej niż lekarstwo. Ciekawe, prawda?- zaśmiała się smutno Alice bardziej wtulając swoją twarz w jego pierś.- Czarny Walet... To on zabił mi rodziców...- zaszlochała cicho dziewczyna.- Chcę go zabić! Chcę jego śmierci! Chcę, żeby jego głowa zawisła na Wieży Królewskiej Doliny Potępionych!
W dziwny sposób jej słowa sprawiały mu radość. On także chciał się zemścić. Chciał śmierci Czarnej Damy za to, że odebrała mu rodzinę!
-Wiem, że ty chcesz się zemścić na Czarnej Damie, ale to nie jest dobry pomysł.- mruknęła Mia i odsuwając się od chłopaka otarła łzy z policzków.
-Co?! Czemu?!- krzyknął zdenerwowany Peter, a jego oczach płonęła czysta żądza zemsty.
-Czterej Karciani Władcy władają mocą, którą bez problemów mogliby nas zabić w naszej ludzkiej postaci!- jęknęła zirytowana blondynka kładąc dłonie na biodrach.- A ani ja, ani ty nie jesteśmy zdolni do przybrania swojej prawdziwej postaci! Jeśli się tego nauczymy możemy z nimi wtedy stanąć do wyrównanej walki.
-"Wyrównanej"?! Chcesz mi powiedzieć, że oni posiadają moc równą smokom?!- warknął przerażony Peter łapiąc się za głowę.- Cholera! To jak ty niby chcesz ich pokonać?! Jaką oni dysponują magią?! Wiesz o nich cokolwiek?!
-To moi kolejni "potężni krewni".- skrzywiła się dziewczyna patrząc w przepełnione strachem oczy chłopaka.- Są moimi dziadkami. As i Królowa są rodzicami Hadesa, a Dama i Walet są rodzicami Eris.
-Czyli są smokami?!- syknął zdezorientowany Peter, na co Mia twierdząco pokiwała głową.
-Przez te wszystkie tysiąclecia udało im się zgromadzić niewyobrażalną ilość magicznej mocy. Żaden człowiek nie jest w stanie ich pokonać dlatego trzeba zebrać wszystkich pozostałych Smoczych Dzieci.- powiedziała blondynka, a jej czerwonych oczach pojawił się cień nadziei.
-Ale jak to?! Przecież wszystkie smoki są uwięzione w Kamieniu Selene!
-Nie wszystkie.- zaśmiała się dziewczyna, a na jej twarzy pojawił się cień triumfu.- Niektóre smoki zdołały uciec i założyć rodziny. Świetnym przykładem tego są na przykład moi lub twoi rodzice.
-Czyli moi rodzice...
-Tak.- przerwała mu Alice z uśmiechem.- Twoi rodzice byli "bogami".
-Peter?- usłyszał nikły głos, który wyrwał go z jego rozmyśleń. Czarno-włosy uniósł gwałtownie głowę i spojrzał w czerwone oczy dziewczyny, której twarz znajdowała się zaledwie kilka centymetrów od jego. Wtedy wszystkie emocje, które w sobie wstrzymywał dały o sobie znać i mimo własnej woli przyciągnął do siebie zaskoczoną blondynkę, która delikatnie gładziła go po plecach.- Co się stało?
Chłopak opowiedział jej w skrócie o tym, co się wydarzyło w domu Zegarmistrza i o swojej odzyskanej przeszłości. Jednak gdy wspomniał o Czterech Karcianych Władcach Alice spięła się i wyprostowała jak struna.
-Czy jesteś pewny, że mówił o Karcianych Władcach?- jęknęła z niedowierzaniem w głosie i odsunęła się lekko od chłopaka chcąc spojrzeć mu w oczy. Peter był tak przerażony własną przeszłością i skołowany, że bał się wypuścić ją ze swoich objęć. Bał się, że i ona zniknie z jego życia, albo zamieni się w to, czym stała się jego siostra. Zacisnął mocniej ręce na jej talii i z zamkniętymi oczami oparł czoło o czubek jej głowy.
-Jestem pewien.- wyszeptał załamany chłopak czując jak powoli odzyskuje spokój. To ona tak na niego działała. Tylko przy niej mógł się tak uspokoić.
-Reszta grupy została odprowadzona do wyjścia przez Cerber, więc mogę ci spokojnie opowiedzieć o Karcianych Władcach.- wyszeptała Mia. Ona także była poddenerwowana i najwyżej przerażona, bo wtuliła twarz w klatkę piersiową Petera.- Dzielą się oni na dobrych i złych. Źli, czyli Czarni Władcy, próbują przejąć władzę nad ludzkimi umysłami i chcą sprowadzić chaos, a dobrzy, Czerwoni Władcy, wolą żyć ze wszystkimi w pokoju. Czarna Dama i Czarny Walet od zawsze zyskują ludzkie zaufanie, gdy oni przechodzą trudne chwile i zasiewają w nich tak zwaną Czarną Chorobę, na którą cierpiała twoja siostra. Czerwona Królowa i Czerwony As trzymają się bardziej na uboczu i próbują podawać ludziom lekarstwa, ale nie zawsze im się to udaje. Jednak kiedyś Czerwoni Władcy zauważyli, że pocałunek swojej prawdziwej miłości potrafi działać lepiej niż lekarstwo. Ciekawe, prawda?- zaśmiała się smutno Alice bardziej wtulając swoją twarz w jego pierś.- Czarny Walet... To on zabił mi rodziców...- zaszlochała cicho dziewczyna.- Chcę go zabić! Chcę jego śmierci! Chcę, żeby jego głowa zawisła na Wieży Królewskiej Doliny Potępionych!
W dziwny sposób jej słowa sprawiały mu radość. On także chciał się zemścić. Chciał śmierci Czarnej Damy za to, że odebrała mu rodzinę!
-Wiem, że ty chcesz się zemścić na Czarnej Damie, ale to nie jest dobry pomysł.- mruknęła Mia i odsuwając się od chłopaka otarła łzy z policzków.
-Co?! Czemu?!- krzyknął zdenerwowany Peter, a jego oczach płonęła czysta żądza zemsty.
-Czterej Karciani Władcy władają mocą, którą bez problemów mogliby nas zabić w naszej ludzkiej postaci!- jęknęła zirytowana blondynka kładąc dłonie na biodrach.- A ani ja, ani ty nie jesteśmy zdolni do przybrania swojej prawdziwej postaci! Jeśli się tego nauczymy możemy z nimi wtedy stanąć do wyrównanej walki.
-"Wyrównanej"?! Chcesz mi powiedzieć, że oni posiadają moc równą smokom?!- warknął przerażony Peter łapiąc się za głowę.- Cholera! To jak ty niby chcesz ich pokonać?! Jaką oni dysponują magią?! Wiesz o nich cokolwiek?!
-To moi kolejni "potężni krewni".- skrzywiła się dziewczyna patrząc w przepełnione strachem oczy chłopaka.- Są moimi dziadkami. As i Królowa są rodzicami Hadesa, a Dama i Walet są rodzicami Eris.
-Czyli są smokami?!- syknął zdezorientowany Peter, na co Mia twierdząco pokiwała głową.
-Przez te wszystkie tysiąclecia udało im się zgromadzić niewyobrażalną ilość magicznej mocy. Żaden człowiek nie jest w stanie ich pokonać dlatego trzeba zebrać wszystkich pozostałych Smoczych Dzieci.- powiedziała blondynka, a jej czerwonych oczach pojawił się cień nadziei.
-Ale jak to?! Przecież wszystkie smoki są uwięzione w Kamieniu Selene!
-Nie wszystkie.- zaśmiała się dziewczyna, a na jej twarzy pojawił się cień triumfu.- Niektóre smoki zdołały uciec i założyć rodziny. Świetnym przykładem tego są na przykład moi lub twoi rodzice.
-Czyli moi rodzice...
-Tak.- przerwała mu Alice z uśmiechem.- Twoi rodzice byli "bogami".
~*~
-Black... Wydaje mi się, że twoja wnuczka szuka zemsty...- rozległ się niski, męski głos wyłaniającego się z cienia Zegarmistrza.- Nie martwi cię to?
-Na razie nie mam się czego obawiać. To jeszcze dziecko i w dodatku nie umiejące przybrać swojej prawdziwej postaci!- syknęła kobieta. Jej głos sprawił, że serce mężczyzny przebiły miliony drobnych ostrzy pozbawiając go tchu.- A co z chłopakiem? To on wydaje się być poważniejszym zagrożeniem.
-Pragnie zemsty tak samo jak twa wnuczka.- odrzekł biało-brody, a jego oczach pojawiła się niekryta radość.
-Zdaje się, że ty także pragniesz mojej śmierci, Zegarmistrzu.- zachichotała kobieta, a jej czarne oczy przejechały z uwagą po ciele starca.- Więc dlaczego powiedziałeś mi o tym?
-Och, Black... Chciałem po prostu zobaczyć twoją minę.- zaśmiał się z goryczą, a wskazówka w jego oku niebezpiecznie drgnęła.- Chciałem zobaczyć przerażenie na twarzy Czarnej Damy!
~*~
Przepraszam, że dzisiaj tak krótko i nudno! :< Brak weny daje się we znaki ;s Naprawdę was przepraszam za tak zagmatwany i nudny ciąg dalszy historii. ;_;
O, jak romantycznie.. >D :3
OdpowiedzUsuńUu...smoki.. *o*
Ale co Ty chcesz?? x3 Jest ciekawie~...
hahahahaha :D Dziękuję ;p
Usuń