sobota, 13 lipca 2013

Rozdział III- "Co mam ci powiedzieć, hę?!"

   Może i popełniała błąd. Może i zostanie ponownie zraniona, ale ci ludzie przeżyli w swoim życiu takie chwile, których nawet nie życzy się najgorszym wrogom. Zaufała im. Zaufała tej niewielkiej grupce osób, którzy cały czas uśmiechali się bez powodu. Ich uśmiechy skrywały mroczną i bolesną przeszłość.
   Po niecałym tygodniu Alice została uznana za oficjalnego członka "Bandy Niebezpiecznie Radosnych Ludzi", którzy byli znienawidzeni przez nauczycieli, którzy nie znali żadnego z imion ani nazwisk członków. Coraz częściej widać było szczery uśmiech na ślicznej twarzy dziewczyny, a jej oczy często promieniały szczęściem.
 -Luke... Jesteś jedyną osobą w tym pokoju, która się nie uśmiecha.- mruknął wysoki, szczupły chłopak o czarnych włosach i pięknych, złotych oczach. Czuć było od niego alkohol, a on sam ledwo się trzymał na nogach.- Powiedział byś coś.- zaśmiał się chłopak w stronę błękitnookiego, który wstał gwałtownie i chwycił przyjaciela za gardło. Na jego twarzy widać było czystą wściekłość.
 -Co mam ci powiedzieć, hę?! Że jesteś dupkiem, Michael?! Twoja dziewczyna leży w szpitalu i czeka na operacją, którą nie wiadomo, czy przeżyje, a ty puszczasz się z dziwkami na prawo i lewo! I ty uważasz się za faceta?!- krzyknął chłopak i uderzył złotookiego pięścią w twarz. Przerażona czerwono-oka podbiegła do Luke'a i objęła go w pasie.
 -Proszę... Przestań....- mruknęła cicho zaciskając swoje drobne ręce na jego klatce piersiowej. Łzy powoli spływały po jej policzkach, a drobne dłonie trzęsły się jak osika.- Nie chcę żeby stało mu się to, co kiedyś mi...
   Zaskoczony Sky obrócił się przodem do blondynki i przyciągnął jej drobne ciałko do siebie. Jego długie, delikatne palce gładziły jej jasne włosy lekko ją uspokajając.
 -Przepraszam... Nie chciałem cię doprowadzić do płaczu.- mruknął Luke wtulając twarz w włosy blondynki. Cała sala nagle zamilkła i wszyscy z zaskoczeniem przyglądali się Heartbreaker, która stała objęciach czarnowłosego chłopaka.
 -A ja myślałam, że Alice jest taką chłodną osobą, która trzyma się z dala od innych ludzi.- zaśmiał się David poprawiając swoje okulary. Alice i Sky szybko oderwali się od siebie cali czerwoni i spojrzeli w dwie różne strony.- Zmieniasz się, młoda. Cieszy mnie to.
   Heartbreaker spojrzała na Davida nieśmiało swoimi czerwonymi oczami i uśmiechnęła się uroczo. Chłopak odwzajemnił uśmiech i objął ciaśniej Isabellę. Blice zmierzyła go swoimi błękitnymi oczami i zaśmiała się krótko bawiąc się jego włosami.
 -Hej, gołąbeczki!- rozległ się niski, kobiecy głos i przez otwarte okno wskoczyła do pomieszczenia wysoka, ładna dziewczyna o brązowych włosach do ramion i oczach w tym samym kolorze. Nazywała się Alex Crow i była "szkolnym łobuzem".- Nie uwierzycie kto mnie odwiedził.
 -Kto? Kto?- zachichotała zaciekawiona Caroline i podbiegła do Crow, która zdążyła już zeskoczyć z parapetu.
 -Szef SSŁ.- powiedziała dumna  z siebie Alex. Jej brązowe oczy aż błyszczały z podekscytowania. Wtedy dostrzegła śpiącego na podłodze Michaela.- A temu znowu co?
 -Luke go uderzył.- powiedziała z dziecięcym uśmiechem Catraw.
 -Zgaduję, że poszło o Lily...- westchnęła brązowo-włosa i oparła jedną z dłoni o biodro.- Niepotrzebnie. Dzisiejsza operacja przebiegła pomyślnie i lekarze dają jej stuprocentowe szanse na przeżycie.
 -Wspaniale!- krzyknął Michael, który nagle podniósł się z ziemi tylko po to, żeby po chwili znowu zapaść w sen.
 -Nigdy nie ogarnę tego dziwaka.- mruknęła Alex poprawiając swoją czarną spódniczkę.- Wracając do SSŁ...
 -Przepraszam, że się wtrącę, ale co to jest SSŁ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz