-Mamy teraz iść z tobą do jakiegoś cholernego piekła po tym, jak nas okłamałaś?! Jak ty to sobie wyobrażasz?!- warknął wściekły Michael, którego od rzucenia się na blondynkę z trudem powstrzymywała Dominica.
-Nie okłamałam was! Nigdy mnie nie pytaliście, czy jestem smokiem, ani nie dopytywaliście się o moich rodziców! A to, co wam powiedziałam o mojej poprzedniej szkole było prawdą! Nigdy was nie okłamałam!- krzyknęła rozwścieczona Alice, która powoli traciła kontrolę nad sobą. Jednak jej słowa najwidoczniej dotarły do Michaela i nie tylko jego.
-Michael, ona ma rację.- powiedziała spokojnie Vellain kładąc mu dłoń na klatce piersiowej. Chłopak westchnął tylko z rezygnacją i spojrzał w czerwone oczy blondynki.
-Przepraszam.- wyszeptał i spojrzał na Selene.- Którzy z nas tam pójdą?
-Nie pytaj o to mnie.- zaśmiała się królowa i razem z Temidą odwróciły wzrok w stronę Alice.- Ja tam nie byłam.
-Potrzebuję mocy ziemi, wiatru, wody, zmiennokształtności i elektryczności.- powiedziała spokojnym głosem i spojrzała na Rafaela.- Potrzebujemy też jednego odważnego kotołaka.- zaśmiała się blondynka patrząc na zakłopotany pysk chłopaka.
-No ale żadne z nas nie odkryło w sobie jeszcze zdolności do władania elektrycznością.- powiedział Ian lustrując wszystkich swoimi błękitnymi oczami.
-Nie był bym tego taki pewien.- zaśmiał się Michael i wokół jego zaciśniętej pięści pojawiły się złote iskierki.- Więc kiedy wyruszamy?
-Jesteś pewna, że to bezpieczne?- jęknęła przestraszona Caroline parząc na szczupłe plecy Alice.
-Nie, nie jest.- powiedziała blondynka z dzikim uśmiechem i przeniosła wzrok na skalny łuk, który stanowił wejście do ogromnej pieczary.- Ale tutaj spędziłam siedem lat mojego życia.- wyszeptała wywołując zaskoczenie przyjaciół i wszyscy weszli do jaskini. Czuć było tam zapach siarki palonej skóry.- Kiedyś bawiłam się w tym korytarzu. Pewnie znajdziemy tu gdzieś ślady moich szponów.- zaśmiała się Mia przyglądając się z nostalgią podrapanym ścianom. W jej czerwonych oczach pojawiło się dziecinne szczęście, które po chwili ustąpiło miejsca bezdennemu skupieniu.- Stańcie za mną!- ryknęła w stronę grupy rozkładając ramiona i stając na ich czele.
-Nie, nie jest.- powiedziała blondynka z dzikim uśmiechem i przeniosła wzrok na skalny łuk, który stanowił wejście do ogromnej pieczary.- Ale tutaj spędziłam siedem lat mojego życia.- wyszeptała wywołując zaskoczenie przyjaciół i wszyscy weszli do jaskini. Czuć było tam zapach siarki palonej skóry.- Kiedyś bawiłam się w tym korytarzu. Pewnie znajdziemy tu gdzieś ślady moich szponów.- zaśmiała się Mia przyglądając się z nostalgią podrapanym ścianom. W jej czerwonych oczach pojawiło się dziecinne szczęście, które po chwili ustąpiło miejsca bezdennemu skupieniu.- Stańcie za mną!- ryknęła w stronę grupy rozkładając ramiona i stając na ich czele.
-Jednak twoje zmysły
się wyostrzyły.- rozległ się kobiecy głos, którego źródła
nie mogło wyczuć żadne z nich, ale blondynka patrzyła uważnie
przed siebie.- Dawno cię tutaj nie widziałam, Mio...
-Przykro mi, ale nie
miałam czasu na odwiedziny.- syknęła czerwonooka przez zęby
ściągając brwi i patrząc spode łba na cień, który wyłaniał
się powoli z głębi jaskini. Najpierw ukazała się im oczom
ponętna, kobieca sylwetka, później dostrzegli długie, niebieskie
włosy, a w następnej chwili duże, dzikie oczy o dwóch kolorach.
Jedno z nich było błękitne, a drugie rubionowe.- Ale miło
mi, że znowu się spotykamy, Sandro.
-To ty ją znasz?-
wyszeptała Domica mierząc nieznajomą wzrokiem, ale Alice uciszyła
ją gestem dłoni.
-Co cię tu sprowadza,
Mio?- zapytała Sandra ukazując w nieludzkim uśmiechu swoje białe
kły.- I na dodatek co sprawiło, że sprowadziłaś tu czwórkę
ludzi, kotołaka i smoka?
-Skąd ona...
-To nie jest w tej
chwili istotne.- przerwała Alice fioletowo-okiemu opanowanym głosem.
Peter spojrzał na nią niepewnie, ale jedno, krótkie spojrzenie
blondynki go uspokoiło.- Przepuść nas.
-Skąd mogę wiedzieć,
że nie idziesz tam w złych intencjach?- wymruczała niebiesko-włosa
patrząc uważnie na twarz czerwono-okiej, w której oczach pojawił
się cień irytacji.
Mia wyciągnęła zza
pasa srebrny sztylet i przejechała nim po wewnętrznej stronie dłoni
podając sztylet Sandrze, w której oczach zapłonęło pożądanie.
Jej twarz wykrzywiła się w szyderczym uśmiechu i pospiesznie
chwyciła sztylet. Z jej rubinowych ust wyłonił się długi,
zielony język i oplótł ostrze noża zlizując z niego łapczywie
krew. Jej źrenice się rozszerzyły, ale żądza krwi nie znikała z
jej twarzy. W końcu oddała jej sztylet z niezadowoleniem i zeszła
z ich drogi.
-Jak zwykle
nieskazitelnie czysta.- powiedziała szyderczo Sandra obserwując jak
grupa wchodzi do jaskini.- Czy gdy zginiesz to będę mogła cię
zjeść, Mio?- krzyknęła za nią kobieta z ciepłym uśmiechem na
ustach. Alice odwróciła się w jej stronę i odwzajemniła uśmiech
i ruszyła dalej.
-Ja nigdy nie zginę!-
odkrzyknęła z krystalicznym śmiechem. Sandra zaśmiała się
cicho i pochyliła głowę.
-Nawet anioły upadają, panienko...
Te kilka słów, które
były przeznaczone tylko dla uszu blondynki dotarły tylko do niej i
zostały w jej sercu na zawsze. "Nawet anioły upadają".
Tak, ona miała rację.
-Co to była za...-
zaczął Peter.
-...istota?- dokończyła
za niego Mia patrząc na uśmiechniętą twarz Petera.- Sandra, znana
również jako Cerber. Pies Piekieł. Mój ojciec miał kilka takich.
Zawsze pilnowały miejsc, które były dla niego ważne.- powiedziała
blondynka z uśmiechem i prowadziła grupę długim korytarzem.- Była
moją opiekunką, gdy byłam mała i to ona mnie szkoliła. To
naprawdę miła osoba, ale odkąd pamiętam chciała mnie zjeść.
-I mówisz o tym z takim
spokojem?- jęknęła zaskoczona Caroline, a jej oczy wyglądały jak
pięciozłotówki.
-Tak. Jestem od niej
silniejsza, a poza tym zaklęcie, które rzuciła na nią moja matka
nie pozwala jej mnie zabić. Nawet gdybym sama chciała śmierci z jej ręki to nic by na to nie poradziła.- dopowiedziała Mia z uśmiechem i zatrzymując się obróciła się gwałtownie w ich stronę opierając prawą dłoń na biodrze.- Posłuchajcie mnie. Ja pamiętam te drogi na pamięć, ale jeżeli oddalicie się choćby na krok to zostaniecie rozszarpani na strzępy i zjedzeni przez Cerber. Wiem, że teraz wygląda na niewinną dziewczynkę, ale gdy przybierze postać trójgłowego psa to robi się niezbyt miła. Zwłaszcza, gdy jest głodna, a głodna jest zawsze.
Jeżeli nie będziecie gotowi do walki to zostaniecie zaatakowani przez szalone gargulce, które od lat marzą o jakiejś rozrywce. Możecie też po prostu się zgubić, a stąd jest tylko jedno wyjście. Krótko mówiąc- trzymaj się mnie jeśli chcesz przeżyć.
-Czyli będziemy musieli tu z kimś walczyć?- jęknęła przestraszona Dominica obejmując ciasno ramię Michaela.
-Tak.- odpowiedziała z dzikim uśmiechem Alice patrząc na ich zaskoczone i przepełnione strachem twarze. Tylko Peter zdawał się być obojętny.- Na przykład z tym wampirem, co stoi za mną i gapi się na was jak na jedzenie.
Jeżeli nie będziecie gotowi do walki to zostaniecie zaatakowani przez szalone gargulce, które od lat marzą o jakiejś rozrywce. Możecie też po prostu się zgubić, a stąd jest tylko jedno wyjście. Krótko mówiąc- trzymaj się mnie jeśli chcesz przeżyć.
-Czyli będziemy musieli tu z kimś walczyć?- jęknęła przestraszona Dominica obejmując ciasno ramię Michaela.
-Tak.- odpowiedziała z dzikim uśmiechem Alice patrząc na ich zaskoczone i przepełnione strachem twarze. Tylko Peter zdawał się być obojętny.- Na przykład z tym wampirem, co stoi za mną i gapi się na was jak na jedzenie.
~*~
Sorki, że mnie nie było tak długo, ale w końcu są wakacje! :3 Mam nadzieję, że wam się podobało!
Złe interesy.. XD Jak to brzmiało.. :3
OdpowiedzUsuńHahah, fajnie się mi to czyta.. :D
Czekam na dalej~...
Cieszę się, że ci się podoba ^^
Usuń