Dźwięk obcasów pani profesor roznosił się echem po korytarzu i zagłuszał ciche kroki dziewczyny. W powietrzu unosił się lekki zapach papierosów, ale kobieta najwyżej nie zwracała na to uwagi. Chciała jak najszybciej przedstawić to dziecko reszcie klasy i zacząć w końcu lekcję. W milczeniu przyspieszyła kroku, a niska blondynka ruszyła za nią. Dojście do odpowiednich drzwi nie zajęło im dużo czasu. Stojąc chwilę przed drewnianymi drzwiami nauczycielka przysłuchiwała się głosom dochodzącym ze środka po czym z westchnieniem otworzyła drzwi.
-Dzień dobry! Dzisiaj przedstawię wam nową uczennicę!- powiedziała brązowo-włosa kobieta uśmiechając się uroczo. Jej zachowanie diametralnie się zmieniło. W jednej chwili stała się w uprzejmą, radosną i miłą osobą.
Blond-włosa dziewczyna weszła do sali zamykając za sobą drzwi i stanęła obok nauczycielki. Uczniowie nie mogli oderwać od niej oczu. Kilka osób szeptało między sobą mówiąc, że gdzieś już ją widzieli. Dziewczyna uważnie obserwowała ich twarze swoimi dużymi, czerwonymi oczami.
-Może powiesz jak się nazywasz?- zaświergotała pani profesor z uśmiechem przekrzywiając głowę. Dziewczyna zaciągnęła rękawy swojej zielonej bluzy na szczupłe dłonie i wzięła głęboki oddech.
-Nazywam się Alice Heartbreaker.- powiedziała blondynka odwracając głowę w stronę szatynki.- Gdzie mam usiąść?
Kobieta gestem ręki wskazała na miejsce obok wysokiego, przystojnego chłopaka o czarnych włosach i błękitnych oczach. Alice skierowała się szybkim krokiem w stronę ławki i obojętnie zajęła wyznaczone miejsce.
-Alice Heartbreaker?! Ta Alice Heartbreaker?!- pisnęła jedna z dziewczyn wywołując falę szeptów w pomieszczeniu. Pani profesor spojrzała na nią z uroczym uśmiechem i oparła jedną z dłoni o biurko.
-Teraz cała wasza uwaga powinna być skupiona na mnie.- zachichotała nauczycielka i cała klasa umilkła na powrót zajmując się lekcją. Szatynka rzuciła krótkie, zabójcze spojrzenie Alice i jej zielone oczy znowu świeciły dziecinnym szczęściem.
Heartbreaker zgrabnie wyciągnęła książki i zeszyt, które błyskawicznie otworzyła. Nie mogła jednak skupić się na lekcji. Wracały do niej wspomnienia z poprzedniej szkoły, które przypominały o połamanych kiedyś kościach i poranionym ciele. Przypomniały jej się te wszystkie obelgi, które usłyszała z ust przyjaciół.
-Dlatego nienawidzę ludzi...- pomyślała dziewczyna i całą swoją uwagę skupiła na lekcji. Okazało się, że pani profesor postanowiła zrobić im wolną lekcję, więc większość osób przyglądało się uważnie drobnej blondynce.
-To ty jesteś tą młodą aktorką, która nagle zakończyła karierę, prawda?- zapytała jedna z dziewczyn, która objęła ją swoim chudym ramieniem. Była to wysoka, szczupła dziewczyna o pięknych, zielonych oczach i długich włosach w tym samym kolorze.
-Może.- mruknęła Alice zrzucając jej rękę ze swojego ramienia. Nie chciała się z nikim w żaden sposób zaprzyjaźniać. Wiedziała jak to się skończy.
-Nazywam się Caroline Catraw i mam nadzieję, że zostaniemy przyjaciółkami.- powiedziała zielono-włosa wyciągając w stronę Alice swoją szczupłą dłoń. Heartbreaker uścisnęła ją obojętnie i oparła twarz na dłoni patrząc ślepo w tablicę.
-Sposób w jaki się ze mną przywitałaś przypomniał mi o mojej byłej przyjaciółce.- mruknęła blondynka mrużąc lekko oczy.
-Jak to "byłej"?- mruknęła zaciekawiona Caroline i oparła się dłońmi o ławkę. Alice zmierzyła ją wzrokiem i zaśmiała się z pogardą do własnych wspomnień.
-Powiedzmy, że był to dość brutalny koniec przyjaźni.- powiedziała czerwono-oka modląc się w duchu, aby ta lekcja się skończyła. I tak powiedziała już za dużo, a tak zwani "przyjaciele" zawsze chcieli wiedzieć wszystko. Zawsze wypytywali o miliony szczegółów.
-Widzę, że nie chcesz o tym rozmawiać, więc nie zmuszaj się do tego.- zaśmiała się miło Caroline i poklepała lekko blondynkę po głowie. Na twarzy Alice widniało niedowierzanie i zaskoczenie, które szczerze rozbawiły Catraw.- David, czemu nic nie mówisz?- jęknęła zielono-włosa do chłopaka, z którym siedziała czerwono-oka. Heartbreaker dopiero teraz chyba zauważyła jego istnienie.- To jest Luke Sky.
-Miło mi poznać.- mruknął chłopak bez emocji i położył głowę na ławce wpijając swoje błękitne oczy w naburmuszoną twarz Caroline. Ta dwójka wydawała się sobie naprawdę bliska...
-Zawsze jesteś taki! Czemu chociaż raz się szczerze nie uśmiechniesz?! Przez te 11 lat nigdy nie widziałam twojego uśmiechu!- burknęła Caroline zakładając ręce na piersi. Cała sytuacja była całkiem zabawna, ale Alice po wszystkich swoich przeżyciach nie potrafiła już się śmiać. Czuła się szczęśliwa, ale nie potrafiła tego w żaden sposób okazać.- Może zjesz dzisiaj z nami na długiej przerwie?- zapytała z uśmiechem Catraw nachylając się nad Heartbreaker, która pod wpływem jej spojrzenia zmiękła.
-Dobrze...
Blond-włosa dziewczyna weszła do sali zamykając za sobą drzwi i stanęła obok nauczycielki. Uczniowie nie mogli oderwać od niej oczu. Kilka osób szeptało między sobą mówiąc, że gdzieś już ją widzieli. Dziewczyna uważnie obserwowała ich twarze swoimi dużymi, czerwonymi oczami.
-Może powiesz jak się nazywasz?- zaświergotała pani profesor z uśmiechem przekrzywiając głowę. Dziewczyna zaciągnęła rękawy swojej zielonej bluzy na szczupłe dłonie i wzięła głęboki oddech.
-Nazywam się Alice Heartbreaker.- powiedziała blondynka odwracając głowę w stronę szatynki.- Gdzie mam usiąść?
Kobieta gestem ręki wskazała na miejsce obok wysokiego, przystojnego chłopaka o czarnych włosach i błękitnych oczach. Alice skierowała się szybkim krokiem w stronę ławki i obojętnie zajęła wyznaczone miejsce.
-Alice Heartbreaker?! Ta Alice Heartbreaker?!- pisnęła jedna z dziewczyn wywołując falę szeptów w pomieszczeniu. Pani profesor spojrzała na nią z uroczym uśmiechem i oparła jedną z dłoni o biurko.
-Teraz cała wasza uwaga powinna być skupiona na mnie.- zachichotała nauczycielka i cała klasa umilkła na powrót zajmując się lekcją. Szatynka rzuciła krótkie, zabójcze spojrzenie Alice i jej zielone oczy znowu świeciły dziecinnym szczęściem.
Heartbreaker zgrabnie wyciągnęła książki i zeszyt, które błyskawicznie otworzyła. Nie mogła jednak skupić się na lekcji. Wracały do niej wspomnienia z poprzedniej szkoły, które przypominały o połamanych kiedyś kościach i poranionym ciele. Przypomniały jej się te wszystkie obelgi, które usłyszała z ust przyjaciół.
-Dlatego nienawidzę ludzi...- pomyślała dziewczyna i całą swoją uwagę skupiła na lekcji. Okazało się, że pani profesor postanowiła zrobić im wolną lekcję, więc większość osób przyglądało się uważnie drobnej blondynce.
-To ty jesteś tą młodą aktorką, która nagle zakończyła karierę, prawda?- zapytała jedna z dziewczyn, która objęła ją swoim chudym ramieniem. Była to wysoka, szczupła dziewczyna o pięknych, zielonych oczach i długich włosach w tym samym kolorze.
-Może.- mruknęła Alice zrzucając jej rękę ze swojego ramienia. Nie chciała się z nikim w żaden sposób zaprzyjaźniać. Wiedziała jak to się skończy.
-Nazywam się Caroline Catraw i mam nadzieję, że zostaniemy przyjaciółkami.- powiedziała zielono-włosa wyciągając w stronę Alice swoją szczupłą dłoń. Heartbreaker uścisnęła ją obojętnie i oparła twarz na dłoni patrząc ślepo w tablicę.
-Sposób w jaki się ze mną przywitałaś przypomniał mi o mojej byłej przyjaciółce.- mruknęła blondynka mrużąc lekko oczy.
-Jak to "byłej"?- mruknęła zaciekawiona Caroline i oparła się dłońmi o ławkę. Alice zmierzyła ją wzrokiem i zaśmiała się z pogardą do własnych wspomnień.
-Powiedzmy, że był to dość brutalny koniec przyjaźni.- powiedziała czerwono-oka modląc się w duchu, aby ta lekcja się skończyła. I tak powiedziała już za dużo, a tak zwani "przyjaciele" zawsze chcieli wiedzieć wszystko. Zawsze wypytywali o miliony szczegółów.
-Widzę, że nie chcesz o tym rozmawiać, więc nie zmuszaj się do tego.- zaśmiała się miło Caroline i poklepała lekko blondynkę po głowie. Na twarzy Alice widniało niedowierzanie i zaskoczenie, które szczerze rozbawiły Catraw.- David, czemu nic nie mówisz?- jęknęła zielono-włosa do chłopaka, z którym siedziała czerwono-oka. Heartbreaker dopiero teraz chyba zauważyła jego istnienie.- To jest Luke Sky.
-Miło mi poznać.- mruknął chłopak bez emocji i położył głowę na ławce wpijając swoje błękitne oczy w naburmuszoną twarz Caroline. Ta dwójka wydawała się sobie naprawdę bliska...
-Zawsze jesteś taki! Czemu chociaż raz się szczerze nie uśmiechniesz?! Przez te 11 lat nigdy nie widziałam twojego uśmiechu!- burknęła Caroline zakładając ręce na piersi. Cała sytuacja była całkiem zabawna, ale Alice po wszystkich swoich przeżyciach nie potrafiła już się śmiać. Czuła się szczęśliwa, ale nie potrafiła tego w żaden sposób okazać.- Może zjesz dzisiaj z nami na długiej przerwie?- zapytała z uśmiechem Catraw nachylając się nad Heartbreaker, która pod wpływem jej spojrzenia zmiękła.
-Dobrze...
~*~
Pierwszy rozdział "Feniksa"!!! Muszę się wam przyznać, że gdy pisałam ostatni rozdział "Bestii" to uroniłam kilka łez... ;<
Proszę was o komentarze, bo nie jestem pewna, czy rozdział się udał.
Udał się udał. Dawno mnie tutaj nie było. Będę musiała odrobić zaległości. xd
OdpowiedzUsuń