sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 40- Przeszkoda

   Czułam się niezręcznie. Miałam wrażenie, że z każdej strony napiera na mnie magia innych osób w budynku. Czułam obecność każdego z nich, a zwłaszcza jednej osoby- brązowo-włosej Bestii o czerwonych oczach. Dowiedziałam się, że wybrała ją dusza Miry- Zdrajczyni przez co większość starszych Bestii nie do końca jej ufała. Tyczyło się to zwłaszcza Cole'a.
 -James!- krzyknęła brązowo-włosa dziewczyna i rzuciła się dla chłopaka na szyję. Jego włosy zmieniły kolor na czerwony, a na jego twarzy pojawił się cień irytacji, który pospiesznie ukrył.
 -Cześć, Britt.- powiedział chłopak ze sztucznym uśmiechem i objął dziewczynę w pasie. Zdążyłam zauważyć jakie są ich relacje, więc pospiesznie wycofałam się z zasięgu jego wzroku i poszłam z Natalią do pokoju, który mi przydzielono w Szklanym Pałacu. Był to ten sam piękny pokój, w którym mieszkała tu moja matka. Pod jedną ze ścian stało przepięknie zdobione lustro, które wydawało mi się dziwnie znajome...
 -To przez to lustro twój ojciec przechodził, gdy chciał się spotkać z twoją matką.- zaśmiała się Natalia widząc na co patrzę.- Drugie lustro stoi w pokoju Jamesa. Kiedy indziej mi podziękujesz.- powiedziała po czym wyszła zamykając za sobą drzwi.
   O co jej chodziło z tym "Kiedy indziej mi podziękujesz."? Za co jej niby miałam dziękować?

~James~

   Zmęczony zatrzasnąłem za sobą drzwi i padłem na kremowe łóżko. Nawet nie zauważyłem, kiedy przebywanie z Britt stało się takie męczące. Była moją dziewczyną, ale nic do niej nie czułem. Już dawno chciałem zakończyć ten śmieszny związek, ale Natalia mi zabraniała z powodu jej napadów złości. Gdy traciła nad sobą kontrolę nic nie było w stanie jej powstrzymać.
   Kątem oka spojrzałem na lustro, w którym, o dziwo, nie odbijał się mój pokój. Było to o wiele jaśniejsze pomieszczenie urządzone w odcieniach niebieskiego. Na łóżku leżała znajoma mi postać o długich, czerwonych włosach.
 -Noemi?!- mruknąłem zdziwiony. Dziewczyna uniosła się gwałtownie i spojrzała na mnie przerażona.
 -Co ty, do cholery, robisz w moim lustrze, zboczeńcu?!- jęknęła dziewczyna odkładając książkę, którą przed chwilą czytała i usiadła przy szklanej powłoce.- Podglądałeś mnie jak się przebierałam, tak?!
 -Nie...- zaśmiałem się cicho i także usiadłem naprzeciw lustra.
 -Jeśli jednak podglądałeś to nie ręczę za siebie!- warknęła Noemi, a w jej czerwonych oczach widziałem chęć mordu. Nawet teraz była urocza. Przechyliła lekko głowę i uniosła jedną brew w górę.- Coś się stało?- spojrzałem na nią pytająco nie do końca wiedząc o co jej chodzi.- Wyglądasz na zmęczonego...
 -Ech... To nic ważnego.- westchnąłem.

~Noemi~

   W jego oczach widziałam smutek, ból i zmęczenie. Nie wiedziałem, co się stało, ale wiedziałam, że jeśli mi o tym opowie to będzie mu lżej. Nie lubiłam patrzeć jak cierpi.
 -Ale ja chcę wiedzieć.- mruknęłam przykładając dłoń do szklanej powłoki. James uniósł lekko głowę i przyłożył swoją dłoń do mojej dłoni. Mimo, że oddzielało nas szkło to czułam ciepło jego dłoni.
 -Chodzi o Britt...- powiedział chłopak po chwili milczenia.- Ja jej już po prostu nie kocham, a nie mogę zakończyć naszego związku ze względu na jej wybuchowy charakter. Jeżeli ją zostawię to w napadzie szału może zabić wiele osób.
   Milczałam przez dłuższą chwilę nie wiedząc, co powiedzieć. Ból w jego oczach coraz bardziej się pogłębiał, a ja nie wiedziałam jak pomóc temu idiocie. Chciałabym go po prostu przytulić i sprawić, żeby przestał cierpieć.
   W jednej chwili lustro między nami pękło i nasze dłonie się złączyły. Nie zastanawiając się zbytnio nad tym, co robię przeszłam przez nie i objęłam Jamesa. Pozwoliłam, żeby wtulił swoją twarz w moje włosy. Jego dłonie objęły mnie ciasno i przyciągnęły do siebie. Zamarliśmy w jednym uścisku, a głuchą ciszę przerywały przyspieszone bicia naszych serc.

czwartek, 27 czerwca 2013

Historia 10- Chłopczyca

 
   W wieku trzech lata była małą dziewczynką ciekawą świata. Wiecznie uśmiechnięta buzia i roztrzepane  różowe włosy, które sprawiały, że nie można było oderwać od niej oczu. Gdy miała pięć lat stała się małą chłopczycą. Biła się lepiej niż ktokolwiek, by przypuszczał i do domu często wracała z pobitą twarzą, za co dostawała zawsze jakieś nagany. W wieku lat ośmiu nadal pozostawała przy swojej "męskiej naturze". Nie miała zbyt wielu przyjaciół w swojej szkole, ale za to przyjaźniła się z ludźmi, których poznała w nieciekawych miejscach. Gdy skończyła lat dwanaście dołączyła do pewnej grupy trenującej siatkówkę. Szybko okazało się, że mimo swojego młodego wieku i drobnej postury jest jedną z najlepszych zawodniczek. Skakała wyżej niż ktokolwiek by się spodziewał. W wieku szesnastu lat zaczęła palić, ale szybko z tego zrezygnowała, bo dowiedziała się o chorobie swojej mamy. Jej ojciec je zostawił i zniknął z ich życia, a jej matka umarła na jej oczach, gdy dziewczyna miała siedemnaście lat. Od tamtego momentu w jej błękitnych oczach zawsze widać było ból i smutek. Zamknęła się w sobie i dołączyła do jednego z gangów, który zajmował się płatnymi zabójstwami. Była mistrzynią walki wręcz, a jej oko dostrzegało ruch z prawie kilometra, więc była też świetnym strzelcem. W wieku lat dziewiętnastu otrzymała niezwykle ważne zlecenie, za które miała otrzymać sporą sumę- zabicie wampira. Została wtedy wprowadzona w świat magii i niezwykłych stworzeń. Wykonała zadanie, lecz została poważnie pogryziona. Nie było dla niej żadnego ratunku... Sama stała się tym, na co tak zaciekle polowała.
 -Meg. Meg. Meg!- usłyszała czyjś głos. Nie znała go. Był dla niej zupełnie obcy, ale czuła od niego ciepło. W głowie miała pustkę, którą powoli zapełniał nieznany jej głos. Nie czuła swojego ciała, ale czuła niesamowity ból, którego źródła nie mogła odnaleźć. Czuła, że spada w tą bezdenną otchłań własnego bólu i chciała się czegoś kurczowo chwycić. Dłonią wyczuła coś ciepłego i miękkiego, więc chwyciła to resztkami swoich sił. Pomogło...
   Ból powoli mijał, a jej umysł na nowo wypełniał się kolorami, wspomnieniami i uczuciami. Jej dłoń nadal czuła ciepło drugiego ciała, gdy jej powieki się powoli uniosły. Jej błękitnym oczom ukazała się piękna, męska twarz o dużych, zielonych oczach. Brązowe włosy mężczyzny lekko powiewały na wietrze. Znała go tylko z widzenia. Miał na imię Matt i był jednym z krwiopijców, którzy wyznawali zasadę "Nie krzywdzimy niewinnych."
 -Meg! Tak się cieszę, że nic ci nie jest!- krzyknął chłopak obejmując ją gwałtownie. Wtedy się zorientowała, że tą ciepłą i miękką rzeczą była jego dłoń. Nigdy się nie spodziewała, że chłopak, który jej się podoba zrobi coś takiego...
 -Ale skąd... znasz moje imię?- zdziwiła się różowo-włosa nie próbując się wyrwać z jego objęć. Czuła szybkie bicie jego serca, co dodawało jej otuchy. Wtuliła się w jego ciepłe ciało i westchnęła z ulgą.
 -Znam je, bo obserwowałem cię odkąd pamiętam.- szepnął chłopak nie chcąc jej puszczać. Mimo tego, że był wampirem jego ciało było takie ludzkie.- A obserwowałem cię dlatego, że jesteś moją... Bratnią Duszą...
   Dni mijały, a oni stawali się sobie coraz bliżsi. Tygodnie mijały, a oni coraz bardziej się w sobie kochali. Miesiące mijały, a oni nadal byli dla siebie całym światem. Lata mijały, a ich dłonie nadal pozostawały złączone.

~*~

   Postanowiłam napisać coś tak trochę inaczej niż zwykle. Mam nadzieję, że się wam podoba! :*

Beast- The Unique Story


   Postanowiłam zrobić filmik o moim opowiadaniu ^^ Według mnie wyszedł, a jak wam się podoba?

Rozdział 39- NST

   W tym rozdziale wytłumaczę wam mniej więcej, czym są Hirvie i co to jest NST. Dziękuję wam za 1500 wyświetleń!
   

~*~


   No świetnie... Jeszcze jej tu brakowało. Wytarłam ręce z białej krwi potworów, która mieszała się z moją krwią i z żalem spojrzałam na dziurę w bluzce, którą spowodował nabój. Cholera... To była moja ulubiona koszulka.
 -Co cię tu sprowadza?- westchnęłam patrząc na kobiecą sylwetkę.- To, że moje moce się przebudziły nie znaczy, że musisz się mną opiekować. Jak widzisz świetnie sobie radzę bez ciebie.
 -Zauważyłam.- zachichotała kobieta i podeszła do nieruchomych ciał potworów. Kosmyk jej tęczowych włosów wyłonił się zza kaptura i wpadł w kałużę białej krwi.- Czy wiesz czym są Hirvie?
 -Jakimiś zmutowanymi ludźmi.- powiedziałam opierając się barkiem o ścianę. Natalia zaśmiała się cicho i przejechała delikatnie dłonią po głowie Kita.
 -Nie do końca. Są to istoty paranormalne, którym wstrzyknięto NST. Jest to ciecz, która zmienia ich mózgi w umysły morderczych zwierząt i wzmacnia ich ciała. Z wyglądem jest trochę gorzej, ale są pięć razy silniejsi i szybsi niż byli przed wstrzyknięciem NST.- powiedziała Natalia i wbiła swój palec wskazujący w białe oko wampira.
 -Ale kto im to robi?- zapytałam zszokowana tym, co przed chwilą powiedziała mi Natalia. Kto mógł im to zrobić?! Kto ich tak zmienił?!
   Spojrzałam na ciało Kita, któremu Natalia wyrwała właśnie drugie oko i bawiła się nim jak zwykłą zabawką. Ciało wampira powoli zaczęło się kurczyć i przybierać dawny kształt. Jego skóra była poparzona, a palce prawej dłoni miał połamane. Dziura w jego głowie wydawała się niezbyt groźna. Wampir mógłby się z niej wyleczyć, więc czemu on nie potrafił?
 -To wszystko przez Shike. Jej krew zawiera NST, a jej przy...* pomagierzy tworzą z niej szczepionki. Ludzie myślą, że dzięki temu staną się potężniejsi i biorą w tym udział.- westchnęła kobieta.- Jednak tylko jej ciało dobrze znosi tą truciznę.
   Zacisnęłam dłonie w pięści i opuściłam głowę uśmiechając się dziko. Ta cała Shike zaczęła działać mi na nerwy. Jak można zrobić coś takiego niewinnym ludziom?! Wiem, że sami tego chcieli, ale to jest po prostu chore!

~James~

   Jej drobne ciało było całe w białych i czerwonych plamach, a jej włosy wyglądały jakby płonęły. W pewnym momencie uśmiechnęła się diabelsko i zacisnęła dłonie w pięści. W jej  czerwonych oczach widziałem istną żądzę mordu. Kim, do cholery, ona była?! Słyszałem wiele rzeczy o Nice i jej dzikości, ale nie spodziewałem się, że jej córka będzie jeszcze straszniejsza od niej. Nika nie lubiła zabijać, ale Noemi  wyglądała jakby jej to nie przeszkadzało. Nagle podniosła głowę i oparła się dłonią o biodro. Uśmiechnęła się uroczo przechylając lekko głowę i spojrzała w moją stronę.
 -Zabiję tą małą sukę, której krew jest powodem tego zamieszania.- zachichotała dziewczyna. Teraz to naprawdę wyglądała jak jakaś psychopatka.
   Delikatnie otarła krew z czoła, co nie dało jakiegoś większego skutku, bo krew tylko się rozmazała. Jednak uśmiech powoli zszedł z jej twarzy. Coś jest z nią nie tak. Nagle na jej twarzy pojawiło się przerażenie, a jej dłonie zaczęły się trząść.
 -Cholera...- warknęła dziewczyna i upadła na kolana.- Przepraszam was za to, co mówiłam. To przez ich krew. Chciałam go zabić, żeby was obronić, ale to, co mówiłam... Nie miałam na to żadnego wpływu.
   Nie wytrzymałem. Podbiegłem do tej uroczej, drobnej istoty i objąłem ją. Była ciepła, naprawdę ciepła i miękka. Czułem jak oplata swoje szczupłe dłonie wokół mojego ciała i przyciąga mnie do siebie. Przycisnąłem ją mocniej do siebie i zatopiłem twarz w jej czerwonych włosach. Taka drobna, taka ciepła, taka... bezbronna.
   Czułem jak jej drobne kości lekko wbijają się w moje żebra, ale zamiast bólu przyniosło mi to tylko ciarki rozkoszy. Nie chciałem jej puszczać. Chciałem już zawsze trzymać ją w ramionach i bronić jej całym sobą. Chciałem być dla niej wszystkim czego potrzebowała, a nawet więcej. Wiedziałem jednak, że dopóki żyje pewna osoba to było to niemożliwe...

~*~

   Postanowiłam trzymać was w napięciu... ;) Pytanie dla was: Kim jest osoba, która stoi na przeszkodzie Jamesowi i Noemi?
   Odpowiedzi w komentarzach! :3 Zobaczymy kto zgadnie :D

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 38- Hirvia

   Andrew uśmiechnął się dziko w moją stronę i skinął lekko głową w stronę wampira. Kit zaśmiał się szyderczo, a do moich uszu doszedł dźwięk łamanych kości. W nozdrzach czułam smród gnijącego ciała, a przed moimi oczami Kit zmieniał się w jakieś dzikie stworzenie o białych gałkach ocznych. Całe jego ciało było nieludzko wygięte i powykrzywiane, a wszystkie kości się powoli wydłużały. W jego oczach widziałam szaleńczą chęć mordu. To nie wyglądało za dobrze. Mocniej przyłożyłam nóż do jego szyi, ale to nic nie dało. Poczułam jak długie, czarne szpony wampira wbijają mi się w ramię i unoszą mnie w powietrze. Ból był nie do zniesienia. Wampir rzucił mną gwałtownie o ścianę łamiąc mi przy tym kilka żeber, które natychmiast zaczęły się zrastać.
 -Noemi!- usłyszałam paniczny krzyk Nadii.- Nie walcz z nim! W takim stanie nie masz żadnych szans na walkę z Hirvią!
 -Z kim?!- mruknęłam podnosząc się z ziemi. Wszystkie moje rany już się zagoiły, ale na czole nadal miałam ślady krwi.
 -On jest Hirvią, istotą o genach NST- Nieokreślonej Substancji Toksycznej! To już nie jest człowiek, to istna maszyna do zabijania!- krzyczała blondynka w moją stronę. Ciekawe... Zmodyfikowana genetycznie istota?
 -Może być ciekawie.- zaśmiałam się cicho i spojrzałam w wygięte ciało potwora. Z jego oczu powoli zaczęła spływać krew, a jego ostre kły ukazały się w diabolicznym uśmiechu. To prawda, to już nie był człowiek.
 -No więc się zabawmy.- usłyszałam zachrypnięty, niski głos, który wydobywał się z nieporuszających się szczęk Kita. Jego długa dłoń poruszyła się gwałtownie i uderzyła w ścianę tuż obok mojej głowy zostawiając w niej znaczne wgniecenie. Co to było do cholery?!
 -Zabawę czas zacząć.- zaśmiałam się wskakując na jedną z ławek i zgarniając z niej nożyczki, którymi zacięłam szarą skórę stworzenia. Kit wydał z siebie wściekły syk i spojrzał na mnie z nienawiścią. Ze  śmiechem wbiłam nożyczki w jego białe oko i wyrwałam mu je wywołując kolejny jęk.
   Nie wiem dlaczego, ale czułam się wolna. Sprawiało mi to swego rodzaju radość. Chyba muszę iść do jakiegoś naprawdę dobrego psychiatry...
 -Ty mała... szmato...- warknął potwór, na którego łopatkach wyrosły nagle obszarpane, czarne skrzydła, a jego włosy stały się dłuższe i przybrały taki sam kolor.- Oddaj mi moje oko!
   Po tych słowach potwór skoczył w moją stronę, ale gwałtownie oderwało go w tył i ostatecznie wylądował na przeciwległej ścianie. Z jego czarnych ust wylała się biała ciecz o zapachu krwi.
 -Nie dotykaj mojej dziewczyny!- ryknął chłopak, który nagle wskoczył do pomieszczenia przez okno. Od razu rozpoznałam jego twarz.
 -Radzę sobie, debilu!- warknęłam w jego stronę i wstałam zdejmując białą gałkę oczną z nożyczek.
 -Tak, tak...- zaśmiał się James i zeskoczył z parapetu.
 -I o co ci chodziło z tym całym "Nie dotykaj mojej dziewczyny!"?- zachichotałam patrząc jak Kit podnosi się powoli z ziemi, a Andrew pojawia się obok niego.
 -O to, żeby nie kładł swoich brudnych łap na mojej Bratniej Duszy.- powiedział chłopak i puścił do mnie oko.
   Uśmiechnęłam się i spojrzałam na wilkołaka, którego ciało przybrało podobny kształt, co ciało Kita. Zaczynało się robić coraz ciekawiej.
 -Ja dokończę to, co zaczęłam, a ty zajmij się tym niziołkiem.- mruknęłam i rzuciłam się z nożyczkami na Kita.- To za nazwanie mnie szmatą!- wrzasnęłam wbijając nożyczki precyzyjnie w środek jego czoła i przekręciłam je o 90 stopni. Biała krew wylewała się z tego miejsca litrami, a moje usta wyszczerzyły się w nieludzkim uśmiechu. Wiedziałam, że w moich oczach widać szaleństwo, ale nie przeszkadzało mi to.
   Wstałam i wyrwałam nożyczki z głowy potwora poprawiając swoje czerwone włosy. Spojrzałam z uśmiechem na swoje rubinowe końcówki, na których widniały ślady krwi potwora i spojrzałam na Jamesa, który właśnie zabijał swojego przeciwnika i szeptał coś nad jego ciałem.
 -Dobra robota, Feniks.

niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 37- Zaatakowana

   Podniosłam się powoli z łóżka. Wszystko mnie bolało, a w głowie miałam mętlik. Słyszałam chyba wszystkie dźwięki w odległości dwóch kilometrów. Co to był za eliksir?!
   Podeszłam zmęczona do lustra przecierając oczy. Mimo, że byłam obolała to czułam się taka dziwnie lekka. Coś było nie tak. Otworzyłam oczy i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze.
 -Co to ma być, do cholery?!- krzyknęłam budząc chyba cały dom, bo nagle trójka wampirów pojawiła się w moim pokoju i patrzyła na mnie zaskoczona. Ich oczy padły na moje włosy i oczy, a ich twarze wykrzywiły się w zdziwieniu.
 -Co ty zrobiłaś z włosami i z oczami?!- jęknęła Bella podchodząc do mnie i chwytając kosmyk moich włosów w dłoń.- Przecież one są czerwone! 
 -Wiem!- syknęłam i spojrzałam w lustro. Moje oczy stały się całe czerwone, a włosy przybrały taki sam kolor, lecz na końcach były rubinowe.- To przez ten eliksir!
 -Jaki...
 -Bella! Czujesz to?!- warknął nagle Leo przerywając swojej żonie. Zmarszczył nos jakby coś wąchał i podszedł do mnie.- Jej moc można wyczuć z odległości paru kilometrów! Nigdy nie spotkałem się z taką potęgą. Nawet Nika nie miała w sobie tak dużej ilości energii magicznej...
 -Masz rację...- mruknęła Bella.- No, ale trudno. Nie możemy z tym teraz nic zrobić. Szykuj się do szkoły.
   Cała trójka opuściła mój pokój zostawiając mnie sam na sam z własnymi myślami. Więc jednak byłam Bestią... Ech... Nie wiedziałam już nawet czy się cieszyć czy płakać. Jednak nie było teraz czasu na to, żeby o tym myśleć. Musiałam się zachowywać jakby nic się nie stało o iść do szkoły.

   Wszystkie lekcje minęły mi zaskakująco szybko. Cały czas nie mogłam się na niczym skupić i myślałam o tym, że moje moce się przebudziły. Cholera. Jeszcze tylko dodatkowe zajęcia, które znowu musieliśmy przetrwać bez nauczycielki, która miała nas gdzieś i wyszła na kawę.
 -Noemi, czy ty też...?- zaczęła Nadia, ale przerwał jej trzask otwieranych drzwi przez które wpadła dwójka dziwnych mężczyzn. Od jednego z nich czuć było krew, a drugi śmierdział mokrym psem. Wampir i wilkołak.
    Wampir był wysokim mężczyzną o błękitnych włosach i czarnych jak węgle oczach. Wilkołak zaś był niski, miał brązowe włosy i złote oczy. Oboje wydali mi się naprawdę podejrzani...
 -Która z was to Noemi?!- warknął wilkołak rozglądając się po sali.
 -Ja, a co?- mruknęłam zażenowana całą tą sytuacją i wstałam z miejsca. Wtedy wampir pojawił się za moimi plecami i gwałtownie wykręcił moje ręce do tyłu wyrywając przy tym kępkę moich czerwonych włosów.- Zostaw mnie, ty góro zgniłego mięsa!
 -Jeszcze słówko, a pożałujesz.- mruknął wilkołak i wyciągnął broń zza swojego czarnego płaszcza.- Kit, puść ją. Daleko nie ucieknie.
   Wampir posłusznie puścił moje dłonie i stanął obok wilkołaka, który uważnie obserwował mnie swoimi złotymi oczami. Odsłonił śnieżnobiałe kły w diabelskim uśmiechu i przechylił lekko głowę.
 -A więc tak wygląda Wybranka. Ciekawe.- zaśmiał się niski mężczyzna i podszedł do mnie.- Mam za zadanie cię zabić.
   Po tych słowach przyłożył broń do mojego brzucha i nacisnął spust. Usłyszałam huk i poczułam lekkie ukłucie w miejscu, gdzie nabój wbił się w moje ciało. Nie bolało mnie to tak bardzo jak bym się spodziewała, ale upadłam na kolana chcąc zyskać trochę czasu.
 -Andrew! Ty idioto! Mieliśmy ją przyprowadzić żywą!- krzyknął wściekły Kit i uderzył wilkołaka w twarz. Andrew chcąc się bronić upuścił broń, które upadła tuż przed moim nosem.
 -Nadia... Podaj mi cyrkiel.- szepnęłam korzystając z hałasu powodowanego kłótnią dwójki mężczyzn. Dziewczyna rzuciła mi narzędzie, a ja powoli wyjęłam nabój z brzucha.
   Z uśmiechem na ustach wbiłam cyrkiel w udo wilkołaka i wyjęłam zza pasa zaskoczonego wampira pięknie ozdobiony nóż, który przyłożyłam do jego gardła. Broń wilkołaka przyłożyłam do głowy Andrew i przekrzywiłam lekko głowę.
 -I co teraz zrobicie?

~*~

(James)

   -Co się stało, Natalia?- zapytałem wchodząc do pokoju kobiety. Na jej twarzy widniał diaboliczny uśmiech, który mroził krew w żyłach.
 -Jej moce się przebudziły. To niesamowite! Wszystkie urządzenia pomiarowe wariują, a ja wyczuwam jej moc nawet stąd.- zachichotała kobieta odwracając się w moją stronę.- Wiesz co robić, Smoku.

sobota, 22 czerwca 2013

Libster Award

Nominacja do Libster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym), oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który cię nominował.

   Zostałam nominowana przez http://zycie-zoey-czy-bajka.blogspot.com
   Naprawdę jej za to dziękuję ^^

1.Twoje hobby?
Rysowanie, pisanie i może trochę śpiewanie (choć nie wiem czy mi to wychodzi xD).
2.Twój najstraszniejszy sen?
Byłam goniona przez faceta bez twarzy, który mnie nagle złapał i poderżnął mi gardło... O.O
3.Czego się najbardziej boisz?
Tasiemców... >.<
4.Co motywuje cię do pisania?
Iza i jej "Napisz kolejny rozdział!!!".
5.Wolisz psy czy koty?
Kotki <3
6.Lubisz sport?
Nie... -.-
7.Cel w życiu?
Opublikować własną książkę i zostać lekarzem :3
8.Utożsamiasz się z bohaterami swoich opowiadań?
Jasne! :)
9.Masz chłopaka/dziewczynę?
Nie. :D
10.Skąd pomysł na bloga?
Z mojej chorej głowy. :p
11.Co najbardziej lubisz w blogowaniu?
To, że inni doceniają moją wyobraźnie i mój wkład pracy w to, co robię. ^w^

Ja nominuję:
http://marzenia-czescmojegozycia.blogspot.com
http://zwariowane-opowiadania-fairy-tail.blogspot.com/
http://natsuxlucy.blogspot.com/

Hahaha :D Powinno być 11, ale ja nie mam zwyczajnie czasu na przeglądanie blogów, miśki. :p

Moje pytania:
1.Twój ulubiony kolor?
2.Twoje ulubione zwierze?
3.Czego się boisz?
4.Co sprawia ci radość?
5.Jakiej muzyki słuchasz?
6.Czego nienawidzisz?
7.Masz chłopaka/dziewczynę?
8.Jaki masz kolor oczu?
9.Jakie jest twoje ulubione jedzenie?
10.Co lubisz robić w wolnym czasie?
11.Jakie jest twoje hobby?

środa, 19 czerwca 2013

Rozdział 36- Eliksir

   -B-Bella?!- wyjąkałam i poderwałam się z łóżka.- Ale...
 -Oj cicho bądź, młoda!- mruknął Leo, który nagle pojawił się obok blondynki.- Tak, wiem. Wyglądamy jak para nastolatków, a nie jak dwójka dorosłych. Wybacz, ale przez te wszystkie lata mieliśmy na sobie zaklęcie postarzające.
 -Dość tych wygłupów!- warknęła Natalia i uderzyła pięścią o metalową część szpitalnego łóżka.- Noemi, twoje moce się nie przebudziły.
 -Co?!- krzyknęłam zaskoczona patrząc na wszystkich zebranych. Kamil i Nadia odwrócili wzrok, a Bella i Leo patrzyli na mnie ze współczuciem. Jednak to widok zawiedzionej i wściekłej Natalii zabolał mnie najbardziej.
 -Twój organizm zniszczył jad i obronił się przed jego działaniem. Lekarze nie wiedzą jak to jest możliwe. Jednak jedno wiedzą na pewno. Nie ma w tobie ani jednego grama przebudzonej Bestii. Jesteś o wiele silniej uśpiona niż myśleliśmy.- wysyczała tęczowo-włosa przez zęby. Wiedziałam, że to nie jest odpowiedni moment, żeby wspominać o moim "śnie".
 -Czyli wracam do normalnego życia?- zapytałam przekrzywiając głowę.
 -Tak.- westchnęła Natalia.
    Dowiedziałam się, że byłam w śpiączce przez całe wakacje. Po tygodniu rozpoczął się "upragniony" rok szkolny, a po trzech tygodniach znowu byłam skazana na lekcje dla nadzwyczajnie uzdolnionych. Razem z Blue, Paulem, Kamilem i Nadią zmierzaliśmy właśnie w stronę klasy, w której zamiast nauczycielki zastałyśmy jakiegoś dziwnego gościa w dużych, okrągłych okularach.
 -Noemi, to jest mój przyjaciel. Zajmuje się wykonywaniem eliksirów i ma coś dla ciebie.- zaśmiał się czerwono-włosy chłopak i podszedł do brązowo-włosego mężczyzny.
 -Paul, co ty znowu wymyśliłeś?- warknęłam w stronę wilkołaka, który tylko zaśmiał się i skinął głową w stronę mężczyzny.
 -Lewis, daj jej to.- powiedział Paul i pociągnął mnie lekko za rękę. Mężczyzna wyciągnął z kieszeni małą fiolkę wypełnioną krwisto-czerwonym płynem.
 -Jest to eliksir, który przyspieszy twoją przemianę w Bestię.- powiedział Lewis zachrypniętym głosem. Jego złote oczy przyglądały mi się z niecierpliwością. Ech... Raz kozie śmierć.
   Chwyciłam fiolkę i otworzyłam ją zwinnie po czym błyskawicznie wypiłam zawartość. Ciecz miała metaliczny posmak krwi. Nie poczułam jednak żadnej zmiany. Chyba ten jego niesamowity eliksir nie działał.
 -Dobra, mam wszystkiego dość. Idę do domu.- mruknęłam i wyszłam z sali kierując się w stronę wyjścia. Nie czułam się na siłach, żeby z nimi teraz rozmawiać na temat tego niewypału. Czułam się strasznie śpiąca i chciałam się jak najszybciej dostać do domu.
   Nawet nie zauważyłam, kiedy dotarłam na miejsce. Zmęczona podreptałam do pokoju i padłam na swoje łóżko. Wtedy dopiero to poczułam. To dziwne ciepło w moim brzuchu, które sprawiało, że moja głowa płonęła. Nie zdążyłam jednak nic zrobić, bo zasnęłam.

~*~

   Rozdział z dedykacją dla mojej kochanej Izy i dla wszystkich czytelników bloga! <3

wtorek, 18 czerwca 2013

Historia 9- Miłość i nienawiść

   -Czego znowu chcesz, idioto?!- warknęła wściekła dziewczyna związując włosy w kucyk.- Nie widzisz, że jestem zajęta?
 -Nie piekl się tak, mała.- mruknął chłopak opierając się ramieniem o ścianę.
 -Zamknij się, pajacu! Co robisz w moim mieszkaniu?!- zapytała Blue i spojrzała w lustro. Brązowe włosy o błękitnych końcówkach miała związane w wysoki kucyk, który podkreślał jej ładny zarys szczęki. Duże, błękitne oczy spoglądały z irytacją na nieproszonego gościa.
 -Jeszcze nie tak dawno temu mnie kochałaś, a teraz wyrzucasz mnie z domu?- zaśmiał się wysoki, przystojny chłopak o pięknych, czerwonych oczach i czerwonych włosach, które były krócej przycięte z przodu, a z tyłu sięgały mu do połowy łopatek.
 -"Nie tak dawno"? To było trzy lata temu.- zachichotała dziewczyna malując rzęsy mascarą.
 -Dla nieśmiertelnych trzy lata to tyle co nic.- zaśmiał się chłopak i poprawił kołnierzyk swojej czarnej koszuli, po czym zrobił to samo z koszulą w kratę Blue.
 -Paul, nie dotykaj mnie!- syknęła brązowo-włosa i wyszła z łazienki kierując się w stronę salonu. Wściekła usiadła na kanapie i skuliła się w jej rogu.
   Czerwono-włosy chłopak jednak poszedł za nią i usiadł obok Blue. Dziewczyna wzdrygnęła się pod wpływem dotyku jego ciepłych dłoni, które delikatnie ją obejmowały i przyciągały do siebie.
 -Co robisz, idioto?!- mruknęła Blue nawet nie próbując się stawiać. Nadal go przecież kochała.
 -Chcę cię pocałować.- wyszeptał jej chłopak do ucha wywołując rumieńce na jej twarzy.
 -C-co ty w-w-wygadujesz?!- jąkała się Blue lekko odsuwając się od Paula, żeby móc spojrzeć w jego twarz. Chłopak wykorzystał sytuację i złączył swoje wargi z jej ustami. Blue odsunęła go lekko i oparła głowę o jego ramię.- Czemu... czemu to robisz?
 -Bo cię kocham.- zaśmiał się chłopak i pocałował jej nagą szyję.
 -To czemu tego nie zrobiłeś kilka lat temu?!- mruknęła dziewczyna, a łzy powoli spływały po jej policzkach. - Czemu robisz to teraz... gdy cię nienawidzę?!
   Blue gwałtownie wyrwała się z objęć chłopaka i wybiegła z domu. Słyszała jak Paul coś do niej krzyczy i wybiega za nią z mieszkania, ale ona nie zważając na jego wołania zmieniła się w wilka i wbiegła do pobliskiego lasu. Jej brązowe łapy zaczęły się powoli pokrywać błotem, a błękitne oczy były pełne łez. 
   Wilk wyskoczył na jezdnię, którą pędził rozpędzony samochód. Blue zaskoczona zatrzymała się i spojrzała w nadjeżdżający pojazd. Strach ją sparaliżował, nie mogła się poruszać.
 -Uważaj!- usłyszała za sobą głos Paula i poczuła jego silne ramiona oplatające jej talię i unoszące ją w powietrze. Chłopak przebiegł przez drogę w ostatnim momencie.
   Blue zmieniła się z powrotem człowieka, ale z powodu nagromadzonych emocji nie potrafiła przywołać z powrotem swoich ubrań. Siedziała naga na chłodnej ziemi pozwalając łzom spływać po jej policzkach. Paul ze smutnych uśmiechem zdjął swoją czarną koszulę i narzucił ją na dziewczynę.
 -Blue...- mruknął klękając przed nią i przykładając jej dłoń do wilgotnego policzka. Zapłakana twarz dziewczyny uniosła się powoli i jej pełne bólu oczy spojrzały na chłopaka.- Kocham cię.
 -Ale...- jęknęła dziewczyna, a chłopak zatopił swoje usta w jej wargach.
 -Kocham cię.- powtórzył chłopak i pocałował ją w policzek.- Kocham cię.- szepnął po czym ucałował jej nagą szyję. Wypowiadał co chwila te słowa całując Blue po twarzy, ramionach i szyi.
 -Ja...- wyjąkała dziewczyna ujmując jego twarz w dłonie.- Ja ciebie... też.

~*~

   Jest to historia o dwóch nowych postaciach, które pojawią się niedługo w głównym opowiadaniu. ^^
   Chciałabym podziękować tym, którzy czytają tego bloga za docenienie mojej nadpobudliwej wyobraźni. :3 Nawet nie wiecie jaką radość sprawiają mi wasze komentarze. <3

piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział 35- W oczach wilka

   Stałam po środku ponurego lasu, który był spowity w niesamowicie gęstej mgle. Cały las wyglądał naprawdę tajemniczo. Przede mną widziała biegnące stado wilków, a na ich końcu widziałam dwa piękne wilki, które szczególnie się odznaczały: czarnego wilka o błękitnych oczach i drugiego o takiej samej sierści, ale czerwonych oczach. Wilki zatrzymały się nagle i zaczęły niespokojnie węszyć. Ich piękne pyski zwróciły się w moją stronę i pojawiło się na nich coś, co przypominało uśmiech. Czyżbym dalej śniła?
    Wilki powoli zaczęły zmierzać w moją stronę. Z każdym ich powolnym krokiem ich ciała zmieniały swój kształt. Sierść powoli znikała, ich pyski stawały się krótsze i przybierały postać ludzkich twarzy, uszy chowały się i zastępowały je gęste, czarne włosy, tylne łapy wydłużały się i zaczęły prostować, a przednie łapy przypominały teraz ludzkie ręce. Gdy stanęli przede mną rozpoznałam w nich ludzi, których najmniej się tutaj spodziewałam...
 -Jak to... możliwe?- wyjąkałam patrząc w błękitne oczy tak podobne do moich.
 -Witaj, córeczko.- powiedziała piękna, czarno-włosa kobieta o błękitnych oczach i uśmiechnęła się miło. Miała na sobie krótką, czarną sukienkę na cienkich ramiączkach i jedną, srebrną bransoletkę.
 -Nie zachowuj się jak przykładna matka, Nika. Trudno mi się wtedy do ciebie przyzwyczaić.- zaśmiał się przystojny, wysoki mężczyzna o czerwonych oczach i puścił do mnie perskie oko.
 -David! Ćwiczyłam tą formułkę przez całą wieczność, a ty zniszczyłeś atmosferę swoim głupim paplaniem.- jęknęła kobieta wbijając swój łokieć w brzuch mężczyzny.- Noemi, nie mamy zbyt wiele czasu. Musisz znaleźć wszystkie szkatułki i poskładać części układanki w jedną całość. Wiem, że ci się to uda. Jesteś w końcu Wybranką.
 -No dobrze... Ale mam jedno pytanie.- powiedziałam spokojnie powstrzymując łzy napływające mi do oczu.- Jesteście pewni, że sobie poradzę?
 -Oczywiście, kochanie.- uśmiechnęła się kobieta i chwyciła moją dłoń. Jej ręce były takie chłodne, a przyjemne za razem. Nagle ich postacie zaczęły świecić, a ich ciała powoli zamieniały się w złoty pyłek, który lekko szybował na wietrze.
 -Mamo...? Tato...?- pisnęłam, a moje policzki były całe mokre od łez.
 -Poradzisz sobie, Noemi.- powiedział wesołym głosem mężczyzna.
 -Kochamy cię!- krzyknęła Nika zanim oboje całkowicie zniknęli.


 -Oddycha! Noemi! Słyszysz mnie?!- usłyszałam przerażony i znany mi głos.
 -Czego się drzesz, Nadia?!- mruknęłam unosząc ciężkie powieki. Zaskoczyła mnie otaczająca mnie, wszechobecna jasność. Tylko nie szpital!- Co ja tu robię?
 -Nadia ugryzła cię i straciłaś przytomność. Potrzebowałaś nadzoru leczniczych magów, więc tutaj jesteś.- zachichotał Kami wyjmując słuchawki z uszu.
 -Normalnie jak dziecko!- usłyszałam znajomy, damski głos. Odwróciłam się i zaskoczona spojrzałam na szczupłą, kobiecą sylwetkę.- Witaj, Noemi.

~*~

   Przepraszam, że dzisiaj tak krótko. Zastanawiam się nad zorganizowaniem kolejnego konkursu, ale to dopiero, gdy dobijemy do 1500 wyświetleń, miśki. <3
   Dziękuję wam za tak dużo wyświetleń i mam nadzieję, że wyślecie mi na maila pomysły na swoje postaci do opowiadania! ^^

wtorek, 11 czerwca 2013

Historia 8- The tears of an Angel

   Piękna, wysoka, szczupła dziewczyna o rudych włosach i oczach, które swym kolorem przypominały rubiny. Z zawodu była modelką i spotykała się z naprawdę wieloma facetami, przez co nie miała czasu na chwilę wytchnienia. Chociaż nie mogła narzekać na nudę. Jej życie było bardzo ciekawe i to nie dzięki pracy. Mianowicie, była Aniołem- zapomnianą rasą demonów, która była uważana za wymarłą. 
 -Świetnie, Angel! Teraz wtul się bardziej w Devila!- krzyknął fotograf wychylając się bardziej zza aparatu.- Co za zbieg okoliczności... Ciebie nazywamy Angel, a jego Devil...
   Chłopak, z którym pozowała był wyższy od niej o głowę, był nieziemsko przystojny i dobrze zbudowany. Miał czarne włosy i ładne, zielone oczy. W jego prawym uchu tkwiły dwa, srebrne kolczyki, które podkreślały jego buntowniczy wygląd.
 -Tak dobrze?- zapytała dziewczyna z uroczym uśmiechem wtulając się w szczupłą sylwetkę chłopaka.
 -Tak, tak! Świetnie, a teraz spójrzcie na siebie, tak jakbyście chcieli powiedzieć "Kocham cię"!- powiedział podekscytowany fotograf.
   Czarno-włosy spojrzał na dziewczynę i przyłożył jej delikatnie swoje palce do policzka. Angel uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała w jego stronę lekko mrużąc oczy.
 -Tak! Mamy to! Dziękuję za waszą ciężką pracę! Widzimy się jutro!- krzyknął fotograf, po czym pospiesznie wybiegł z pomieszczenia z resztą osób. W pokoju została tylko dwójka modelów.
 -Ech...- westchnęła ciężko dziewczyna odsuwając się od zdezorientowanego chłopaka.- Czemu mówią na ciebie Devil?
 -Bo jestem demonem, ale nie muszę ci tego mówić, prawda?
 -Nie. Wyczułam twoją moc już na początku zdjęć.- zachichotała Angel odkręcając butelkę wody i biorąc kilka dużych łyków.- Co tu sprowadza tak potężnego demona jak ty?
 -Wolność.- zaśmiał się chłopak siadając na jedno ze srebrnych krzeseł.- Jestem Księciem Klanu Księżyca, więc uciekam od obowiązków.
 -No, no... Rzadko się spotyka Demony Księżyca.- zachichotała dziewczyna przeczesując dłonią swoje długie, rude włosy.- Ja uciekłam od rodziny zastępczej. Moi rodzice zginęli, rodzice zastępczy traktowali mnie jak zabawkę.- Angel odwróciła się tyłem do Devila i podniosła swój szary sweterek ukazując plecy pełne blizn.- Próbowali odciąć mi skrzydła, a gdy im na to nie pozwalałam to bili mnie biczem. Jakoś udaje mi się to ukrywać przed ludźmi, ale istoty paranormalne mogą to zobaczyć.
 -Jak oni mogli ci to zrobić?- szepnął Devil, który znalazł się nagle za rudowłosą dziewczyną i delikatnie dotykał jej nagich pleców. Oparł się czołem o jej ramię jakby chciał ją wesprzeć i delikatnie objął ją w pasie.- Nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić.
    Zdjęcia trwały jeszcze trzy dni. W tym czasie dwójka demonów stała się sobie naprawdę bliska i powoli każde z nich zaczęło się w sobie zakochiwać, ale bali się powiedzieć o swoich uczuciach na głos. Bali się, że stracą to, co było między nimi. Ten strach towarzyszył im do czasu, w którym musieli się pożegnać. 
 -No to ja wracam do domu.- mruknął Devil przytulając do siebie smutną Angel, której chwilami po policzku spływała pojedyncza łza.- Dbaj o siebie.
 -Ty też...- powiedziała dziewczyna jeszcze bardziej wtulając się w ciepłe ciało chłopaka. Skupiali na sobie wzrok wszystkich ludzi na stacji, co sprawiało, że oboje lekko się rumienili.- Twój pociąg przyjechał...
   Po szybkim pożegnaniu chłopak wbiegł do pociągu i spojrzał po raz ostatni na Angel, której usta bezgłośnie wymówiły dwa piękne słowa, które wywołały zdziwienie i szczęście na twarzy Devila. Chciał jak najszybciej wyskoczyć z pociągu, ale drzwi się już zamknęły. Ruda dziewczyna powoli opuszczała teren stacji, ale powstrzymała ją czyjaś ciepła dłoń, która szarpnęła ją do tyłu i sprawiła, że dziewczyna wylądowała w ciepłych ramionach Devila.
 -Co ty robisz?! Pociąg ci...
 -Kocham cię!- przerwał jej chłopak ujmując jej twarz w dłonie i pocałował ją. Angel odwzajemniła jego pocałunek, a po jej policzku spłynęła piękna, srebrna łza, która powoli zamieniła się w górski kryształ.


♥♥♥♥♥♥♥♥♥


   Mam nadzieję, że podoba się wam kolejna historia! <3
   Jeżeli macie trochę wolnego czasu to możecie mi pomóc w tworzeniu bohaterów do Bestii! ;3 Przysyłajcie pomysły na maila (fairytailismylove@gmail.com) wraz z obrazkami (obrazki w załączniku). ^^
   Dziękuję za ponad 1100 wyświetleń! :*

piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział 34- Feniks i Smok

   -Cieszę się, że zmieniłaś zdanie, ale co tu robisz?- mruknęła znudzona Natalia. Nawet nie chciała przed nami ukrywać swojego zażenowania.- Smoku, czemu ją tutaj przyprowadziłeś?- zapytała patrząc w stronę Jamesa. Czemu nazwała go Smokiem? Do mnie by to lepiej pasowało, w końcu mam na nazwisko Dragon!- Nazwałam go Smokiem, bo potrafi się przemienić w smoka.- zaśmiała się tęczowo-włosa. Czyżby czytała w moich myślach?!- Przykro mi, ale tak. Czytam w twoich myślach. Potrafi przybrać postać ognistego smoka, więc chyba zasługuje na to miano. Każda istota paranormalna ma swoje tak zwane "trzecie imię". Ciebie będziemy nazywać... Feniks. No więc, Feniks, po co tutaj przyszłaś?
 -Jak mogę najszybciej przebudzić swoje zdolności?- zapytałam prosto z mostu. Nie miałam czasu na jej głupie gierki.
 -Nie wpłyniesz na nie w żaden sposób. Nie ważne jak bardzo byś chciała to nic na to nie...
 -Przestań chrzanić!- warknęłam w jej stronę. Z emocji aż cała się trzęsłam. Najpierw jakieś głupie "trzecie imiona", a teraz ta cała Natalia próbowała mi wmówić, że nie mogę wpłynąć na to, kiedy się przemienię?! Jak moja mama mogła się przyjaźnić z kimś takim jak ona?!- Albo odpowiesz mi szczerze, albo zmuszę cię, żebyś przestała kłamać!
 -Sugerujesz, że kłamię?- powiedziała tęczowo-włosa ze złośliwym uśmiechem. Teraz to naprawdę mnie wkurzyła!
 -Jeżeli Noemi mówi, że kłamiesz to znaczy, że kłamiesz. To jest jej nadprzyrodzona zdolność- Noemi wyczuwa, gdy ludzie kłamią.- powiedziała podejrzliwa Nadia. Wiedziałam, że to było dla niej trudne. Właśnie dowiedziała się, że przewodnicząca Rady okłamuje mnie w pewnej kwestii. Przewodnicząca Rady, która powinna być wzorem dla innych.
 -Ech...- westchnęła ciężko Natalia i wstała ze swojego fotela kierując się w moją stronę. Jej twarz nie zdradzała żadnych emocji. Nagle jej ręce uniosły się w górę i objęły mnie mocno. Jej twarz zmieniła się diametralnie. Uśmiechała się w stu procentach szczerze, a jej oczy były tak radosne, jakby właśnie odnalazła swoje zaginione dziecko.- Nareszcie mogę cię normalnie przywitać, Noemi! Nazywam się Natalia i jestem twoją matką chrzestną!
 -Hahaha... Matka chrzestna... Miło mi... CO?!- krzyknęłam odskakując od niej jak poparzona.- Kim ty jesteś i co zrobiłaś z przewodniczącą Rady?!
 -Ej... To nie było miłe, Feniks.- mruknęła kobieta wydymając policzki i przymrużając oczy. Wyglądała jak małe dziecko, które zostało za coś skrzyczane.- Musiałam udawać surową, żebyś w końcu się zdecydowała, kim chcesz być. No i jest oczywiście sposób, żeby przyspieszyć twoją zmianę, ale może być trochę bolesny.
 -Nie obchodzi mnie to. Jaki to sposób?- zapytałam otrząsając się z zaskoczenia.
 -Zupełnie jak twój ojciec...- mruknęła kobieta uśmiechając się smutno.- Nadia, ugryź ją!
 -Co?!- krzyknęłyśmy obie z blondynką i spojrzałyśmy na siebie zaskoczone.
 -To co słyszałyście!- powiedziała Natalia z diabelskim uśmiechem, a przepaska na jej oku niepokojąco błysnęła.
 -Przepraszam...- szepnęła Nadia i zniknęła z pola mojego widzenia. Poczułam jak jej zimne kły, które błyskawicznie wbiły się w moją szyję.
   Jęknęłam z bólu. Szyja piekła mnie niemiłosiernie, a moja krew zaczęła płonąć. Cholera...! Nie wiedziałam, że to będzie... aż tak... boleć...
   Przed oczami zatańczyły mi czarne plamy i straciłam przytomność.

sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 33- Bolesne słowa potrafią zmienić człowieka

   -No więc rozumiemy, że zaakceptowałaś to kim jesteś i od dzisiaj jesteś po naszej stronie!- zaśmiał się Kamil ukazując swoje białe zęby.
 -Przykro mi, ale nie mam zamiaru otwierać tej szkatułki, ani nawet wam pomagać. Nie nadaję się do tego. Za dwa tygodnie rozpoczyna się rok szkolny, więc muszę jeszcze kupić książki i potrzebne przybory szkolne.- mruknęłam nie patrząc im w oczy.
   Mimo, że moja matka powierzyła mi to zadanie to nie byłam w stanie go wykonać. Nie mogłam. To nie było możliwe, żebym była Wybranką, albo w ogóle jakąś Bestią! To nie była moja rola...
 -Dobrze, ale nie będziesz chodzić już do zwykłej szkoły.- usłyszałam za sobą nieznany mi kobiecy głos. Odwróciłam się i ujrzałam piękną kobietę o tęczowych włosach i przepasce zasłaniającą jedno jej oko. Miała na sobie długą, czarną pelerynę, krótkie, czarne, skórzane spodenki i koszulkę w tym samym kolorze.- Nazywam się Natalia i jestem starą przyjaciółką twojej matki. Oraz od niedawna jestem przewodniczącą Rady. Skoro nie chcesz przyjąć na siebie obowiązku bycia Bestią i Wybranką to możesz wrócić do swojego nudnego, zwykłego życia, ale to MY wybierzemy ci szkołę.- powiedziała surowym tonem.
 -Dobrze.- mruknęłam lekko przerażona i spojrzałam w jej jedno, duże oko.
 -Będziesz chodzić do szkoły, do której uczęszczała Nika. Do Prywatnej Szkoły Dla Uzdolnionych, czyli PSDU. Jest to szkoła dla istot ze zdolnościami nadprzyrodzonymi.- powiedziała kobieta i podeszła do mnie bliżej, po czym pochyliła się nad moim uchem i wyszeptała do mnie kilka bolesnych słów.- Spodziewałam się czegoś innego po córce Niki. W ogóle nie przypominasz ani jej, ani swojego ojca. Oni byli bohaterami, poświęcili się dla dobra ludzkości, a ty nawet nie chcesz spróbować.
   Po tych słowach Natalia skierowała się w stronę wyjścia i zarzuciła na głowę czarny kaptur. Zacisnęłam dłonie w pięści. Byłam tchórzem, byłam zwykłym tchórzem! Ona miała rację... Powinnam się zachowywać tak, żeby moi rodzice byli ze mnie dumni!
 -Zrobię to!- krzyknęłam tak głośno, żeby wszyscy zebrani mnie usłyszeli. Natalia odwróciła się do mnie z diabelskim uśmieszkiem i pomachała mi na "do widzenia", po czym zniknęła. Kamil wręczył Nadii jakieś pieniądze (chyba się o coś założyli...) i burknął coś do niej, a James śmiał się cicho.
 -Wiedziałam, że się zgodzisz!- zaśmiała się Natalia i objęła mnie.- Pamiętaj, że póki żyję to możesz na mnie liczyć! Z chęcią oddam za ciebie życie, gdy będzie taka potrzeba.
 -Nie!- warknęłam nagle patrząc jej w oczy.- Nikt nie będzie oddawał za mnie życia. Sama nauczę się bronić i sama stawię czoła Shike!
 -Dobrze.- zaśmiał się James stając przede mną. Jego włosy zmieniły kolor na ciemny fiolet, a jego oczy przypominały czarne węgielki.- Ale to ja będę cię trenował.
 -Nie lubię tego twojego głupkowatego uśmiechu...- mruknęłam zirytowana.
 -Jak nazwałaś mój przeuroczy uśmiech?!- warknął wściekły chłopak, a jego włosy stały się całe czerwone.
 -Ogłuchłeś, debilu?!
 -Jak mnie nazwałaś, idiotko?!
   I tak właśnie rozpoczęła się moja "wojna" z osobą, którą kocham...

~*~

   Przykro mi, że ostatnio wstawiam tak mało rozdziałów, ale kompletnie brak mi weny i czasu. Zajęcia dodatkowe z francuskiego i angielskiego, pisanie tekstów piosenek, nauka itd. Nie mogę nawet pozbierać własnych myśli, a co dopiero mówić o pisaniu opowiadania! >_< Ale od teraz postaram się wstawiać rozdziały coraz częściej.
   Dziękuję za ponad 1 000 wyświetleń! Kocham was! <3