sobota, 6 lipca 2013

Rozdział 44- Prawda o Britt

~Noemi~

   Zawsze, gdy ktoś mnie dotykał czułam się zdradzona i oszukana. Czułam się, jakby dana osoba próbowała się wedrzeć do mojego własnego świata i chciała go zniszczyć. Jednak ta dłoń, która trzymała moją nie wywoływała u mnie tego dziwnego uczucia.
 -Noemi!- usłyszałam kobiecy głos, który wywołał u mnie falę wściekłości. Odwróciłam się gwałtownie i zdenerwowana spojrzałam na brązowowłosą postać. Jej czerwone oczy aż błyszczały fałszywością.  Osoba, którą miałam ochotę zabić, czyli Britt.
    Znowu usłyszałam ten dziwny głos w moim wnętrzu. Coś w mojej głowie podpowiadało mi, że nie mogę jej ufać i w jednej chwili przed moimi oczami pojawiły się miliony obrazów. To było interesujące.

~Britt~

   Coś z nią było nie tak... Najpierw się wyłączyła i patrzyła na mnie ślepo, a potem uśmiechała się jak jakaś psychopatka. O co w tym wszystkim chodzi, do cholery?! 
 -No więc, Britt...- wymruczała Noemi, a jej ciało powoli przybierało postać demona.- Albo raczej Shelio...- zaśmiała się dziko czerwono-włosa i wysunęła długie, czarne szpony w moim kierunku.- Jesteś gotowa do walki na śmierć i życie?
   Nie wierzę! Jakim cudem ona to odkryła?! Jakim cudem dowiedziała się o tym, kim tak naprawdę jestem?! Czy ona zawarła jakiś pakt z diabłem?!
 -To już i tak bez znaczenia. Nie wygrasz ze mną, gdy masz na sobie Łańcuch Pieczęci.- zachichotałam i także zmieniłam się w demona.
 -Jesteś pewna?- zapytała czerwono-oka, a na jej głowie pojawiły się czerwone, kocie uszy. Nagle kajdany pękły i rozpadły się na miliony małych, błyszczących drobinek, które wiatr poniósł daleko w świat.
    Moje przerażenie sięgnęło zenitu, ale nie chciałam tego okazywać. Nikomu nigdy nie udało się samodzielnie zdjąć te kajdany! Nawet Nika tego nie potrafiła, a ona była naprawdę potężną istotą! W taki razie jaką moc posiadała ta drobna istota, z którą miałam się zmierzyć?
 -No więc walczmy!- powiedziałam ze szczerym uśmiechem. Jeżeli miała mnie zabić tak potężna istota jak Noemi to śmierć była zaszczytem...

~Noemi~

   Widok uśmiechu na martwej twarzy Britt wydawał się nie do zniesienia. Ból rozrywał moje serce, a do oczu napłynęły mi łzy. Może i jej nienawidziłam, może i zasłużyła na śmierć, ale to i tak nie była łatwa chwila. 
 -Nie patrz na to...- mruknął mi James do ucha zasłaniając mi oczy dłońmi. Lekko pocałował mnie w szyję i odciągnął od zmasakrowanego ciała dziewczyny po czym zdjął swoją koszulę i narzucił ją na moje nagie ciało.- Nigdy bym nie przypuszczał, że to Britt nas zdradzi...
    James objął mnie mocno jakby chciał mnie przed czymś ochronić. W jego ramionach czułam się bezpieczna i mogłam się w końcu uspokoić. Bicie jego serca powoli mnie usypiało, aż w końcu wyczerpana zasnęłam w jego ramionach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz