-Cieszę się, że zmieniłaś zdanie, ale co tu robisz?- mruknęła znudzona Natalia. Nawet nie chciała przed nami ukrywać swojego zażenowania.- Smoku, czemu ją tutaj przyprowadziłeś?- zapytała patrząc w stronę Jamesa. Czemu nazwała go Smokiem? Do mnie by to lepiej pasowało, w końcu mam na nazwisko Dragon!- Nazwałam go Smokiem, bo potrafi się przemienić w smoka.- zaśmiała się tęczowo-włosa. Czyżby czytała w moich myślach?!- Przykro mi, ale tak. Czytam w twoich myślach. Potrafi przybrać postać ognistego smoka, więc chyba zasługuje na to miano. Każda istota paranormalna ma swoje tak zwane "trzecie imię". Ciebie będziemy nazywać... Feniks. No więc, Feniks, po co tutaj przyszłaś?
-Jak mogę najszybciej przebudzić swoje zdolności?- zapytałam prosto z mostu. Nie miałam czasu na jej głupie gierki.
-Nie wpłyniesz na nie w żaden sposób. Nie ważne jak bardzo byś chciała to nic na to nie...
-Przestań chrzanić!- warknęłam w jej stronę. Z emocji aż cała się trzęsłam. Najpierw jakieś głupie "trzecie imiona", a teraz ta cała Natalia próbowała mi wmówić, że nie mogę wpłynąć na to, kiedy się przemienię?! Jak moja mama mogła się przyjaźnić z kimś takim jak ona?!- Albo odpowiesz mi szczerze, albo zmuszę cię, żebyś przestała kłamać!
-Sugerujesz, że kłamię?- powiedziała tęczowo-włosa ze złośliwym uśmiechem. Teraz to naprawdę mnie wkurzyła!
-Jeżeli Noemi mówi, że kłamiesz to znaczy, że kłamiesz. To jest jej nadprzyrodzona zdolność- Noemi wyczuwa, gdy ludzie kłamią.- powiedziała podejrzliwa Nadia. Wiedziałam, że to było dla niej trudne. Właśnie dowiedziała się, że przewodnicząca Rady okłamuje mnie w pewnej kwestii. Przewodnicząca Rady, która powinna być wzorem dla innych.
-Ech...- westchnęła ciężko Natalia i wstała ze swojego fotela kierując się w moją stronę. Jej twarz nie zdradzała żadnych emocji. Nagle jej ręce uniosły się w górę i objęły mnie mocno. Jej twarz zmieniła się diametralnie. Uśmiechała się w stu procentach szczerze, a jej oczy były tak radosne, jakby właśnie odnalazła swoje zaginione dziecko.- Nareszcie mogę cię normalnie przywitać, Noemi! Nazywam się Natalia i jestem twoją matką chrzestną!
-Hahaha... Matka chrzestna... Miło mi... CO?!- krzyknęłam odskakując od niej jak poparzona.- Kim ty jesteś i co zrobiłaś z przewodniczącą Rady?!
-Ej... To nie było miłe, Feniks.- mruknęła kobieta wydymając policzki i przymrużając oczy. Wyglądała jak małe dziecko, które zostało za coś skrzyczane.- Musiałam udawać surową, żebyś w końcu się zdecydowała, kim chcesz być. No i jest oczywiście sposób, żeby przyspieszyć twoją zmianę, ale może być trochę bolesny.
-Nie obchodzi mnie to. Jaki to sposób?- zapytałam otrząsając się z zaskoczenia.
-Zupełnie jak twój ojciec...- mruknęła kobieta uśmiechając się smutno.- Nadia, ugryź ją!
-Co?!- krzyknęłyśmy obie z blondynką i spojrzałyśmy na siebie zaskoczone.
-To co słyszałyście!- powiedziała Natalia z diabelskim uśmiechem, a przepaska na jej oku niepokojąco błysnęła.
-Przepraszam...- szepnęła Nadia i zniknęła z pola mojego widzenia. Poczułam jak jej zimne kły, które błyskawicznie wbiły się w moją szyję.
Jęknęłam z bólu. Szyja piekła mnie niemiłosiernie, a moja krew zaczęła płonąć. Cholera...! Nie wiedziałam, że to będzie... aż tak... boleć...
Przed oczami zatańczyły mi czarne plamy i straciłam przytomność.
-Jak mogę najszybciej przebudzić swoje zdolności?- zapytałam prosto z mostu. Nie miałam czasu na jej głupie gierki.
-Nie wpłyniesz na nie w żaden sposób. Nie ważne jak bardzo byś chciała to nic na to nie...
-Przestań chrzanić!- warknęłam w jej stronę. Z emocji aż cała się trzęsłam. Najpierw jakieś głupie "trzecie imiona", a teraz ta cała Natalia próbowała mi wmówić, że nie mogę wpłynąć na to, kiedy się przemienię?! Jak moja mama mogła się przyjaźnić z kimś takim jak ona?!- Albo odpowiesz mi szczerze, albo zmuszę cię, żebyś przestała kłamać!
-Sugerujesz, że kłamię?- powiedziała tęczowo-włosa ze złośliwym uśmiechem. Teraz to naprawdę mnie wkurzyła!
-Jeżeli Noemi mówi, że kłamiesz to znaczy, że kłamiesz. To jest jej nadprzyrodzona zdolność- Noemi wyczuwa, gdy ludzie kłamią.- powiedziała podejrzliwa Nadia. Wiedziałam, że to było dla niej trudne. Właśnie dowiedziała się, że przewodnicząca Rady okłamuje mnie w pewnej kwestii. Przewodnicząca Rady, która powinna być wzorem dla innych.
-Ech...- westchnęła ciężko Natalia i wstała ze swojego fotela kierując się w moją stronę. Jej twarz nie zdradzała żadnych emocji. Nagle jej ręce uniosły się w górę i objęły mnie mocno. Jej twarz zmieniła się diametralnie. Uśmiechała się w stu procentach szczerze, a jej oczy były tak radosne, jakby właśnie odnalazła swoje zaginione dziecko.- Nareszcie mogę cię normalnie przywitać, Noemi! Nazywam się Natalia i jestem twoją matką chrzestną!
-Hahaha... Matka chrzestna... Miło mi... CO?!- krzyknęłam odskakując od niej jak poparzona.- Kim ty jesteś i co zrobiłaś z przewodniczącą Rady?!
-Ej... To nie było miłe, Feniks.- mruknęła kobieta wydymając policzki i przymrużając oczy. Wyglądała jak małe dziecko, które zostało za coś skrzyczane.- Musiałam udawać surową, żebyś w końcu się zdecydowała, kim chcesz być. No i jest oczywiście sposób, żeby przyspieszyć twoją zmianę, ale może być trochę bolesny.
-Nie obchodzi mnie to. Jaki to sposób?- zapytałam otrząsając się z zaskoczenia.
-Zupełnie jak twój ojciec...- mruknęła kobieta uśmiechając się smutno.- Nadia, ugryź ją!
-Co?!- krzyknęłyśmy obie z blondynką i spojrzałyśmy na siebie zaskoczone.
-To co słyszałyście!- powiedziała Natalia z diabelskim uśmiechem, a przepaska na jej oku niepokojąco błysnęła.
-Przepraszam...- szepnęła Nadia i zniknęła z pola mojego widzenia. Poczułam jak jej zimne kły, które błyskawicznie wbiły się w moją szyję.
Jęknęłam z bólu. Szyja piekła mnie niemiłosiernie, a moja krew zaczęła płonąć. Cholera...! Nie wiedziałam, że to będzie... aż tak... boleć...
Przed oczami zatańczyły mi czarne plamy i straciłam przytomność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz