niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 37- Zaatakowana

   Podniosłam się powoli z łóżka. Wszystko mnie bolało, a w głowie miałam mętlik. Słyszałam chyba wszystkie dźwięki w odległości dwóch kilometrów. Co to był za eliksir?!
   Podeszłam zmęczona do lustra przecierając oczy. Mimo, że byłam obolała to czułam się taka dziwnie lekka. Coś było nie tak. Otworzyłam oczy i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze.
 -Co to ma być, do cholery?!- krzyknęłam budząc chyba cały dom, bo nagle trójka wampirów pojawiła się w moim pokoju i patrzyła na mnie zaskoczona. Ich oczy padły na moje włosy i oczy, a ich twarze wykrzywiły się w zdziwieniu.
 -Co ty zrobiłaś z włosami i z oczami?!- jęknęła Bella podchodząc do mnie i chwytając kosmyk moich włosów w dłoń.- Przecież one są czerwone! 
 -Wiem!- syknęłam i spojrzałam w lustro. Moje oczy stały się całe czerwone, a włosy przybrały taki sam kolor, lecz na końcach były rubinowe.- To przez ten eliksir!
 -Jaki...
 -Bella! Czujesz to?!- warknął nagle Leo przerywając swojej żonie. Zmarszczył nos jakby coś wąchał i podszedł do mnie.- Jej moc można wyczuć z odległości paru kilometrów! Nigdy nie spotkałem się z taką potęgą. Nawet Nika nie miała w sobie tak dużej ilości energii magicznej...
 -Masz rację...- mruknęła Bella.- No, ale trudno. Nie możemy z tym teraz nic zrobić. Szykuj się do szkoły.
   Cała trójka opuściła mój pokój zostawiając mnie sam na sam z własnymi myślami. Więc jednak byłam Bestią... Ech... Nie wiedziałam już nawet czy się cieszyć czy płakać. Jednak nie było teraz czasu na to, żeby o tym myśleć. Musiałam się zachowywać jakby nic się nie stało o iść do szkoły.

   Wszystkie lekcje minęły mi zaskakująco szybko. Cały czas nie mogłam się na niczym skupić i myślałam o tym, że moje moce się przebudziły. Cholera. Jeszcze tylko dodatkowe zajęcia, które znowu musieliśmy przetrwać bez nauczycielki, która miała nas gdzieś i wyszła na kawę.
 -Noemi, czy ty też...?- zaczęła Nadia, ale przerwał jej trzask otwieranych drzwi przez które wpadła dwójka dziwnych mężczyzn. Od jednego z nich czuć było krew, a drugi śmierdział mokrym psem. Wampir i wilkołak.
    Wampir był wysokim mężczyzną o błękitnych włosach i czarnych jak węgle oczach. Wilkołak zaś był niski, miał brązowe włosy i złote oczy. Oboje wydali mi się naprawdę podejrzani...
 -Która z was to Noemi?!- warknął wilkołak rozglądając się po sali.
 -Ja, a co?- mruknęłam zażenowana całą tą sytuacją i wstałam z miejsca. Wtedy wampir pojawił się za moimi plecami i gwałtownie wykręcił moje ręce do tyłu wyrywając przy tym kępkę moich czerwonych włosów.- Zostaw mnie, ty góro zgniłego mięsa!
 -Jeszcze słówko, a pożałujesz.- mruknął wilkołak i wyciągnął broń zza swojego czarnego płaszcza.- Kit, puść ją. Daleko nie ucieknie.
   Wampir posłusznie puścił moje dłonie i stanął obok wilkołaka, który uważnie obserwował mnie swoimi złotymi oczami. Odsłonił śnieżnobiałe kły w diabelskim uśmiechu i przechylił lekko głowę.
 -A więc tak wygląda Wybranka. Ciekawe.- zaśmiał się niski mężczyzna i podszedł do mnie.- Mam za zadanie cię zabić.
   Po tych słowach przyłożył broń do mojego brzucha i nacisnął spust. Usłyszałam huk i poczułam lekkie ukłucie w miejscu, gdzie nabój wbił się w moje ciało. Nie bolało mnie to tak bardzo jak bym się spodziewała, ale upadłam na kolana chcąc zyskać trochę czasu.
 -Andrew! Ty idioto! Mieliśmy ją przyprowadzić żywą!- krzyknął wściekły Kit i uderzył wilkołaka w twarz. Andrew chcąc się bronić upuścił broń, które upadła tuż przed moim nosem.
 -Nadia... Podaj mi cyrkiel.- szepnęłam korzystając z hałasu powodowanego kłótnią dwójki mężczyzn. Dziewczyna rzuciła mi narzędzie, a ja powoli wyjęłam nabój z brzucha.
   Z uśmiechem na ustach wbiłam cyrkiel w udo wilkołaka i wyjęłam zza pasa zaskoczonego wampira pięknie ozdobiony nóż, który przyłożyłam do jego gardła. Broń wilkołaka przyłożyłam do głowy Andrew i przekrzywiłam lekko głowę.
 -I co teraz zrobicie?

~*~

(James)

   -Co się stało, Natalia?- zapytałem wchodząc do pokoju kobiety. Na jej twarzy widniał diaboliczny uśmiech, który mroził krew w żyłach.
 -Jej moce się przebudziły. To niesamowite! Wszystkie urządzenia pomiarowe wariują, a ja wyczuwam jej moc nawet stąd.- zachichotała kobieta odwracając się w moją stronę.- Wiesz co robić, Smoku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz