Czułam się niezręcznie. Miałam wrażenie, że z każdej strony napiera na mnie magia innych osób w budynku. Czułam obecność każdego z nich, a zwłaszcza jednej osoby- brązowo-włosej Bestii o czerwonych oczach. Dowiedziałam się, że wybrała ją dusza Miry- Zdrajczyni przez co większość starszych Bestii nie do końca jej ufała. Tyczyło się to zwłaszcza Cole'a.
-James!- krzyknęła brązowo-włosa dziewczyna i rzuciła się dla chłopaka na szyję. Jego włosy zmieniły kolor na czerwony, a na jego twarzy pojawił się cień irytacji, który pospiesznie ukrył.
-Cześć, Britt.- powiedział chłopak ze sztucznym uśmiechem i objął dziewczynę w pasie. Zdążyłam zauważyć jakie są ich relacje, więc pospiesznie wycofałam się z zasięgu jego wzroku i poszłam z Natalią do pokoju, który mi przydzielono w Szklanym Pałacu. Był to ten sam piękny pokój, w którym mieszkała tu moja matka. Pod jedną ze ścian stało przepięknie zdobione lustro, które wydawało mi się dziwnie znajome...
-To przez to lustro twój ojciec przechodził, gdy chciał się spotkać z twoją matką.- zaśmiała się Natalia widząc na co patrzę.- Drugie lustro stoi w pokoju Jamesa. Kiedy indziej mi podziękujesz.- powiedziała po czym wyszła zamykając za sobą drzwi.
O co jej chodziło z tym "Kiedy indziej mi podziękujesz."? Za co jej niby miałam dziękować?
-James!- krzyknęła brązowo-włosa dziewczyna i rzuciła się dla chłopaka na szyję. Jego włosy zmieniły kolor na czerwony, a na jego twarzy pojawił się cień irytacji, który pospiesznie ukrył.
-Cześć, Britt.- powiedział chłopak ze sztucznym uśmiechem i objął dziewczynę w pasie. Zdążyłam zauważyć jakie są ich relacje, więc pospiesznie wycofałam się z zasięgu jego wzroku i poszłam z Natalią do pokoju, który mi przydzielono w Szklanym Pałacu. Był to ten sam piękny pokój, w którym mieszkała tu moja matka. Pod jedną ze ścian stało przepięknie zdobione lustro, które wydawało mi się dziwnie znajome...
-To przez to lustro twój ojciec przechodził, gdy chciał się spotkać z twoją matką.- zaśmiała się Natalia widząc na co patrzę.- Drugie lustro stoi w pokoju Jamesa. Kiedy indziej mi podziękujesz.- powiedziała po czym wyszła zamykając za sobą drzwi.
O co jej chodziło z tym "Kiedy indziej mi podziękujesz."? Za co jej niby miałam dziękować?
~James~
Zmęczony zatrzasnąłem za sobą drzwi i padłem na kremowe łóżko. Nawet nie zauważyłem, kiedy przebywanie z Britt stało się takie męczące. Była moją dziewczyną, ale nic do niej nie czułem. Już dawno chciałem zakończyć ten śmieszny związek, ale Natalia mi zabraniała z powodu jej napadów złości. Gdy traciła nad sobą kontrolę nic nie było w stanie jej powstrzymać.
Kątem oka spojrzałem na lustro, w którym, o dziwo, nie odbijał się mój pokój. Było to o wiele jaśniejsze pomieszczenie urządzone w odcieniach niebieskiego. Na łóżku leżała znajoma mi postać o długich, czerwonych włosach.
-Noemi?!- mruknąłem zdziwiony. Dziewczyna uniosła się gwałtownie i spojrzała na mnie przerażona.
-Co ty, do cholery, robisz w moim lustrze, zboczeńcu?!- jęknęła dziewczyna odkładając książkę, którą przed chwilą czytała i usiadła przy szklanej powłoce.- Podglądałeś mnie jak się przebierałam, tak?!
-Nie...- zaśmiałem się cicho i także usiadłem naprzeciw lustra.
-Jeśli jednak podglądałeś to nie ręczę za siebie!- warknęła Noemi, a w jej czerwonych oczach widziałem chęć mordu. Nawet teraz była urocza. Przechyliła lekko głowę i uniosła jedną brew w górę.- Coś się stało?- spojrzałem na nią pytająco nie do końca wiedząc o co jej chodzi.- Wyglądasz na zmęczonego...
-Ech... To nic ważnego.- westchnąłem.
~Noemi~
W jego oczach widziałam smutek, ból i zmęczenie. Nie wiedziałem, co się stało, ale wiedziałam, że jeśli mi o tym opowie to będzie mu lżej. Nie lubiłam patrzeć jak cierpi.
-Ale ja chcę wiedzieć.- mruknęłam przykładając dłoń do szklanej powłoki. James uniósł lekko głowę i przyłożył swoją dłoń do mojej dłoni. Mimo, że oddzielało nas szkło to czułam ciepło jego dłoni.
-Chodzi o Britt...- powiedział chłopak po chwili milczenia.- Ja jej już po prostu nie kocham, a nie mogę zakończyć naszego związku ze względu na jej wybuchowy charakter. Jeżeli ją zostawię to w napadzie szału może zabić wiele osób.
Milczałam przez dłuższą chwilę nie wiedząc, co powiedzieć. Ból w jego oczach coraz bardziej się pogłębiał, a ja nie wiedziałam jak pomóc temu idiocie. Chciałabym go po prostu przytulić i sprawić, żeby przestał cierpieć.
W jednej chwili lustro między nami pękło i nasze dłonie się złączyły. Nie zastanawiając się zbytnio nad tym, co robię przeszłam przez nie i objęłam Jamesa. Pozwoliłam, żeby wtulił swoją twarz w moje włosy. Jego dłonie objęły mnie ciasno i przyciągnęły do siebie. Zamarliśmy w jednym uścisku, a głuchą ciszę przerywały przyspieszone bicia naszych serc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz