Stałam po środku ponurego lasu, który był spowity w niesamowicie gęstej mgle. Cały las wyglądał naprawdę tajemniczo. Przede mną widziała biegnące stado wilków, a na ich końcu widziałam dwa piękne wilki, które szczególnie się odznaczały: czarnego wilka o błękitnych oczach i drugiego o takiej samej sierści, ale czerwonych oczach. Wilki zatrzymały się nagle i zaczęły niespokojnie węszyć. Ich piękne pyski zwróciły się w moją stronę i pojawiło się na nich coś, co przypominało uśmiech. Czyżbym dalej śniła?
Wilki powoli zaczęły zmierzać w moją stronę. Z każdym ich powolnym krokiem ich ciała zmieniały swój kształt. Sierść powoli znikała, ich pyski stawały się krótsze i przybierały postać ludzkich twarzy, uszy chowały się i zastępowały je gęste, czarne włosy, tylne łapy wydłużały się i zaczęły prostować, a przednie łapy przypominały teraz ludzkie ręce. Gdy stanęli przede mną rozpoznałam w nich ludzi, których najmniej się tutaj spodziewałam...
-Jak to... możliwe?- wyjąkałam patrząc w błękitne oczy tak podobne do moich.
-Witaj, córeczko.- powiedziała piękna, czarno-włosa kobieta o błękitnych oczach i uśmiechnęła się miło. Miała na sobie krótką, czarną sukienkę na cienkich ramiączkach i jedną, srebrną bransoletkę.
-Nie zachowuj się jak przykładna matka, Nika. Trudno mi się wtedy do ciebie przyzwyczaić.- zaśmiał się przystojny, wysoki mężczyzna o czerwonych oczach i puścił do mnie perskie oko.
-David! Ćwiczyłam tą formułkę przez całą wieczność, a ty zniszczyłeś atmosferę swoim głupim paplaniem.- jęknęła kobieta wbijając swój łokieć w brzuch mężczyzny.- Noemi, nie mamy zbyt wiele czasu. Musisz znaleźć wszystkie szkatułki i poskładać części układanki w jedną całość. Wiem, że ci się to uda. Jesteś w końcu Wybranką.
-No dobrze... Ale mam jedno pytanie.- powiedziałam spokojnie powstrzymując łzy napływające mi do oczu.- Jesteście pewni, że sobie poradzę?
-Oczywiście, kochanie.- uśmiechnęła się kobieta i chwyciła moją dłoń. Jej ręce były takie chłodne, a przyjemne za razem. Nagle ich postacie zaczęły świecić, a ich ciała powoli zamieniały się w złoty pyłek, który lekko szybował na wietrze.
-Mamo...? Tato...?- pisnęłam, a moje policzki były całe mokre od łez.
-Poradzisz sobie, Noemi.- powiedział wesołym głosem mężczyzna.
-Kochamy cię!- krzyknęła Nika zanim oboje całkowicie zniknęli.
-Oddycha! Noemi! Słyszysz mnie?!- usłyszałam przerażony i znany mi głos.
-Czego się drzesz, Nadia?!- mruknęłam unosząc ciężkie powieki. Zaskoczyła mnie otaczająca mnie, wszechobecna jasność. Tylko nie szpital!- Co ja tu robię?
-Nadia ugryzła cię i straciłaś przytomność. Potrzebowałaś nadzoru leczniczych magów, więc tutaj jesteś.- zachichotał Kami wyjmując słuchawki z uszu.
-Normalnie jak dziecko!- usłyszałam znajomy, damski głos. Odwróciłam się i zaskoczona spojrzałam na szczupłą, kobiecą sylwetkę.- Witaj, Noemi.
-Jak to... możliwe?- wyjąkałam patrząc w błękitne oczy tak podobne do moich.
-Witaj, córeczko.- powiedziała piękna, czarno-włosa kobieta o błękitnych oczach i uśmiechnęła się miło. Miała na sobie krótką, czarną sukienkę na cienkich ramiączkach i jedną, srebrną bransoletkę.
-Nie zachowuj się jak przykładna matka, Nika. Trudno mi się wtedy do ciebie przyzwyczaić.- zaśmiał się przystojny, wysoki mężczyzna o czerwonych oczach i puścił do mnie perskie oko.
-David! Ćwiczyłam tą formułkę przez całą wieczność, a ty zniszczyłeś atmosferę swoim głupim paplaniem.- jęknęła kobieta wbijając swój łokieć w brzuch mężczyzny.- Noemi, nie mamy zbyt wiele czasu. Musisz znaleźć wszystkie szkatułki i poskładać części układanki w jedną całość. Wiem, że ci się to uda. Jesteś w końcu Wybranką.
-No dobrze... Ale mam jedno pytanie.- powiedziałam spokojnie powstrzymując łzy napływające mi do oczu.- Jesteście pewni, że sobie poradzę?
-Oczywiście, kochanie.- uśmiechnęła się kobieta i chwyciła moją dłoń. Jej ręce były takie chłodne, a przyjemne za razem. Nagle ich postacie zaczęły świecić, a ich ciała powoli zamieniały się w złoty pyłek, który lekko szybował na wietrze.
-Mamo...? Tato...?- pisnęłam, a moje policzki były całe mokre od łez.
-Poradzisz sobie, Noemi.- powiedział wesołym głosem mężczyzna.
-Kochamy cię!- krzyknęła Nika zanim oboje całkowicie zniknęli.
-Oddycha! Noemi! Słyszysz mnie?!- usłyszałam przerażony i znany mi głos.
-Czego się drzesz, Nadia?!- mruknęłam unosząc ciężkie powieki. Zaskoczyła mnie otaczająca mnie, wszechobecna jasność. Tylko nie szpital!- Co ja tu robię?
-Nadia ugryzła cię i straciłaś przytomność. Potrzebowałaś nadzoru leczniczych magów, więc tutaj jesteś.- zachichotał Kami wyjmując słuchawki z uszu.
-Normalnie jak dziecko!- usłyszałam znajomy, damski głos. Odwróciłam się i zaskoczona spojrzałam na szczupłą, kobiecą sylwetkę.- Witaj, Noemi.
~*~
Przepraszam, że dzisiaj tak krótko. Zastanawiam się nad zorganizowaniem kolejnego konkursu, ale to dopiero, gdy dobijemy do 1500 wyświetleń, miśki. <3
Dziękuję wam za tak dużo wyświetleń i mam nadzieję, że wyślecie mi na maila pomysły na swoje postaci do opowiadania! ^^
Dziękuję wam za tak dużo wyświetleń i mam nadzieję, że wyślecie mi na maila pomysły na swoje postaci do opowiadania! ^^
O kurczę ale fajnie piszesz :D
OdpowiedzUsuńHahahaha :D Dziękuję ^^
Usuń