Rozdział z dedykacją dla mojego kolegi Wiktora, dzięki któremu dostałam weny do napisania tego rozdziału! <3
~James~
Metalowe kajdany wydawały nieprzyjemny, ostry dźwięk z każdym jej zwinnym ruchem. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Ta dziewczyna bez trudu radziła sobie z Britt, co było prawie niewykonalne nawet dla mnie. Nawet te kajdany jej w tym nie przeszkadzały, a był to przecież Łańcuch Pięczęci, który blokował część mocy jego posiadacza... Cholera... Ile ona miała w sobie siły?!
-Masz dość?- wysapała Noemi pochylając się nad na wpół przytomną Britt. Wiele istot paranormalnych zebrało się na korytarzu i bojąc się podejść do miejsca walki chowali się po kątach patrząc z przerażeniem na czerwonowłosą i jej przeciwniczkę. To wyglądało jak scena z jakiegoś filmu grozy- dywany poplamione czarnymi i czerwonymi plamami krwi, w ścianach widniały ogromne dziury, a sufit był cały w śladach szponów. No i oczywiście ledwie przytomna Britt i cała we krwi Noemi.
W końcu oczy brązowowłosej zamknęły się i dziewczyna straciła przytomność. Kilka sekund później na ziemie padła nieprzytomna i wyczerpana Noemi. Najgorsze było to, że przybrały z powrotem swoje ludzkie ciała i obie były nagie. Uwalniając się spod władzy zaklęcia Natalii podbiegłem do Noemi i uniosłem lekko jej głowę. Tak... Wybrałem dziewczynę, której praktycznie nie znam zamiast Britt- MOJEJ dziewczyny. Chociaż... Ciekawe czy nadal będę do niej należał, czy pozwoli mi odejść...?
~Noemi~
Poczucie wolności minęło. Znowu miałam to dziwne wrażenie jakby ktoś mnie do siebie wzywał, jakby cały czas wołał moje imię i wyciągał w moją stronę swoje dłonie. Całą siłą woli oparłam się chęci pójścia w jego stronę i dziwne uczucie zniknęło. Moje powieki lekko się uniosły i oślepił mnie blask szpitalnych lamp. Który idiota zapalił tu światło?!
-Zgaście to...- mruknęłam zamykając ponownie oczy. Słyszałam jak ktoś odchodzi od mojego łóżka i gasi światło po czym znowu siada obok mnie. Ponownie otworzyłam oczy i poczekałam aż moje oczy przyzwyczają się do ciemności. Kątem oka widziałam światło księżyca, które wpadało przez zamknięte okno i delikatnie okalało siedzącą przy mnie postać.- Co ty tu robisz?! Nie powinieneś być u...- zaczęłam, ale chłopak pocałował mnie nagle, więc zamilkłam z szeroko otwartymi oczami, które wpiłam w jego pełną smutku twarz, gdy oderwał swoje usta od moich.
-Nareszcie się od niej uwolniłem, ale widok jej łez nadal sprawia taki sam ból jak kiedyś.- mruknął chłopak siadając na łóżku szpitalnym tuż przy mnie. Irytacja i wściekłość wzięły górę nad wszelkim współczuciem i smutkiem. Spojrzałam na niego rozdrażniona i zacisnęłam dłonie w pięści.
-Więc pocałowałeś mnie, żeby mieć się czym pocieszyć?!- warknęłam w jego stronę. Chłopak spojrzał na mnie i ściągnął brwi, ale zamiast cokolwiek powiedzieć znowu mnie pocałował. Nie miałam siły się bronić. Pod wpływem jego ust cała moja złość i siła znikały.
-Myślisz, że pocałowałbym cię, gdyby mi na tobie nie zależało?- mruknął chłopak wtulając twarz w moje włosy. Znowu zapadła cisza, którą powoli wypełniały bicia naszych serc.
~Britt~
-Ależ panienko! Dobrze wiesz, że nie wolno ci tak ryzykować. Gdyby Rada...
-Co mnie obchodzą te stare pryki z Rady?! Nie stanowią dla nas żadnego zagrożenia!- burknęłam w stronę niskiego skrzata, który siedział przerażony na oknie.- Możesz przekazać mojej siostrze, że sama sobie poradzę z Wybranką. Owszem, jest silna, ale jeżeli zaatakuję ją z zaskoczenia to nie będzie miała ze mną żadnych szans. Poza tym, ona ma na sobie Łańcuch Pieczęci. Nie jest w stanie walczyć na poważnie. Zupełnie jak jej matka. Tak więc powiedz mojej kochanej siostrzyczce, że Wybranka jest moja!
-Ależ panienko... Nie należy lekceważyć mocy Wybranki. W waszych poprzednich wcieleniach panienka o tym zapomniała i zginęła, więc...
-Milcz!- warknęłam wściekła.- Moje poprzednie wcielenia? Phi! Też mi coś! Wtedy byłam niedoświadczona i nie miałam dobrego sprzymierzeńca, a teraz mam u swego boku Shike, więc wszystko jest w porządku. "Shike i Shelia, prawdziwe córki Nocte, w których płynie krew ich matki." Ładnie brzmi, nie sądzisz?
-Ależ, panienko Shelio.... Nie wolno panience używać panienki prawdziwego imienia, gdy w pobliżu może czaić się wróg.- wyjąkał skrzat bawiąc się w stresie swoimi długimi, krzywymi palcami.
-Masz rację. Przekaż Shike to, co mówiłam i pozdrów ją ode mnie.- zaśmiałam się i znowu padłam na szpitalne łóżko.
Noemi "Feniks" Dragon- Wybranka, Bestia i Demon Czystej Krwi w jednym. Zapowiada się ciekawie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz