Mój plan był ryzykowny, ale nie miałam innego wyjścia. Skoro Refie tak bardzo lubili pięknych ludzi to mogłam im ich dać. Razem z Jamesem poszliśmy najpierw do mojego domu i ze swojego pokoju zabrałam chyba z dwadzieścia plakatów pięknych i sławnych ludzi i jeszcze dziesięć z pokoju Nadii.
Potem zapakowałam to wszystko do torby, zabrałam ze sobą sztylet mojego ojca i usiadłam na Jamesa, który był w postaci wilka. Widziałam, że ten pomysł mu się nie podoba, ale nie miał innego wyjścia. Był teraz wspaniałym, wielkim wilkiem o czarnej sierści.
James biegł już jakieś pół godziny przez las. Nie wiedziałam, czy jesteśmy już blisko, gdy mój naszyjnik nagle zaczął się świecić. Patrzyłam na niego, gdy nagle coś uderzyło mnie w bok i zrzuciło mnie z James. Zrobiłam przewrót i wylądowałam z tym co mnie zaatakowało pode mną przykładając mu sztylet do szyi. Mój naszyjnik oświetlał jego twarz.
Był to niewielki stworek o zielonej skórze. Miał duże, czarne oczy i brzydką twarz. Nie miał nosa, a jego usta były odrobinę za szerokie. Miał ostre, brzydkie zęby i na widok serduszka na mojej szyi jego twarz wykrzywiła się w przerażeniu.
-My nie móc ci zrobić krzywda, bo ty mieć tarcza na szyja.- powiedział skrzeczącym głosem. Znowu czułam jak adrenalina buzuje w moich żyłach i zaczęłam się zastanawiać gdzie jest James. Rozejrzałam się i zobaczyłam, że stoi obok mnie w wilczej postaci.
Stworzenie próbowało mi się wyrwać, więc mocniej je chwyciłam.
-Przyszłam tu po odpowiedzi na swoje pytania. A w zamian za pomoc otrzymacie kilka pięknych twarzy.- powiedziałam, a stworzenie popatrzyło na mnie z uśmiechem. Jego uszy były długie i ostro zakończone.
-Ja być Kilenis.- przedstawił się.- Ja nie móc zrobić ci krzywda, więc ty mnie puścić, a ja cię zaprowadzić do król. Twój wilk też nie móc być skrzywdzony, bo my nie chcieć ty zła.- zaśmiał się, a ja go puściłam. Wstałam, a Kilenis stanął obok mnie. Sięgał mi do pasa.
-Jestem Noemi, a to jest James.- powiedziałam pokazując na wilka.- Więc prowadź nas do króla.
-Ty się tak nie spieszyć. Najpierw ty pokazać mi piękne twarze!- rozkazał. Wyciągnęłam więc z torby jeden z plakatów i podałam mu go. Rozwinął i spojrzał na to z zachwytem.- To być twarz na papier! To nie być śmierdząca! Król będzie szczęśliwy! Chodź, Noemi! Chodź! Ja i Wilerus pokazać ci i twój wilk droga! Wilerus mam piękna twarz na papier! To być cud!- krzyczał uradowany Kilenis, gdy zza krzaków wyszło stworzenie, które wyglądało tak samo jak on.
-Czy to wasze królestwo jest daleko?- zapytałam przerywając ich zachwycone okrzyki. Wtedy Wilerus odwrócił się i spojrzał na mnie.
-Nie! To tam za krzak i drzewo! To być blisko.- powiedział i chwycił mnie za rękę prowadząc w stronę starej, powalonej brzozy. Usłyszałam jak James cicho warknął, ale poszedł z nami. Kilenis szedł za mną zachwycając się plakatem.
Jesteś genialna. Usłyszałam głos James'a w swojej głowie i się uśmiechnęłam. Chwilę później naszym oczom ukazało się duże zbiorowisko małych domów, które sięgały mi do ramion. Z domów wychodziły po kolei refie i przyglądały nam się ze zdziwieniem i strasznymi uśmiechami na twarzach, które szybko znikały, gdy zobaczyły mój naszyjnik.
Po chwili zostaliśmy zaprowadzeni do zamku króla. Był on wielkości ludzkiego domu. Kilenis spojrzał na mnie i na James'a, który w postaci wilka był wielkości konia.
-Wy usiąść tutaj i poczekać na król. My iść go zawołać.- powiedział po czym razem z Wilerusem zniknęli w zamku. James położył się przed zamkiem. Zajmował cały dziedziniec. Zamek był zbudowany z białej cegły i w oknach miał witraże.
Siadaj na mnie, mała. Zanim oni tutaj dojdą to trochę minie. Spojrzałam na James'a. Jego wilczy pysk był uśmiechnięty. Rozbawiło mnie to. Usiadłam na ziemi przy jego brzuchu i oparłam się plecami o jego bok. Wydał z siebie cichy pomruk i położył pysk na łapach. Prawą ręką zaczęłam go głaskać po tylnej łapie. Wilk gwałtownie podniósł łeb i spojrzał na mnie. Wiesz gdzie mnie głaszczesz? Od razu zabrałam rękę. Wilk zaczął się śmiać. Nie wiedziałam, że wilki potrafią się śmiać.
Siedziałam zawstydzona, a gdy wilk przestał się śmiać spojrzał na mnie swoimi czerwonymi oczami i przybliżył się do mnie. Uśmiechnęłam się nieśmiało i się zarumieniłam. Spojrzałam na drzwi zamku, żeby na niego nie patrzeć i wtedy poczułam na policzku jego usta. Nie wilcze tylko ludzkie. Nie wiedziałam co mam zrobić. Siedziałam więc nawet się do niego nie odwracając.
-Nie siedź taka obrażona. Nie powinienem ci mówić, gdzie mnie głaskałaś. To było nawet przyjemne.- szeptał mi do ucha i wtedy dopiero się odwróciłam. Od razu jego usta zetknęły się z moimi. Były delikatne jak płatki róż. Zamknęłam oczy i pozwoliłam mu się całować.
Pocałunek jest obietnicą, którą składają sobie kochankowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz