niedziela, 14 lipca 2013

Rozdział IV- Stowarzyszenie Stalowych Łez

   Alex zmierzyła Hartbreaker ostrym wzrokiem i zaśmiała się cicho. Uśmiech dodawał jej coraz więcej uroku. Nic dziwnego, że była jedną z najpopularniejszych osób w szkole.
 -Stowarzyszenie Stalowych Łez to grupa naukowców, która zajmuje się modyfikowaniem ludzkich zdolności. Ostatnio opracowali sposób na wszczepienie ludziom zdolności do kontrolowania żywiołów. Dzisiaj skontaktował się ze mną ich szef i poprosił naszą grupę o to, żebyśmy wzięli udział w eksperymencie!- powiedziała Crow z iskrami w oczach. Jej podniecenie nie udzielało się jednak innym zebranym w pokoju. Jedynie Catraw cieszyła się z tego i obiecała pomóc.
 -Czy nie uważasz, że to zbyt ryzykowne?- mruknął wysoki blondyn o poważnych, złotych oczach.
 -Przesadzasz, Farciarz! Przecież wiesz, że gdyby mogły wystąpić jakieś komplikacje to nie poprosili by o to grupki nastolatków!- jęknęła szatynka i podeszła do chłopaka. Saber przyjrzał jej się uważnie i westchnął z rezygnacją. Ufał jej, ale nadal się bał, że coś pójdzie nie tak. Crow uznała to bezradne westchnienie za zgodę i z uśmiechem klasnęła podchodząc do Luke'a.
 -Na mnie nie licz.- warknął chłopak zakładając ręce na piersi.
 -Proszę... Obiecuję, że nikomu nic się nie stanie!- pisnęła Alex przekrzywiając głowę w błagalnym geście. Zawsze gdy to robiła to inni jej ulegali.
 -No dobrze...- westchnął ciężko Sky i usiadł zmęczony na ziemi. Tyle się dzisiaj wydarzyło, a to dopiero początek. SSŁ... Nie ufał im, ale zgodził się ze względu na Alex. Bo co niby może im się stać? Nawet jeśli zginie to będzie szczęśliwy, że ten cały ból w jego sercu w końcu minie.
 -Jeśli mogę to także chciałabym pomóc...- wyszeptała zawstydzona Alice patrząc w rozradowane oczy szatynki.
 -Świetnie!- krzyknęła szczęśliwa Crow i powoli namawiała resztę zebranych. Miała trochę problemów z wysoką, piękną brunetką o niebieskich oczach, z którą o mało się nie pobiła, ale w końcu namówiła wszystkich.
 -Eksperyment, dzięki któremu zyskam władzę nad jednym z żywiołów...- pomyślała Alice podchodząc do otwartego okna i patrząc na błękitne niebo.- Brzmi nieprawdopodobnie, ale wierzę, że to się uda. Wierzę w to całym sercem, bo może dzięki temu moje życie przestanie być takie bolesne...
 -O czym tak myślisz?- zapytała Caroline, która nagle pojawiła się obok zaskoczonej Heartbreaker. Blondynka jednak milczała nie chcąc odpowiadać na to pytanie. W jej czerwonych oczach czaił się strach. Czego się bała? Na to pytanie nawet sama Alice nie mogła odpowiedzieć.- Zgodziłam się na to z nadzieją na lepsze życie. Tak jak wszyscy tutaj. Mam nadzieję, że zapomnę twarz tego gnojka, który zniszczył moje życie...- warknęła Catraw patrząc wściekle daleko w pustą przestrzeń.- Wiesz dlaczego tu jestem? Kiedyś, gdy miałam dwanaście lat, moja mama wyszła ponownie za mąż. Jej facet był cholernym zboczeńcem, który dobierał się do mnie każdego dnia, gdy tylko mamy nie było w domu. W końcu nie wytrzymałam i uderzyłam go. Nie mogłam znieść takiego życia. Chciałam uciec z domu, ale on mnie złapał i zgwałcił przed samymi drzwiami. Błagałam go, żeby przestał, ale on mnie nie słuchał. Mówił, że tylko to mi się należy. Zrobił to pięć razy w ciągu jednej godziny. Nie miałam już nawet siły krzyczeć, ani płakać. Zaniósł mnie później do pokoju i położył mnie spać jakby nic się nie stało. Zmył moją krew z podłogi i sam poszedł pod prysznic. Gdy moja mama wróciła powiedział, że bawił się ze mną i tak się zmęczyłam, że zasnęłam. Następnego dnia chciałam się wymknąć po cichu z domu, ale on czekał na mnie przy drzwiach i zrobił to znowu. Za trzecim razem do domu wbiegła moja mama. Zobaczyła mnie leżącą nago na ziemi i całą we łzach i tego dupka z bestialskim uśmiechem na twarzy. Myślałam, że moja matka go zabije. Podbiegła do niego i zaczęła go okładać pięściami. Niestety przyszedł jeden z sąsiadów i odciągnął ją od niego. To dziwne, ale widok jego zakrwawionej, poobijanej i podrapanej twarzy sprawił mi radość.- Caroline zaśmiała się smutno i otarła pojedynczą łzę z policzka. Alice nagle objęła ją mocno chcąc ją pocieszyć. Zaskoczona zielono-włosa rozkleiła się wtedy na dobre. Potok łez spływał po jej twarzy rozmazując czarny tusz do rzęs.
   To była naprawdę straszna historia. Heartbreaker nie rozumiała jak człowiek mógł zrobić coś takiego! Jak można zgwałcić niewinne dziecko?! Przecież to było takie nieludzkie! Teraz już zrozumiała dlaczego tak łatwo im zaufała. Wszyscy przeszli w swoim życiu przez coś tragicznego... Każdy z nich kiedyś stracili wiarę w ludzi i powoli ją odzyskiwali. Czuła się z nimi w pewien sposób powiązana. Czuła się z nimi szczęśliwa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz