sobota, 4 maja 2013

Historia 5- Wilk

   Kolejny samotny powrót do domu. Spacer przez cichy i pusty las. Niewyobrażalna melancholia. Czy nie byłoby lepiej, gdyby po prostu nigdy się nie urodziła?
   Rodzice uratowali ją kiedyś spod kół nadjeżdżającego samochodu, ale sami przez to zginęli... Czy tak musiało się stać?
   Od czasu ich śmierci wielu chłopaków z jej szkoły zakładało się o to, który z nich jako pierwszy ją zdobędzie. Przez ich głupie zakłady znienawidziła wszystkich facetów na Ziemi. Zawsze była ponura i poważna. Jej imię było zawsze na pierwszym miejscu w szkolnych konkursach piękności, a dziewczyny ubóstwiały jej charakter. Przez to stała się najpopularniejszą dziewczyną szkolę, która walczyła ze zboczonymi chłopakami. Ale czy to ją satysfakcjonowało lub cieszyło...?
   Nagle po prawej stronie dziewczyny coś zaszeleściło. Dziewczyna błyskawicznie zmieniła się w piękną, czarną panterę o złotej końcówce ogona, którą okalały elektryczne iskry.
   Z krzaków wyskoczył nagle piękny, wielki wilk. Miał szaro-brązowe futro i błękitne oczy, a na jego prawej łapie widniała gruba, czarna bransoleta. Dziewczyna czuła od niego magię. On także był zmiennokształtnym.
   Dziewczyna warknęła w jego stronę, ale wilk nie ruszył się ani na krok. Stali więc tak na środku leśnej drogi patrząc sobie w oczy. Ciekawe jak on wygląda jako człowiek i czemu się nie przemienił...
 -To Wieczna Bransoleta?- warknęła puma patrząc na jego łapę. Wilk skinął tylko łbem.- Nie ruszaj się.
    Po tych słowach puma skoczyła na wilka i jednym kłapnięciem szczęk zerwała bransoletę.
 -Nazywam się Kira.- powiedziała dziewczyna zmieniając się z powrotem w człowieka i nie patrząc na wilka.
   Była śliczna. Blond włosy, zielone oczy, zgrabna sylwetka i długie nogi. Miała na sobie czarne spodnie, kremową bluzkę i czarną bluzę z kapturem, który naciągnęła na głowę.
 -A ty jak się nazywasz?- zapytała dziewczyna i odwróciła się w stronę chłopaka.
   Dosłownie zaniemówiła. Ten chłopak był jakby nie z tego świata. Przystojny, wysoki, szczupły i wspaniale zbudowany. Jego twarz była przepiękna. Miał wspaniałe, brązowe włosy i błękitne oczy.
 -Haji.*- odpowiedział chłopak z uśmiechem. Był naprawdę uroczy.
 -Jak to się stało, że miałeś na nadgarstku Wieczną Bransoletę? Nienawidzę tych świństw.- burknęła Kira zakładając ręce na piersi.
 -Jakiś idiota mi to nałożył, gdy byłem wilkiem i nie mogłem tego zdjąć. Chodząc po lesie wyczułem zapach innego zmiennokształtnego, więc miałem nadzieję, że mi pomoże.- powiedział Haji z dłońmi włożonymi do kieszeni.- Dzięki.
 -Nie ma za co...- mruknęła blondynka i ruszyła w dalszą drogę do domu. Po przejściu kilku metrów zatrzymała się i spojrzała wymownie na chłopaka.- Idziesz, czy będziesz tak stał?
   Kira pozwoliła Hajiemu zamieszkać razem z nią. Chłopak powiedział, że nie ma dokąd wracać, bo jego dom został spalony, więc dziewczyna zgodziła się mu pomóc.
   Z każdym dniem stawali się sobie coraz bliżsi. Byli swoimi najlepszymi przyjaciółmi i Haji był jedyną osobą, przy której Kira szczerze się śmiała. Wszystko wyglądało jak scena z jakiegoś romansu, ale powoli zaczęli się w sobie zakochiwać.
 -Wychodzę!- krzyknęła dziewczyna otwierając drzwi. Nagle ręka Hajiego je zatrzasnęła.- O co chodzi?- zapytała dziewczyna odwracając się.- Muszę...
   Nie dokończyła, bo chłopak ją pocałował. Kira odwzajemniła pocałunek z szeroko otworzonymi z zaskoczenia oczami.
 -Kocham cię...- mruknął chłopak odsuwając swoje usta od jej warg.
 -Też cię kocham, głupku.- zaśmiała się dziewczyna i pocałowała go.

*Haji [czyt.: Hadżi]
~THE END~

   Zachęcam do brania udziału w konkursie! ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz