Jesteś Bestią, tak jak ja. Bestia to wampir, wilkołak, elf, zmiennokształtny, mag i człowiek w jednym ciele. Tamten mężczyzna, który cię gonił był wilkołakiem. Twoja matka go tak zraniła podczas wojny z Nocte.
Słuchałam uważnie jego pięknego głosu, który rozbrzmiewał w mojej głowie, wierząc w każde jego słowo. Jak inaczej wytłumaczyć wygląd tamtego psychopaty i to, że ten chłopak porozumiewał się ze mną telepatycznie. James był naprawdę niesamowity.
Postaraj się teraz być jak najciszej, bo Roch tu biegnie... Nie ma zmysłu węchu, więc nas nie wyczuje, a jeśli będziemy siedzieć cicho i w ukryciu to nas nie zobaczy i nie usłyszy.
Rzeczywiście po kilkudziesięciu sekundach zza zakrętu wybiegł wściekły mężczyzna trzymając się zakrwawioną dłonią za brzuch. Szkarłatna ciecz powoli sączyła się z rany na jego brzuchu. Ja mu to zrobiłam?! Boże, wybacz...
-Niech szlag trafi tę małą sukę! Niech no ja ją tylko dorwę... - warknął mężczyzna.
Zza pobliskich krzaków wyskoczył rudy wilk wielkości sporego kucyka. Miał duże, czarne oczy, a odsłonięte kły błyszczały niebezpiecznie na Rocha, którego ciało wygięło się nieludzko. Jego kości zaczęły zmieniać kształt, a ciało błyskawicznie pokrywało się srebrnym futrem. Jego twarz wydłużyła się przybierając kształt wilczego pyska. Połowa jego pysku także była naderwana i odkrywała umięśnioną szczękę. Czerwone oczy skrywały pogardę.
-Lepiej się poddaj! Nie masz z nami szans!- warknął rudy wilk. Jego głos wydawał mi się dziwnie znajomy... Kamil?!
Spojrzałam pytająco na James'a, który uśmiechnął się dziko i skinął tylko głową. Więc to jest Kamil?! To ten sam chłopak, którego znam od dziecka?!
-Zabiłem jedną jej Strażniczkę. Myślisz, że nie poradzę sobie z dwójką pozostałych?!- prychnął srebrny wilk.
Nagle za jego plecami pojawiła się Nadia. Miała na sobie czarny, skórzany kombinezon, a jej włosy były związane w wysoki kucyk. Jej brązowe oczy zmieniły kolor na intensywny złoty.
-Raczej nie dasz nam rady.- zaśmiała się Nadia pokazując długie kły.
Roch puścił się biegiem w stronę lasu przeskakując nade mną i James'em. Nawet na nas nie spojrzał. Za nim puścili się biegiem Nadia i rudy wilk. O co w tym wszystkim chodziło?! Kamil był wilkołakiem, ja jakąś Bestią, a Nadia wampirem?! To kim byli moi rodzice, albo rodzice Nadii?!
-Wstawaj!- krzyknął James podnosząc się z ziemi i otrzepując z siebie źdźbła trawy. Wstałam pospiesznie i zanim zdążyłam się wyprostować James zarzucił mnie sobie na plecy.
-Co ty robisz?!- warknęłam zarzucając ręce na jego szyję.
-Wtul twarz w moje plecy i zamknij oczy.- polecił chłopak z uśmiechem.
Zrobiłam to, co mi kazał, choć milion przekleństw cisnęło mi się na usta. Co on sobie myślał?! I na dodatek Nadia i Kamil... Moje życie zaczęło się sypać. To niemożliwe! Nie wierzę w to...
Słuchałam uważnie jego pięknego głosu, który rozbrzmiewał w mojej głowie, wierząc w każde jego słowo. Jak inaczej wytłumaczyć wygląd tamtego psychopaty i to, że ten chłopak porozumiewał się ze mną telepatycznie. James był naprawdę niesamowity.
Postaraj się teraz być jak najciszej, bo Roch tu biegnie... Nie ma zmysłu węchu, więc nas nie wyczuje, a jeśli będziemy siedzieć cicho i w ukryciu to nas nie zobaczy i nie usłyszy.
Rzeczywiście po kilkudziesięciu sekundach zza zakrętu wybiegł wściekły mężczyzna trzymając się zakrwawioną dłonią za brzuch. Szkarłatna ciecz powoli sączyła się z rany na jego brzuchu. Ja mu to zrobiłam?! Boże, wybacz...
-Niech szlag trafi tę małą sukę! Niech no ja ją tylko dorwę... - warknął mężczyzna.
Zza pobliskich krzaków wyskoczył rudy wilk wielkości sporego kucyka. Miał duże, czarne oczy, a odsłonięte kły błyszczały niebezpiecznie na Rocha, którego ciało wygięło się nieludzko. Jego kości zaczęły zmieniać kształt, a ciało błyskawicznie pokrywało się srebrnym futrem. Jego twarz wydłużyła się przybierając kształt wilczego pyska. Połowa jego pysku także była naderwana i odkrywała umięśnioną szczękę. Czerwone oczy skrywały pogardę.
-Lepiej się poddaj! Nie masz z nami szans!- warknął rudy wilk. Jego głos wydawał mi się dziwnie znajomy... Kamil?!
Spojrzałam pytająco na James'a, który uśmiechnął się dziko i skinął tylko głową. Więc to jest Kamil?! To ten sam chłopak, którego znam od dziecka?!
-Zabiłem jedną jej Strażniczkę. Myślisz, że nie poradzę sobie z dwójką pozostałych?!- prychnął srebrny wilk.
Nagle za jego plecami pojawiła się Nadia. Miała na sobie czarny, skórzany kombinezon, a jej włosy były związane w wysoki kucyk. Jej brązowe oczy zmieniły kolor na intensywny złoty.
-Raczej nie dasz nam rady.- zaśmiała się Nadia pokazując długie kły.
Roch puścił się biegiem w stronę lasu przeskakując nade mną i James'em. Nawet na nas nie spojrzał. Za nim puścili się biegiem Nadia i rudy wilk. O co w tym wszystkim chodziło?! Kamil był wilkołakiem, ja jakąś Bestią, a Nadia wampirem?! To kim byli moi rodzice, albo rodzice Nadii?!
-Wstawaj!- krzyknął James podnosząc się z ziemi i otrzepując z siebie źdźbła trawy. Wstałam pospiesznie i zanim zdążyłam się wyprostować James zarzucił mnie sobie na plecy.
-Co ty robisz?!- warknęłam zarzucając ręce na jego szyję.
-Wtul twarz w moje plecy i zamknij oczy.- polecił chłopak z uśmiechem.
Zrobiłam to, co mi kazał, choć milion przekleństw cisnęło mi się na usta. Co on sobie myślał?! I na dodatek Nadia i Kamil... Moje życie zaczęło się sypać. To niemożliwe! Nie wierzę w to...
~*~
I tak właśnie moje życie jako normalnej nastolatki się skończyło,
a rozpoczęło się moje życie jako niesamowitej Bestii...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz