niedziela, 4 sierpnia 2013

Rozdział XV- Stary, dobry znajomy

   -Wiedziałem, że wrócisz!- rozległ się męski głos i czyjeś chude ramiona oplotły Mię w pasie. Rafael naciągnął strzałę na cięciwę i wycelował nią w rękę wroga.- Tak za tobą tęskniłem!
 -Roy... Puść mnie, do diaska!- wycharczała blondynka próbując zaczerpnąć powietrza. Wtedy uścisk się rozluźnił, a dziewczyna padła na ziemię głośno kaszląc.
 -Przepraszam.- wyszeptał mężczyzna z francuskim akcentem i wyszedł z cienia, w którym się chował. Ciemne włosy okalały jego piękną bladą twarz i spływały falami na plecy. Lekki zarost pokrywał ostro zarysowaną szczękę, a jego przenikliwe, seledynowe oczy obserwowały ze zmartwieniem próbującą się podnieść z ziemi osobę. Mia spojrzała na niego spode łba i potarła dłonią obolałe żebra.- Trochę mnie poniosło. Po prostu stęskniłem się za tobą.
 -Też za tobą tęskniłam, Roy, ale nie przyszłam tutaj na pogaduszki ze starymi znajomymi.- wysapała Mia z pełnym bólu uśmiechem. W jednej chwili wyprostowała się i jej kości nastawiły się z głuchym trzaskiem, który rozniósł się po jaskini.
 -Ooo... Więc co cię sprowadza?- zapytał mężczyzna przekrzywiając lekko głowę. Jego seledynowe oczy dosłownie błyszczały zaciekawieniem.
 -Idę do Zegarmistrza. Jeden z moich przyjaciół stracił pamięć i chce odzyskać swoje wspomnienia.- powiedziała i stanęła między Roy'em a przyjaciółmi. Twarz wampira pobladła jeszcze bardziej, a jego policzki się zapadły.
 -Nie... Nie możecie tam iść! To jest zbyt niebezpieczne! Przecież po drodze możecie spotkać wiele demonów i zdziczałych widm! Nie możesz tam iść, Mio! Od czasu, gdy ty, Hades i Eris stąd zniknęliście nikt nie ośmielił się zasiąść na tronie i zapanował tu kompletny chaos... Jeżeli coś ci się stanie, to...
 -To będziecie mieli o jednego trupa więcej.- przerwała mu blondynka zakładając ręce na piersiach.- Nie powstrzymasz mnie, Roy. To jest niemożliwe!
 -Wiem, ale proszę cię...
 -Od dzisiaj możesz mi mówić Wasza Wysokość, bo zamierzam zostać królową.- powiedział Mia z uśmiechem na ustach patrząc w oczy chłopak, w których pojawił się cień nadziei. Dziewczyna podeszła do niego i położyła mu dłoń na ramieniu.- Proszę... Zaprowadź ich do Zegarmistrza i wyprowadź ich stąd żywych. Tylko tobie mogę zaufać.- wyszeptała Mia mierząc, a jej czerwone oczy patrzyły na niego błagalnie.
 -A ty co zamierzasz zrobić?- spytał cicho Roy, a jego usta utworzyły cienką linię.
 -Zamierzam odzyskać koronę ojca.- wymruczała dając się objąć chłopakowi.
 -Uważaj na siebie.- wymamrotał z bólem i pozwolił Mii się odsunąć.
 -Od teraz to on będzie waszym przewodnikiem.- powiedziała Alice patrząc na swoich zdezorientowanych przyjaciół, którzy mierzyli wampira niepewnym wzrokiem.
 -Ale... Co zamierzasz zrobić?- wyjąkała Caroline patrząc na nią ze smutkiem. Blondynka uśmiechnęła się tylko do niej i nic nie mówiąc wycofał się w jeden z bocznych korytarzy. Zielono-włosa chciała pobiec za nią, ale Roy zagrodził jej drogę.
 -To jest jej zadanie.- wymamrotał i przejechał wzrokiem po reszcie grupy.- Chodźcie za mną.- powiedział i ruszył przed siebie prowadząc ich wąskim i krętym korytarzem.- Jeżeli zobaczycie coś podejrzanego macie to bez zastanowienia zniszczyć.
   Po ich prawej stronie poruszył się jakiś cień i z ręki szatyna wystrzeliła potężna fala dźwiękowa. Skradająca się istota nie miała nawet czasu wydać z siebie jakiegokolwiek dźwięku. Jej bezwładne ciało padło przed nimi na ziemię. Był to wysoki szkielet ubrany w długą, czarną pelerynę. W jego oczodołach płonęły dwa, zielone płomienie.
 -Ale Alice... Musimy za nią iść! Musimy...
 -Nic nie musimy!- warknął wściekły wampir przerywając zaskoczonej Dominice. Dziewczyna jednak dostrzegła w jego oczach łzy.- Nawet nie wiecie jaką moc ona posiada! Ona sobie poradzi! Musicie w to wierzyć!
   Z tymi słowami Roy przeszedł nad skupiskiem kości i poprowadził grupę w głąb tunelu. Jego bose stopy uderzały miękko o zimne podłoże odstraszając wszystkie stwory, które na jego widok pospiesznie chowały się w cień. Niektóre, nieco odważniejsze, próbowały zaczepić jego ludzkich towarzyszy, co kończyło się porażeniem prądem przez Michael'a albo zdmuchnięciem na ścianę przez Dominicę. Czasem Caroline zwalała na nich masę kamieni, a Andrew rozszarpywał ich na strzępy pod postacią wielkiego, złotego wilka.
 -Które z was chce odzyskać wspomnienia?- zapytał nagle wampir przerywając głuchą ciszę. Jego seledynowe oczy błyszczały zaciekawieniem i czujnością.
 -Ja.- odpowiedział spokojnie Peter, gdy weszli do ogromnej jaskini. Nie było widać jej dalszych ścian, a w od jej centrum aż po ściany jaskini rozciągało się majestatyczne kamienne miasto.
 -Kiedyś na jego ulicach mieszkały wszystkie istoty paranormalne. Po śmierci Hadesa wszyscy poszli za Selene, a to miejsce pogrążyło się w nieprzeniknionym mroku. Teraz jest nazywane Doliną Potępionych, bo tylko potępieni mają tu wstęp. Jeżeli chcesz się spotkać z Zegarmistrzem to muszę cię ostrzec, że ten demon ma nie po kolei w głowie i jest niezłym wariatem, ale to sprawia, że jest jeszcze bardziej niebezpieczny. Będę mógł was zaprowadzić tylko pod jego drzwi, ale do środka będziesz musiał wejść sam. Bez przyjaciół i beze mnie. Nawet kotołak nie będzie miał tam wstępu, gdy Zegarmistrz będzie ci oddawał twoje wspomnienia.
 -Co? Dlaczego?!- jęknął zdziwiony Rafael, który wcześniej nie odezwał się do wampira ani słowem. Roy zmierzył go surowym wzrokiem i prychnął cicho.
 -Bo przy tym może być tylko osoba, którą kocha.

2 komentarze:

  1. Roy jest jakiś dziwny.. ;-;
    Czekam na dalej!! ^u^

    OdpowiedzUsuń
  2. W następnym rozdziale wytłumaczę dlaczego jest taki dziwny ;)

    OdpowiedzUsuń