czwartek, 30 maja 2013

Wyniki konkursu!







   Przyszła tylko jedna praca, szkoda, ale za to świetna! Zakochałam się w niej! <3 Z przyjemnością umieszczę ją na tym blogu!!!

Autor opowiadania:  Julcia ;*

To ja mag i demon, Christine Canady, czyli dla tych co mnie znają C.C.*. Mam czarne włosy z grzywką i różowymi pasemkami, błękitne oczy i delikatnie zarysowaną twarz.  




Co dziennie na niej widnieje sztuczny uśmiech. Dlaczego? Bo dla tych, co mnie podziwiają muszę być ideałem. Zawsze idealny makijaż, idealnie uczesane włosy i idealnie dobrane ubrania. Zawsze tak jest. Zawsze jestem wybierana na miss szkoły. A ja...chciałabym się poczuć jak normalna uczennica liceum, nie być codziennie oblegana przez zboczonych chłopaków i dziewczyn, które dla sławy udają moje przyjaciółki. A co teraz robię? Idę do miejsca gdzie jestem tylko ja i nikt więcej. Tuż za moim domem, w którym mieszkam razem z moją rodziną zastępczą, znajduje się mały lasek. Na środku niego stoi drzewo, które zostało zaczarowane przez moją mamę, zanim zginęła wraz z moim tatą. Dzięki mojej bransoletce, którą podarowała mi jak byłam mała, mogę przejść przez nie do tajemniczego lasu, który nie posiada końca. Lecz w miejscu do którego się dostaję jest płacząca wierzba, z której spadają krople wody. Obok płynie szybki strumyk, który nagle zapada się pod ziemię. Obok stoi ławka, którą oświetlają promienie słońca. Wszystko to zrobiła mi moja mama A najlepsze jest to, że mogę tu być zupełnie sama.
Podeszłam do ławeczki i usiadłam.
-Dlaczego mi się to przytrafiło?- cicho westchnęłam -Czemu nie poznałam swoich rodziców? Czemu...?- Nie dokończyłam, ponieważ nie kontrolowana łza wypadła mi z oka. Ukryłam twarz w dłoniach. Nagle poczułam jak ciepłe dłonie dotykają moich ramion. Szybko zerwałam się na nogi i odwróciłam się. Po prostu oniemiałam przede mną stał przystojny, wysoki i chudy chłopak o niebieskich oczach czerwonych włosach.
                                                                                                                                      

-K-kim jesteś?- zapytałam zaskoczona.
-Dylan. Dylan Redbird.- od powiedział miękkim głosem.- sorry nie chciałem cię przestraszyć.


-Spoko, ale...- urwałam - Jak się tu dostałeś?
-Nie wiem. Biegłem przez miasto i nagle tutaj się znalazłem...hmm. A ty jak masz na imię.
-Aaa... jaa...- przeciągałam- Christine Canady... Ale mów mi C.C.- Powiedziałam. W tym momencie nasze spojrzenia się skrzyżowały. Nagle wszystko znika stałam tylko ja i on. Czyżby...to on był moją Bratnią Duszą?!
-Czy ty też...hmmm, jakby to powiedzieć, posiadasz magiczne zdolności?
-Jasne. Jestem demonem.- powiedział to tak jakby mówił to codziennie.- A ty...
-O-oczywiście jestem demonem oraz magiem
-Super. A możesz mi powiedzieć gdzie jesteśmy?
-Jasne to jest...To jest... To jest miejsce gdzie często przesiaduję. To nie ma nazwy.
-Aaaaa jak się stąd wydostać?- Nie wiem dlaczego ale na te słowa posmutniałam.
-Choć ze mną.- powiedziałam i złapałam go za chudą rękę, nawet się nie zastanawiając. Szybko przeszliśmy przez drzewo i znaleźliśmy się za moim domem.
-Wejdziesz?- zapytałam się. A on odpowiedział kiwając głową...
Od tego czasu spotykaliśmy się regularnie. Zawsze w tym samym miejscu. Zaczęłam coraz bardziej odczuwać łączącą nas więź. Pewnego dnia czekałam na niego, lecz nigdzie się nie pojawił. Usłyszałam trzask łamiącej się gałązki. Szybko się odwróciłam wypowiadając tylko krótkie :
-Dyl...- nie dokończyłam. I dopiero po kilku ułamkach sekundy zorientowałam się, że Dylan czule mnie pocałował. Oddałam pocałunek a on wziął mnie w ramiona. Oderwał się na chwile opierając czoło o mój bark i szepcząc:
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też.- Odpowiedziałam. A on znów mnie pocałował.


                                                                           <KONIEC> 




1 komentarz:

  1. Jezu, jezu,.. wiem, że tylko ja wysłałam ale cieszę się jak dziecko :) Dzięki.

    OdpowiedzUsuń