niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział XIII- Nowa twarz Alice

   Tego już było za wiele! Najpierw ta misja w tej cholernej jaskini, potem teleportacja, a teraz musi dzielić pokój z tą dziwną dziewczyną! Czemu Selene mu to robiła?! Stracił pamięć, ale ta blondynka cholernie mu przypominała pewną osobę, o której starał się zapomnieć. Nawet nie znał imienia tej kobiety z jego przeszłości, ale pamiętał jak umierała na jego oczach. Pamiętał te jej duże czerwone oczy i uśmiech na ustach, gdy ginęła w jego ramionach.
 -Siedzisz taki zamyślony od jakiejś godziny i nawet nie zauważyłeś, że wstałam.- zaśmiała się cicho blondynka i usiadła na łóżku. Zachwiała się lekko, ale udało jej się zachować równowagę.- Więc jak ci na imię, smoku?
   Peter skrzywił się. Skąd ona wiedziała, że jest smokiem?!
 -Peter...- wydukał zaskoczony patrząc w te piękne, mądre oczy. Tak... Zupełnie jak tamtej kobiety.
 -Jestem Alice Heartbreaker.- powiedziała dziewczyna z uśmiechem i pochyliła się lekko do przodu jakby miała zamiar zwymiotować. Jej skóra stała się jeszcze bledsza, a policzki jej się zapadły. W jej oczach po raz pierwszy widział strach.
 -Co się dzieje?- jęknął przerażony chłopak i klęknął przed nią chwytając ją za ramię. Znał te oczy aż za dobrze. To były te oczy, które prześladowały go w snach i nie opuszczały go na krok. Nagle Alice spojrzała na niego i nie dało się odczytać niczego z  tego bezdennego jeziora krwi. Blondynka uniosła dłoń i położyła mu ją na policzku ze smutnym uśmiechem.
 -Te oczy będzie kiedyś znał każdy. To są oczy bohatera. Nie zapominaj o tym i walcz o wolność innych, smoku.- powiedziała, a jej oczy powoli wypełniały się czułością.
   Znał te słowa. Pamiętał każde z nich na pamięć i słyszał je w swojej głowie każdej nocy. To były słowa, które wypowiedziała do niego tamta kobieta w dniu śmierci. Peter odskoczył od niej jak poparzony uderzając przy tym plecami o ścianę.
 -Skąd ty...
 -... znasz te słowa?- dokończyła za niego Alice z chytrym uśmieszkiem i wstała z łóżka. Jednym zwinnym ruchem zerwała z siebie biały podkoszulek ukazując swój nagi brzuch. Delikatnie przejechała po nim palcami zdejmując z niego niewidzialną powłokę i w tej chwili jego oczom ukazał się biała podłużna blizna przecinająca jej pępek.- Wypowiedziałam je kiedyś do pewnego chłopaka o pięknych, fioletowych oczach.
 -Nie wierzę.- wyszeptał chłopak, a jego źrenice się rozszerzyły. Patrzył na bliznę z niedowierzaniem i przerażeniem.- W moich ramionach umierała kobieta, a nie mała dziewczynka!- warknął chłopak patrząc w jej oczy spode łba. Blondynka uśmiechnęła się i podeszła do niego z wyciągniętą dłonią. Jej delikatne palce dotknęły jego czoła i w tym momencie jego głowę zalała fala obrazów.
   On chowający się za kolumną sparaliżowany strachem i patrzący na małe dziecko, może dziesięcioletnie, na które rzuciło się stado wilkołaków. On przyglądający się jak blondynka urywa po kolei głowy swoim wrogom i odrywa od ciała ich kończyny. On upadający na kola, gdy ciało dziewczynki przeszyła czarna włócznia. On trzymający w ramionach umierającą blondynkę, jej uśmiech, jej czerwone oczy i słowa, które mu wtedy powiedziała.
 -Przestań!- warknął chłopak odsuwając się od niej gwałtownie. Alice patrzyła na niego zaskoczona i przestraszona. Wtedy jego wściekłość sięgnęła zenitu. Zacisnął dłonie w pięści, a jego usta utworzyły wąską linię.- A teraz mów mi kim tak naprawdę jesteś!
 -No dobrze.- westchnęła zrezygnowana i z powrotem opadła na łóżko.- Jestem córką Hadesa i Eris, którym udało się uciec w trakcie wojny między "bogami Olimpu" i ludźmi. Jednak dziesięć lat temu zostali odnalezieni przez Stowarzyszenie Stalowych Łez i zamordowani na moich oczach. Udało mi się uciec i trafiłam do rodziny zastępczej, która od dawna była wroga Stowarzyszeniu i oni nadali mi nowe imię i użyczyli mi swojego nazwiska. Nazywam się Mia i jestem ostatnim Smokiem Ciemności.
   Wypowiadała te słowa z taką łatwością jakby to była tylko bajeczka dla dzieci. Uwierzyłby, że to, co mówi nie ma dla niej żadnego znaczenia, gdyby nie to, że widział smutek w jej oczach. Dosłownie czuł jak cierpi, ale nie powiedział ani słowa. Wiedział, że w takich sytuacjach słowa pocieszenia mogą tylko pogorszyć sprawę.
 -Dzień przed tym jak widzieliśmy się po raz pierwszy straciłem pamięć.- zaczął chłopak wiedząc, że musi jej opowiedzieć swoją historię, żeby w pełni mu zaufała.- Nie pamiętam nic z tego, co działo się przedtem, ale obudziłem się w pokoju pełnym krwi. To było straszne. Obudzić się w takim miejscu i na dodatek niczego nie pamiętać.- zaśmiał się smutno chłopak i przejechał dłonią po swoich czarnych włosach.- Niedługo po twojej... "śmierci" spotkałem Rafaela i on zaprowadził mnie do Selene. To ona mi powiedziała, że jestem ostatnim Smokiem Światła i to ona się mną zaopiekowała. Jednak zawsze cię szukałem z nadzieją, że jednak żyjesz. Głupie, prawda?- prychnął chłopak podkulając jedno kolano i opierając na nim rękę.
   Mia wstała nagle z łóżka i usiadła przed nim na podłodze zarzucając mu ręce na szyję. Peter objął ją delikatnie zaskoczony jej zachowaniem.
 -Przykro mi z powodu twojej utraty pamięci, ale znam kogoś kto może ci pokazać twoje wspomnienia, ale jest jeden problem...- powiedziała blondynka odsuwając się od niego i uważnie patrząc w jego oczy.- Tam, gdzie musielibyśmy się wybrać nie poradzilibyśmy sobie we dwójkę, więc musielibyśmy wziąć ze sobą jakąś pomoc. Poza tym to miejsce jest bardziej niebezpieczne niż możesz sobie wyobrazić. Wiele osób już tam zginęło i wiele osób zostało tam torturowanych.
 -Co to za miejsce?- zapytał Peter. Jeżeli mógł odzyskać swoje wspomnienia to mógł pójść wszędzie.
   Mia spojrzała na niego uważnie. Czuł jak jej oczy przewiercają go na wylot. W końcu na jej twarzy pojawił się tajemniczy uśmiech, a jej oczy wypełniły się dzikim podnieceniem.
 -Dolina Potępionych...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz