poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 46- Misja "Zabić Shike" rozpoczęta!

        Tak jak myślałem... Zmiana w demona była w tym wypadku dobrym rozwiązaniem. Cholera... Takiego pobojowiska to ja jeszcze nie widziałem. Wszędzie leżały ciała martwych Hirvii i istot paranormalnych. Reszta naszego wojska siedziała w namiocie medycznym i leczyła swoje rany. Jak widać wygrali, ale bardziej mnie zaniepokoił fakt, że nie było tam ciała Shike. Wtedy poczułem coś, co mnie naprawdę przeraziło...
    Moc Shike i Noemi, która dochodziła ze Szklanego Pałacu...

~Noemi~

   Shike była jeszcze silniejsza niż Britt. Czy to przez NST, która płynęła w jej żyłach?! Nie wierzę... Jej ruchy były za szybkie. Nie mogłam się nawet zamienić z powrotem w demona. Cholera... I na dodatek sztylet mi wypadł i leżał teraz gdzieś na korytarzu.
 -Masz już dość, Wybranko?- zaśmiała się Shike uderzając mnie pięścią w twarz i łamiąc mi przy tym nos. Cholera! Tego już za wiele. Uniosłam nogę i kopnęłam ją w bok z obrotu. Blondynka odleciała na kilka metrów i rąbnęła w ścianę z impetem.
   Nie czekałam aż się podniesie. Pospiesznie nastawiłam nos i zmieniłam się w demona. Teraz walka mogła się zacząć na poważnie. Jednak Shike nie pozostawała mi dłużna. Przybrała postać ogromnej, chudej Hirvii, która przypominała mi pająka.
 -Dopiero się rozkręcam.- zachichotałam i rzuciłam się na stworzenie.
   Oplotłam dłonie wokół jej szyi i zwinnie wskoczyłam na jej plecy, przy czym skręciłam jej kark. Hirvia padła na ziemię i wydawać by się mogło, że nie żyje, ale wtedy jedna z jej długich łap chwyciła mnie za kostkę i powaliła na ziemię. Jej chude jak patyki nogi przygwoździły mnie do ziemi blokując wszelkie moje ruchy. Jednak pozostawała mi jeszcze jedna broń...
   Błyskawicznie wbiłam ostrze mojego ogona w lewe oko Shike, która z sykiem odskoczyła ode mnie. Biała substancja powoli sączyła się z jej oka i mieszała się z trucizną, którą jej wstrzyknęłam.
 -Ty mała...- warknęła i rzuciła się na mnie uderzając mnie pięściami w napadzie szału. Jej usta rozszerzyły się ukazując ostew kły w szaleńczym uśmiechu.
 -To twój koniec Shike!- krzyknął jakiś chłopak, który właśnie wbiegł do pokoju. Zanim blondynka zdążyła spojrzeć w jego stronę przez jej głowę przeszła srebrna strzała. Korzystając z okazji wybiegłam na korytarz mijając po drodze Jamesa, który stał uśmiechnięty z łukiem w ręce. Kątem oka dostrzegłam sztylet i chwyciłam go do ręki.
 -Mam cię!- usłyszałam głos tuż nad sobą i jedyne co zdążyłam zrobić to odwrócić się i spojrzeć w zwierzęce oczy Shike.

~James~

   Ciało Shike bezwładnie leżało na ciele Noemi i wracało do poprzedniego stanu. Podbiegłem tam szybko i zwaliłem ciało blondynki z ciała czerwono-okiej. To niebywałe, ale... nic jej nie było!
 -Czego się szczerzysz jak głupi?!- warknęła Noemi odwracając ode mnie głowę. Hmm.. Przykre...
   Odwróciłem się do niej plecami i patrzyłem ślepo na ciało Shike. Było całe zmasakrowane i wyglądało jakby napadło ją jakieś dzikie zwierzę... W sumie... to napadło ją dzikie zwierzę.
 -Kocham cię.- usłyszałem miękki głos Noemi przy swoim uchu i chwilę później otrzymałem buziaka w policzek. Cholera... Chyba mocno walnęła się w głowę...
 -Czy ty... dobrze się czujesz...?- zapytałem odwracając głowę i zostałem obdarowany namiętnym pocałunkiem w usta.
 -Tak, czuję się świetnie.- powiedziała Noemi z najsłodszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałem.

~*~

   Przedostatni rozdział "Bestii"! Jutro pojawi się ostatnia część tego opowiadania, a w środę spodziewajcie się pierwszego rozdziału "Feniksa"! <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz