Wszystko go irytowało. Dźwięk aparatury, do której była podłączona Alice, stukot obcasów Selene, ciche kroki pielęgniarek i nawet oddech zdruzgotanego Lighta. Nie mógł tego znieść. W ostatniej chwili przynieśli Mię do skrzydła szpitalnego. Lekarze mówili, że jeszcze chwila, a nie mogliby jej pomóc. Czuł niemiłosierny ból w klatce piersiowej, a jego oczy wypełniały się łzami, których nie mógł uronić.
-I co z nią?- jęknęła zmartwiona królowa patrząc na lekarza, który dopiero co wyszedł z sali. Jego widok przyprawił go tylko zawroty głowy. Cały jego strój był poplamiony krwią, a na twarzy malowało się zmęczenie i bezradność z domieszką dumy.
-Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, ale i bez tego dziewczyna dałaby sobie radę.- zaśmiał się smutno lekarz.- Trucizna rozprzestrzeniła się w jej żyłach i wyniszczyła większość organizmu, ale ta dziewczyna się nie poddaje. Jej ciało szybko się regeneruje. Organy w zaskakującym tempie powracają do pierwotnego stanu, a trucizna jest niszczona. Nigdy nie spotkałem się z czymś takim.
-Czyli wyjdzie z tego?!- jęknął przerażony Peter, który nie mógł już dłużej usiedzieć w miejscu.
-Tak, ale...
-Ale?!- warknął poirytowany Light, który nagle pojawił się obok Selene i mierzył lekarza swoimi złotymi oczami.
-Możliwe, że nie będzie niczego ani nikogo pamiętać.- westchnął lekarz niezbyt przejmując się morderczym wzrokiem biało-włosego.- Trucizna dostała się do mózgu i...- mówił dalej lekarz, ale czarno-włosy go już nie słuchał. Podszedł do stalowo-szarych drzwi i spojrzał przez niewielką szybę na leżącą na łóżku Alice. Wydawała się jeszcze szczuplejsza niż zwykle. Policzki miała zapadnięte, a oczy podkrążone. Po chwili fioletowo-oki wyłapał tylko jedno zdanie, które wypowiedział lekarz.- Jest jednak możliwość, że pod wpływem silnych uczuć odzyska pamięć...
Nie umieraj!, krzyczał głos w jej głowie dodając jej sił do walki z trucizną. Ale czyj to był głos i do kogo należały usta, które złożyły pocałunek na jej wargach? Nie pamiętała jego twarzy, nie pamiętała jego imienia, ale pamiętała ten pełen przerażenia krzyk i jego ciepłe i delikatne usta.
Alice..., to jedno słowo rozniosło się szeptem w jej głowie. Powoli uniosła powieki i na chwilę oślepiło ją ostre jasne światło. Zaraz po nim poczuła czyjąś ciepłą dłoń chwytającą delikatnie jej nadgarstek. Obróciła głowę patrząc na dużą, męską dłoń. Zaraz później dostrzegła duże, złote oczy wpatrujące się w nią z ulgą i nastroszone, białe włosy. Chłopak wyglądał jakby nie spał od tygodnia.
-Nareszcie się obudziłaś, księżniczko.- powiedział chłopak. Znała ten głos, ale nie należał on do tego chłopaka, który prosił ją, żeby przeżyła.- Pamiętasz cokolwiek? Wiesz kim jesteś?
-Jestem Alice Heartbreker... Nie, jestem Mia. Córka Eris i Hadesa, wnuczka Czterech Karcianych Władców i królowa Doliny Potępionych.- wyrecytowała blondynka jakby to był jakiś wierszyk, którego nauczyła się na pamięć.
-Tak, ale pamiętasz kogokolwiek, słonko?- zaśmiał się chłopak i przetarł oczy ze zmęczeniem.- Pamiętasz mnie?
Smutek w jego głosie sprawił, że zrobiło jej się go żal. Usiadła na łóżku i opierając dłoń na jego włosach położyła jego głowę na swoich kolanach. Miał takie miękkie i przyjemne w dotyku włosy...
Chłopak spojrzał na nią z zaskoczeniem po czym uśmiechnął się ciepło przykrywając jej dłoń swoją.
-Powinieneś się przespać, Light.- powiedziała czerwono-oka. Nie pamiętała go, ale była pewna, że miał na imię Light. Białowłosy zaśmiał się cicho i przyłożył jej dłoń do swoich ust po czym złożył na niej ciepły pocałunek. To nie były te usta, które złożyły "niemą obietnicę" na jej wargach, ale ich dotyk był niewyobrażalnie delikatny.- Wyglądasz jak zombie.
-Nie spałem przez kilka dni, bo się o ciebie martwiłem, ślicznotko.- zaśmiał się uroczo chłopak i zamykając oczy błyskawicznie zasnął.
Blondynka jeszcze chwilę gładziła go po głowie, po czym przeniosła wzrok na drzwi do pomieszczenia. W niewielkiej szybie widziała dwoje pięknych, fioletowych oczu. Osoba pchnęła delikatnie drzwi i gasząc światło wślizgnęła się do środka. Fioletowe oczy świeciły w ciemności obserwując ją uważnie i z... czułością?
-Wiem, że mnie może nie pamiętasz, ale...
-"Te oczy będzie kiedyś znał każdy.- zaczęła Alice przerywając uśmiechającemu się ciepło chłopakowi- To są oczy bohatera. Nie zapominaj o tym i walcz o wolność innych, smoku." Jesteś Peter, prawda?
-Tak...- wyszeptał chłopak i usiadł na drugim skraju jej łóżka nie chcąc budzić Lighta. On także miał podkrążone oczy, a w jego oczach czaiło się zmęczenie.
To był ten głos... To był ten szept, ale dlaczego nie mogła sobie niczego przypomnieć?! Dlaczego pamiętała tylko urywki i tylko imiona?! Dlaczego nie mogła sobie przypomnieć wszystkiego?!
Czarno-włosy pochylił się nad nią jakby czytał jej w myślach i położył jej swoją dłoń na policzku. Była chłodna, a za razem delikatna. Mia spojrzała na niego swoimi dużymi, czerwonymi oczami i uśmiechnęła się ciepło.
-W końcu sobie przypomnisz.- wyszeptał chłopak i składając jeden krótki pocałunek na jej ustach wyszedł z pokoju. To były te usta, ale dlaczego nie mogła sobie niczego przypomnieć?!
-I co z nią?- jęknęła zmartwiona królowa patrząc na lekarza, który dopiero co wyszedł z sali. Jego widok przyprawił go tylko zawroty głowy. Cały jego strój był poplamiony krwią, a na twarzy malowało się zmęczenie i bezradność z domieszką dumy.
-Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, ale i bez tego dziewczyna dałaby sobie radę.- zaśmiał się smutno lekarz.- Trucizna rozprzestrzeniła się w jej żyłach i wyniszczyła większość organizmu, ale ta dziewczyna się nie poddaje. Jej ciało szybko się regeneruje. Organy w zaskakującym tempie powracają do pierwotnego stanu, a trucizna jest niszczona. Nigdy nie spotkałem się z czymś takim.
-Czyli wyjdzie z tego?!- jęknął przerażony Peter, który nie mógł już dłużej usiedzieć w miejscu.
-Tak, ale...
-Ale?!- warknął poirytowany Light, który nagle pojawił się obok Selene i mierzył lekarza swoimi złotymi oczami.
-Możliwe, że nie będzie niczego ani nikogo pamiętać.- westchnął lekarz niezbyt przejmując się morderczym wzrokiem biało-włosego.- Trucizna dostała się do mózgu i...- mówił dalej lekarz, ale czarno-włosy go już nie słuchał. Podszedł do stalowo-szarych drzwi i spojrzał przez niewielką szybę na leżącą na łóżku Alice. Wydawała się jeszcze szczuplejsza niż zwykle. Policzki miała zapadnięte, a oczy podkrążone. Po chwili fioletowo-oki wyłapał tylko jedno zdanie, które wypowiedział lekarz.- Jest jednak możliwość, że pod wpływem silnych uczuć odzyska pamięć...
Nie umieraj!, krzyczał głos w jej głowie dodając jej sił do walki z trucizną. Ale czyj to był głos i do kogo należały usta, które złożyły pocałunek na jej wargach? Nie pamiętała jego twarzy, nie pamiętała jego imienia, ale pamiętała ten pełen przerażenia krzyk i jego ciepłe i delikatne usta.
Alice..., to jedno słowo rozniosło się szeptem w jej głowie. Powoli uniosła powieki i na chwilę oślepiło ją ostre jasne światło. Zaraz po nim poczuła czyjąś ciepłą dłoń chwytającą delikatnie jej nadgarstek. Obróciła głowę patrząc na dużą, męską dłoń. Zaraz później dostrzegła duże, złote oczy wpatrujące się w nią z ulgą i nastroszone, białe włosy. Chłopak wyglądał jakby nie spał od tygodnia.
-Nareszcie się obudziłaś, księżniczko.- powiedział chłopak. Znała ten głos, ale nie należał on do tego chłopaka, który prosił ją, żeby przeżyła.- Pamiętasz cokolwiek? Wiesz kim jesteś?
-Jestem Alice Heartbreker... Nie, jestem Mia. Córka Eris i Hadesa, wnuczka Czterech Karcianych Władców i królowa Doliny Potępionych.- wyrecytowała blondynka jakby to był jakiś wierszyk, którego nauczyła się na pamięć.
-Tak, ale pamiętasz kogokolwiek, słonko?- zaśmiał się chłopak i przetarł oczy ze zmęczeniem.- Pamiętasz mnie?
Smutek w jego głosie sprawił, że zrobiło jej się go żal. Usiadła na łóżku i opierając dłoń na jego włosach położyła jego głowę na swoich kolanach. Miał takie miękkie i przyjemne w dotyku włosy...
Chłopak spojrzał na nią z zaskoczeniem po czym uśmiechnął się ciepło przykrywając jej dłoń swoją.
-Powinieneś się przespać, Light.- powiedziała czerwono-oka. Nie pamiętała go, ale była pewna, że miał na imię Light. Białowłosy zaśmiał się cicho i przyłożył jej dłoń do swoich ust po czym złożył na niej ciepły pocałunek. To nie były te usta, które złożyły "niemą obietnicę" na jej wargach, ale ich dotyk był niewyobrażalnie delikatny.- Wyglądasz jak zombie.
-Nie spałem przez kilka dni, bo się o ciebie martwiłem, ślicznotko.- zaśmiał się uroczo chłopak i zamykając oczy błyskawicznie zasnął.
Blondynka jeszcze chwilę gładziła go po głowie, po czym przeniosła wzrok na drzwi do pomieszczenia. W niewielkiej szybie widziała dwoje pięknych, fioletowych oczu. Osoba pchnęła delikatnie drzwi i gasząc światło wślizgnęła się do środka. Fioletowe oczy świeciły w ciemności obserwując ją uważnie i z... czułością?
-Wiem, że mnie może nie pamiętasz, ale...
-"Te oczy będzie kiedyś znał każdy.- zaczęła Alice przerywając uśmiechającemu się ciepło chłopakowi- To są oczy bohatera. Nie zapominaj o tym i walcz o wolność innych, smoku." Jesteś Peter, prawda?
-Tak...- wyszeptał chłopak i usiadł na drugim skraju jej łóżka nie chcąc budzić Lighta. On także miał podkrążone oczy, a w jego oczach czaiło się zmęczenie.
To był ten głos... To był ten szept, ale dlaczego nie mogła sobie niczego przypomnieć?! Dlaczego pamiętała tylko urywki i tylko imiona?! Dlaczego nie mogła sobie przypomnieć wszystkiego?!
Czarno-włosy pochylił się nad nią jakby czytał jej w myślach i położył jej swoją dłoń na policzku. Była chłodna, a za razem delikatna. Mia spojrzała na niego swoimi dużymi, czerwonymi oczami i uśmiechnęła się ciepło.
-W końcu sobie przypomnisz.- wyszeptał chłopak i składając jeden krótki pocałunek na jej ustach wyszedł z pokoju. To były te usta, ale dlaczego nie mogła sobie niczego przypomnieć?!
Czekaj... Peter widział Jak Light cmoknął Alice, czy nie?? ._."
OdpowiedzUsuńCzy widział jak pocałował jej dłoń? ^w^ W którymś rozdziale o tym wspomnę, na razie to tajemnica. ;3
OdpowiedzUsuńŁe.. D8 Trzymasz mnie w napięciu.. XD
OdpowiedzUsuńHahahha :3 Czasem trzeba. xD
Usuń