Zwykle opuszczone pomieszczenie wypełnione było głośnymi śmiechami i rozmowami. Kilka osób kłóciło się zajadle o to, który z piłkarzy jest lepszy, a reszta starała się ich uciszyć i w końcu także dołączali do tej niedorzecznej wymiany zdań.
-Więc co cię sprowadza do SS?- zapytał nagle wysoki chłopak o czarnych włosach z czerwonym pasmem, który spojrzał wymownie na Alice. Nazywał się David Biray i chodził do starszej klasy.- Wiesz przecież, że jest to szkoła dla osób "po przejściach".
-Wolicie tego nie słuchać.- powiedziała Heartbreaker nie odrywając wzroku od okna. Chciała stąd jak najszybciej uciec.
-Każdy z naszej grupy kiedyś opowiadał o swojej przeszłości, więc teraz chcemy usłyszeć twoją historię.- powiedział czarnooki z miłym uśmiechem. Czerwone oczy dziewczyny przyjrzały się uważnie jego twarzy. Wiedziała, że może im zaufać, ale nadal się bała. Może jak im opowie o swojej przeszłości to w końcu zostawią ją w spokoju.
-Stało się to, gdy zaczynałam karierę.- zaczęła Alice znowu patrząc na krajobraz za oknem.- Mało czasu spędzałam wtedy w szkole i rzadko widywałam przyjaciół. Gdy w końcu wróciłam do szkoły dowiedziałam się od przewodniczącej klasy, że wszyscy moi przyjaciele czekają na mnie za szkołą, więc do nich poszłam. Usłyszałam od nich, że mnie nienawidzą, że ich porzuciłam i nie chcą mnie więcej widzieć na oczy. Moja najlepsza przyjaciółka wypowiedziała wtedy słowa, które pamiętam do teraz. "Niszczysz innych ludzi, Alice. To przez ciebie staliśmy się tacy. Nienawidzę cię za to, że mnie tak zmieniłaś! Nienawidzę twojej twarzy! Zawsze ci wszystkiego zazdrościłam, ale nigdy nie zwracałaś na mnie uwagi!". Po tych słowach uderzyła mnie pięścią w twarz. Gdy upadłam cała grupa zadała mi serię ciosów w brzuch, żebra i nogi. Wylądowałam w szpitalu. Miałam krwotok wewnętrzny, połamane żebra i nogę złamaną w trzech miejscach. Żadne z nich nie przyszło mnie odwiedzić.- powiedziała dziewczyna i gdy skończyła opowiadać o swojej przeszłości spojrzała na zaskoczone i współczujące twarze zebranych w pokoju.- Oto jest powód mojego przeniesienia się tutaj.
-Biedactwo!- krzyknęła Caroline i ze łzami w oczach rzuciła się na szyję Heartbreaker.- Twoja historia jest taka smutna! Tak mi przykro, że musiałaś przez to przechodzić, ale obiecuję ci, że nigdy nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić!
-A ty dlaczego tu jesteś?- zapytała Alice ignorując Catraw i zwracając się do Biray'a. Chłopak zaśmiał się i usiadł na jedną z ławek poprawiając swoje okulary.
-Moja matka popełniła samobójstwo w mojej obecności, gdy miałem siedem lat. Podcięła sobie żyły i zaczęła śpiewać mi kołysankę. Zasnąłem, a gdy się obudziłem ona już nie żyła, a do domu dobijali się policjanci i lekarze. Od tamtej pory nie mogę nawet patrzeć na żyletki.
Mówił to wszystko z taką łatwością, ale ona i tak widziała jego ból. Widziała wszystkie emocje, które tak bardzo starał się ukryć.
-Już możesz płakać.- powiedziała różowo-włosa dziewczyna, która objęła chłopaka wtulając jego twarz w swoją klatkę piersiową. David objął błękitnooką i cicho szlochał. Różowo-włosa nazywała się Isabella Blice i była dziewczyną Buray'a, a także chodziła z nim do klasy. Razem wyglądali naprawdę uroczo.
-Hm... Carolnie?- mruknęłam do dziewczyny, która nadal wisiała na szyi Heartbreaker.- Kiedy mnie w końcu puścisz?
-Oj, przepraszam...- zaśmiała się dziewczyna i odskoczyła od blondynki.
Pokój znowu wrócił do życia. David się uspokoił, a Alice nadal patrzyła za okno. Od czasu wypadku nie czuła się komfortowo w takim towarzystwie. Chciałaby gdzieś uciec, schować się i nie wychodzić stamtąd do końca życia. Powoli odzyskiwała wiarę w ludzi i zaufanie do innych. Uśmiechnęła się sama do siebie. To był pierwszy raz od jej wypadku, gdy okazała szczęście.
-Wolicie tego nie słuchać.- powiedziała Heartbreaker nie odrywając wzroku od okna. Chciała stąd jak najszybciej uciec.
-Każdy z naszej grupy kiedyś opowiadał o swojej przeszłości, więc teraz chcemy usłyszeć twoją historię.- powiedział czarnooki z miłym uśmiechem. Czerwone oczy dziewczyny przyjrzały się uważnie jego twarzy. Wiedziała, że może im zaufać, ale nadal się bała. Może jak im opowie o swojej przeszłości to w końcu zostawią ją w spokoju.
-Stało się to, gdy zaczynałam karierę.- zaczęła Alice znowu patrząc na krajobraz za oknem.- Mało czasu spędzałam wtedy w szkole i rzadko widywałam przyjaciół. Gdy w końcu wróciłam do szkoły dowiedziałam się od przewodniczącej klasy, że wszyscy moi przyjaciele czekają na mnie za szkołą, więc do nich poszłam. Usłyszałam od nich, że mnie nienawidzą, że ich porzuciłam i nie chcą mnie więcej widzieć na oczy. Moja najlepsza przyjaciółka wypowiedziała wtedy słowa, które pamiętam do teraz. "Niszczysz innych ludzi, Alice. To przez ciebie staliśmy się tacy. Nienawidzę cię za to, że mnie tak zmieniłaś! Nienawidzę twojej twarzy! Zawsze ci wszystkiego zazdrościłam, ale nigdy nie zwracałaś na mnie uwagi!". Po tych słowach uderzyła mnie pięścią w twarz. Gdy upadłam cała grupa zadała mi serię ciosów w brzuch, żebra i nogi. Wylądowałam w szpitalu. Miałam krwotok wewnętrzny, połamane żebra i nogę złamaną w trzech miejscach. Żadne z nich nie przyszło mnie odwiedzić.- powiedziała dziewczyna i gdy skończyła opowiadać o swojej przeszłości spojrzała na zaskoczone i współczujące twarze zebranych w pokoju.- Oto jest powód mojego przeniesienia się tutaj.
-Biedactwo!- krzyknęła Caroline i ze łzami w oczach rzuciła się na szyję Heartbreaker.- Twoja historia jest taka smutna! Tak mi przykro, że musiałaś przez to przechodzić, ale obiecuję ci, że nigdy nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić!
-A ty dlaczego tu jesteś?- zapytała Alice ignorując Catraw i zwracając się do Biray'a. Chłopak zaśmiał się i usiadł na jedną z ławek poprawiając swoje okulary.
-Moja matka popełniła samobójstwo w mojej obecności, gdy miałem siedem lat. Podcięła sobie żyły i zaczęła śpiewać mi kołysankę. Zasnąłem, a gdy się obudziłem ona już nie żyła, a do domu dobijali się policjanci i lekarze. Od tamtej pory nie mogę nawet patrzeć na żyletki.
Mówił to wszystko z taką łatwością, ale ona i tak widziała jego ból. Widziała wszystkie emocje, które tak bardzo starał się ukryć.
-Już możesz płakać.- powiedziała różowo-włosa dziewczyna, która objęła chłopaka wtulając jego twarz w swoją klatkę piersiową. David objął błękitnooką i cicho szlochał. Różowo-włosa nazywała się Isabella Blice i była dziewczyną Buray'a, a także chodziła z nim do klasy. Razem wyglądali naprawdę uroczo.
-Hm... Carolnie?- mruknęłam do dziewczyny, która nadal wisiała na szyi Heartbreaker.- Kiedy mnie w końcu puścisz?
-Oj, przepraszam...- zaśmiała się dziewczyna i odskoczyła od blondynki.
Pokój znowu wrócił do życia. David się uspokoił, a Alice nadal patrzyła za okno. Od czasu wypadku nie czuła się komfortowo w takim towarzystwie. Chciałaby gdzieś uciec, schować się i nie wychodzić stamtąd do końca życia. Powoli odzyskiwała wiarę w ludzi i zaufanie do innych. Uśmiechnęła się sama do siebie. To był pierwszy raz od jej wypadku, gdy okazała szczęście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz