Czy wiecie jak to jest stracić wszystkie swoje wspomnienia? Widzieć ludzi, którzy podają się za twoją rodzinę, a nie poznawać ich twarzy? Mijać na ulicy swoich dawnych znajomych i nie pamiętać kim są? Ja poznałam ból, który towarzyszy amnezji.
Zaczęło się to tydzień temu. Obudziłam się w szpitalu otoczona przez kilkoro nieznanych mi ludzi, którzy podawali się za moich wujków, braci, ciotki i siostry. Nie wiedziałam nawet jak mam na imię. Spojrzałam w jedno z okien i zobaczyłam w nim swoje odbicie. Miałam długie, falowane, białe włosy i piękne, duże oczy, które mieniły się we wszystkich kolorach tęczy. Nagle po policzkach zaczęły mi spływać niekontrolowane łzy.
Straciłam wszelkie swoje wspomnienia. Nie wiedziałam kim jestem. Nie miałam już swojej przeszłości, ani miejsca, do którego mogłabym wrócić. Czułam się samotna mimo otaczającego mnie tłumu ludzi. Byłam sama.
-Hej, Rachel! Pamiętasz wypadek?- usłyszałam za sobą głos, który rozmazał przykre, szpitalne wspomnienia. Ten głos należał do chłopaka, który był moim bratem. Miał krótkie, białe włosy i piękne, niebieskie oczy.
-Nie, Seth, nie pamiętam.- powiedziałam na tyle głośno, żeby mnie usłyszał i przeniosłam wzrok na morze, które rozciągało się przede mną. Morska bryza targała lekko moje włosy i pozwalała mi się uspokoić.- Co mi się właściwie stało? Kim ja właściwie jestem?
-Ech...- westchnął chłopak i usiadł obok mnie na ławce.- Jechałaś motorem na zakończenie liceum i miałaś wypadek. Straciłaś panowanie nad kierownicą i wjechałaś w pobliskie drzewo ledwo uchodząc z życiem. Lekarze powiedzieli, że to cud, ale to nie prawda. Nie łatwo zabić dojrzewającego wampira. Choć po tym wypadku stałaś się już wampirem w stu procentach. Cała nasza rodzina jest z ciebie dumna!- zaśmiał się chłopak. Mówił o tym tak naturalnie, jakby to nie było nic dziwnego.
Wiedziałam o tym, że nie byłam człowiekiem, ale nie umiałam określić, czy to mnie cieszy, czy raczej smuci. Czułam głód i pragnęłam krwi, ale skutecznie ignorowałam swoje potrzeby. Każdego wieczora dostawałam kubek ludzkiej krwi, żeby zaspokoić pragnienie, ale to nie pomagało. Ciągle byłam głodna.
-No to ja idę do pracy. Chcesz jechać ze mną?- zapytał chłopak unosząc się z ławki i pochylając się nade mną z uroczym uśmiechem. Był do mnie naprawdę podobny. W jego błękitnych oczach widziałam dużo czułości.
-Nie. Jeszcze trochę tu posiedzę.- mruknęłam podkulając nogi i podciągając kolana pod brodę.
-Jak chcesz...- zaśmiał się chłopak i zaczął zmierzać w stronę parkingu, który znajdował się przy plaży. Usłyszałam jak zatrzaskuje drzwi samochodu i odpala silnik, po czym odjeżdża zostawiając mnie samą.
Cicho zaczęłam śpiewać jedyną piosenkę, którą pamiętałam i zamknęłam oczy. Słyszałam dźwięk morskich fal i szum wiatru, który nagle zagłuszyły ludzkie kroki. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą wysokiego, przystojnego chłopaka o fioletowych włosach i pięknych, jasno-brązowych oczach. Był jedyną osobą, którą poznałam. Miał na imię Arius i był osobą, w której byłam zakochana. Także był wampirem i zawsze, gdy się spotykaliśmy przychodziliśmy w to miejsce.
-Rachel! Słyszałem, że miałaś wypadek! Nic ci nie jest?!- krzyknął przerażony chłopak przytulając mnie do siebie.- Dobrze się czujesz?! Jeśli nie to wypij trochę mojej krwi!
Chłopak odsłonił swoją szyję i spojrzał na mnie zmartwionym i pełnym uczuć wzrokiem. Bez zastanowienia zanurzyłam kły w jego szyi rozkoszując się smakiem jego krwi. Miała słodki i przyjemny smak. Po chwili w końcu oderwałam się od jego szyi pozwalając mu zatopić swoje zęby w mojej tętnicy. Po raz pierwszy od długiego czasu moje pragnienie zostało zaspokojone. Wszystkie wspomnienia zaczęły do mnie powoli wracać. Pamiętała już wszystko, co dotyczyło mojej rodziny, ale ciągle nie mogłam przywołać wspomnień na temat Ariusa...
Fioletowo-włosy oderwał się od mojej szyi i ujął moją twarz w dłonie, po czym namiętnie mnie pocałował. Zalała mnie fala rozkoszy i wielu przyjemnych wspomnień na temat mojego ukochanego.
Czy wyobrażacie sobie jak to jest odzyskać wspomnienia? Cieszyć się jak dziecko z powodu odzyskanej przeszłości i płakać ze szczęścia z powodu odnalezienia ukochanej osoby? Ja już wiem jakie to uczucie...
-Hej, Rachel! Pamiętasz wypadek?- usłyszałam za sobą głos, który rozmazał przykre, szpitalne wspomnienia. Ten głos należał do chłopaka, który był moim bratem. Miał krótkie, białe włosy i piękne, niebieskie oczy.
-Nie, Seth, nie pamiętam.- powiedziałam na tyle głośno, żeby mnie usłyszał i przeniosłam wzrok na morze, które rozciągało się przede mną. Morska bryza targała lekko moje włosy i pozwalała mi się uspokoić.- Co mi się właściwie stało? Kim ja właściwie jestem?
-Ech...- westchnął chłopak i usiadł obok mnie na ławce.- Jechałaś motorem na zakończenie liceum i miałaś wypadek. Straciłaś panowanie nad kierownicą i wjechałaś w pobliskie drzewo ledwo uchodząc z życiem. Lekarze powiedzieli, że to cud, ale to nie prawda. Nie łatwo zabić dojrzewającego wampira. Choć po tym wypadku stałaś się już wampirem w stu procentach. Cała nasza rodzina jest z ciebie dumna!- zaśmiał się chłopak. Mówił o tym tak naturalnie, jakby to nie było nic dziwnego.
Wiedziałam o tym, że nie byłam człowiekiem, ale nie umiałam określić, czy to mnie cieszy, czy raczej smuci. Czułam głód i pragnęłam krwi, ale skutecznie ignorowałam swoje potrzeby. Każdego wieczora dostawałam kubek ludzkiej krwi, żeby zaspokoić pragnienie, ale to nie pomagało. Ciągle byłam głodna.
-No to ja idę do pracy. Chcesz jechać ze mną?- zapytał chłopak unosząc się z ławki i pochylając się nade mną z uroczym uśmiechem. Był do mnie naprawdę podobny. W jego błękitnych oczach widziałam dużo czułości.
-Nie. Jeszcze trochę tu posiedzę.- mruknęłam podkulając nogi i podciągając kolana pod brodę.
-Jak chcesz...- zaśmiał się chłopak i zaczął zmierzać w stronę parkingu, który znajdował się przy plaży. Usłyszałam jak zatrzaskuje drzwi samochodu i odpala silnik, po czym odjeżdża zostawiając mnie samą.
Cicho zaczęłam śpiewać jedyną piosenkę, którą pamiętałam i zamknęłam oczy. Słyszałam dźwięk morskich fal i szum wiatru, który nagle zagłuszyły ludzkie kroki. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą wysokiego, przystojnego chłopaka o fioletowych włosach i pięknych, jasno-brązowych oczach. Był jedyną osobą, którą poznałam. Miał na imię Arius i był osobą, w której byłam zakochana. Także był wampirem i zawsze, gdy się spotykaliśmy przychodziliśmy w to miejsce.
-Rachel! Słyszałem, że miałaś wypadek! Nic ci nie jest?!- krzyknął przerażony chłopak przytulając mnie do siebie.- Dobrze się czujesz?! Jeśli nie to wypij trochę mojej krwi!
Chłopak odsłonił swoją szyję i spojrzał na mnie zmartwionym i pełnym uczuć wzrokiem. Bez zastanowienia zanurzyłam kły w jego szyi rozkoszując się smakiem jego krwi. Miała słodki i przyjemny smak. Po chwili w końcu oderwałam się od jego szyi pozwalając mu zatopić swoje zęby w mojej tętnicy. Po raz pierwszy od długiego czasu moje pragnienie zostało zaspokojone. Wszystkie wspomnienia zaczęły do mnie powoli wracać. Pamiętała już wszystko, co dotyczyło mojej rodziny, ale ciągle nie mogłam przywołać wspomnień na temat Ariusa...
Fioletowo-włosy oderwał się od mojej szyi i ujął moją twarz w dłonie, po czym namiętnie mnie pocałował. Zalała mnie fala rozkoszy i wielu przyjemnych wspomnień na temat mojego ukochanego.
Czy wyobrażacie sobie jak to jest odzyskać wspomnienia? Cieszyć się jak dziecko z powodu odzyskanej przeszłości i płakać ze szczęścia z powodu odnalezienia ukochanej osoby? Ja już wiem jakie to uczucie...








