piątek, 19 lipca 2013

Rozdział VIII- Woda, Lód i Cień

   -No więc jednak nas nie zabiją. Teraz wojsko nas wykorzysta jako broń!- burknęła jak zwykle niezadowolona Alex. Była zmęczona. Każda osoba, u której ujawniały się jej zdolności musiała odbywać codzienny, czterogodzinny trening, który pomagał wzmocnić jej moc.- Jeszcze te treningi... Myślałam, że padnę po pierwszej godzinie, ale dzięki temu kamieniowi mniej się męczę i mam lepszą kondycję.
 -Mam cię już serdecznie dość!- warknęła zirytowana ciągłym gadaniem Alex Claudia. Szatynka podniosła się z miejsca i stanęła naprzeciw brunetki. Dziewczyny popatrzyły na siebie przez pewną chwilę i nagle ciało Crow zaczęło świecić złotym blaskiem, a jej włosy unosiły się w powietrzu. Ku zaskoczeniu wszystkich Blossom stanęła w czarnych płomieniach, a jej włosy także zaczęły się unosić.- No dawaj, świetliku!
 -Pożałujesz tego!- krzyknęła Alex i wyciągnęła przed siebie prawą dłoń, z której wypłynął promień światła i w zawrotnym tempie skierował się w stronę Claudii. Dziewczyna jednak rozpłynęła się w powietrzu, a atak Alex zrobił tylko dziurę w ścianie. Brunetka pojawiła się za brązowo-oką i kopnęła ją w bok z półobrotu.
 -Dość!!!- krzyknęła nagle Eveline i z jej zaciśniętych pięści wytrysnął strumień wody, który oblał obie dziewczyny.- Jeszcze raz zaczniecie się kłócić to nie będę już taka miła!
   Luke wstał ze swojego miejsca z zaciśniętymi pięściami i ustami tworzącymi wąską linię. Jego błękitne oczy wydawały się jeszcze jaśniejsze, a wokół nich pojawiły się niewielkie kryształki lodu. Woda, która utworzyła ogromną kałużę na podłodze nagle zamarzła.
 -Głowa mnie boli. Moglibyście się wszyscy zamknąć?- syknął chłopak patrząc na skruszone twarze dwunastki przyjaciół. Jego wzrok zatrzymał się na oczarowanych oczach Alice, która nagle wstała i podeszła do niego chwytając jego dłonie. Te czerwone oczy sprawiły, że lód wokół jego oczu natychmiast stopniał.
 -To było piękne...- powiedziała z zachwytem blondynka.- Przed chwilą wyglądałeś jak Król Lodu. Jesteś... niesamowity!
   Sky oblał się lekkim rumieńcem i uciekł wzrokiem od tej niesamowitej istoty. Nie mógł dłużej patrzeć w te jej piękne oczy, bo czuł się jakby przepalały go na wskroś. Według niego to właśnie ona powinna być liderką. To właśnie dzięki tym oczom da radę zjednoczyć ludzi.
 -Alex, Claudia...- zwróciła się Heartbreaker w stronę przyjaciółek puszczając chłodne dłonie chłopaka.- Mam do was wielką prośbę... Możecie się nie kłócić? 
   Dziewczyny spojrzały na nią i po prostu nie mogły jej odmówić. Te oczy... Po prostu każda z nich czułya jak te oczy zaglądają w głąb jej duszy i palą wszystkie złe myśli na temat tej drugiej. Tak... Alice była niesamowita. 
 -Dobrze.- odpowiedziały jednocześnie i na znak jedności podały sobie dłonie. Wtedy blondynka zwróciła się do zawstydzonej swoim wybuchem agresji Eveline.
 -Jesteś niezwykła.- powiedziała czerwono-oka w stronę szatynki. Jej piwne oczy otworzyły się z zaskoczenia, a jej twarz oblała się rumieńcem.
 -D-D-Dziękuję...- wyjąkała Butterfly chowając twarz we włosach.
 -Jakie słodkie! Zawstydziłaś naszą Eveline.- pisnęła Isabella i cały pokój wybuchł gromkim śmiechem. Jednak zaraz czar prysł i wszyscy pogrążyli się w ponurych myślach.
 -Myślicie, że damy sobie radę?- mruknął Cole mocniej przyciągając do siebie Alex, która właśnie usiadła mu na kolana.- Przecież jesteśmy tylko trzynastką nastolatków, a założę się, że tamten naukowiec podarował moc jakimś psychopatom czy płatnym zabójcom.
 -Boisz się śmierci?- zaśmiał się smutno Michael, który właśnie palił kolejnego papierosa i jedną ręką obejmował Dominicę. Fioletowo-włosa spojrzała na niego z wyrzutem i szturchnęła go lekko łokciem.
 -Każdy boi się śmierci. Nawet ty, Michael.- powiedziała spokojnie Vellain rozglądając się po ponurych twarzach zebranych przyjaciół.- Trzeba wierzyć, że nam się uda. Ja wierzę, że sobie poradzimy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz