Po tym, jak David wrócił do swojego pokoju rozmawialiśmy ze sobą codziennie. Rzadko opuszczaliśmy swoje pokoje, więc rozmawialiśmy prawie cały czas. Jednak były takie dni, kiedy David zostawał wzywany przez Nocte i musiał wyjść. Czasami nie było go przez kilka dni.
Od czasu, gdy mnie przytulił nie mógł już przekraczać granicy. Nie ważne jak bardzo chciał mnie objąć to nie mógł tego zrobić. Nazywaliśmy to swego rodzaju "związkiem na odległość". David pomagał mi zapomnieć o Cole'u. Z każdym dniem moje uczucie do niego rosło, a myśl o tym, że jesteśmy Bratnimi Duszami dodawała mi sił.
-O czym tak myślisz, ślicznotko?- usłyszałam głos Davida dochodzący z lustra, które wczoraj przysunęłam bliżej łóżka. On zrobił tak samo. Oboje leżeliśmy i patrzyliśmy się na siebie.
-O tym, jak bardzo się cieszę, że cię spotkałam.- powiedziałam z uśmiechem. Czarnowłosy zaczerwienił się lekko i odwzajemnił uśmiech.
-Cholera!- jęknął i pacnął się w czoło.- Jak ja chcę cię pocałować!
Otworzyłam szeroko oczy ze zdumieniem. On chce mnie pocałować?! Uśmiechnęłam się i pocałowałam szkło, które nas dzieliło. Puściłam w jego stronę perskie oko i znowu położyłam się na łóżko.
-Nie pomagasz...- warknął chłopak podchodząc do szkła.- Mam dość tej szyby!
Po tych słowach chłopak przeszedł przez ramę lustra. Uśmiechnął się w moją stronę zadziornie i podszedł do mojego łóżka. Ogarnął zagubiony kosmyk z mojej twarzy oparł prawą dłoń obok mojej twarzy. Moje serce zaczęło szaleć. Nawet przy Cole'u tak nie biło. Jak mu udało się przejść przez te lustro?!
-Obiecaj mi coś.- szepnął David przyglądając mi się swoimi czarnymi, troskliwymi oczami.- Obiecaj mi, że jak ten cały cyrk się skończy to będziemy żyć długo i szczęśliwie.
Jego słowa były jak muzyka. Wypełniały moje ciało i duszę. Mam mu złożyć taką obietnicę? Jestem Wybranką... A co, jeśli nie uda mi się pokonać Nocte i zginę?
-Obiecuję.- wymruczałam patrząc w jego czułą twarz. Chłopak pochylił się i mnie pocałował. Jego usta przypominały płatki róż. Tak delikatne i miękkie.
-Nika!!! Musisz poznać dwie kolejne Bestie!- głos Miry zbliżał się do moich drzwi. Niech to szlag!
David pocałował mnie jeszcze raz i wbiegł do lustra.
-Zasłoń to czymś, żeby nie zauważyli!- warknął chłopak. Chwyciłam do ręki prześcieradło i zarzuciłam je na lustro.
-Lucy i Levy właśnie wróciły!- krzyknęła Mira otwierając drzwi. Stałam tuż przed nią z uśmiechem.
-Okej!- powiedziałam z udawanym szczęściem. Mam nadzieję, że przez ten czas połączenie z pokojem Davida nie zniknie.
-Tylko nie zdziw się na ich widok.- zaśmiała się Mira schodząc ze mną po schodach.
Szklany Pałac- najlepiej strzeżone miejsce we Wszechświecie. Miejsce, w którym mieszkają wszystkie Bestie i ich Bratnie Dusze. Wszystkie Bestie oprócz jednej...
-Lucy, Levy!- krzyknęła uradowana Mira i puściła się pędem w stronę czwórki osób.
Była to dwójka mężczyzn o kocich uszach i ogonach oraz dwójka kobiet o elfich uszach. Jeden mężczyzna miał czarne włosy i złote oczy. Miał ładny zarys szczęki. Drugi mężczyzna miał białe włosy i błękitne oczy. Był bardzo podobny to tego czarnowłosego. Jedna z kobiet miała długie do pasa, fioletowe włosy, które były związane w gruby warkocz i granatowe oczy. Miała na sobie swego rodzaju zbroję. Druga kobieta miała błękitne włosy i zielone oczy. Na swoim czole miała srebrną, ozdobną przepaskę. Cała czwórka spojrzała na mnie nagle.
-A więc to ty jesteś Wybranką!- krzyknęła niebiesko-włosa i podbiegła do mnie z uśmiechem.- Miło mi cie poznać! Jestem Levy, a ten białowłosy to moja Bratnia Dusza. Ma na imię White i mimo tego, że wygląda na seryjnego mordercę to jest potulny jak baranek! Tamta w zbroi to moja przyjaciółka z dzieciństwa, jest tak jakby moją siostrą. Nazywa się Lucy. A tamten czarnowłosy chłopak to brat White'a i Bratnia Dusza Lucy. Ma na imię Dark. A ty jak się nazywasz?
-Nika.- szepnęłam lekko oszołomiona potokiem słów, który wypłynął z ust tej miłej istoty.
-Mam nadzieję, że uwolnisz świat z ciemności.
-Lucy i Levy właśnie wróciły!- krzyknęła Mira otwierając drzwi. Stałam tuż przed nią z uśmiechem.
-Okej!- powiedziałam z udawanym szczęściem. Mam nadzieję, że przez ten czas połączenie z pokojem Davida nie zniknie.
-Tylko nie zdziw się na ich widok.- zaśmiała się Mira schodząc ze mną po schodach.
Szklany Pałac- najlepiej strzeżone miejsce we Wszechświecie. Miejsce, w którym mieszkają wszystkie Bestie i ich Bratnie Dusze. Wszystkie Bestie oprócz jednej...
-Lucy, Levy!- krzyknęła uradowana Mira i puściła się pędem w stronę czwórki osób.
Była to dwójka mężczyzn o kocich uszach i ogonach oraz dwójka kobiet o elfich uszach. Jeden mężczyzna miał czarne włosy i złote oczy. Miał ładny zarys szczęki. Drugi mężczyzna miał białe włosy i błękitne oczy. Był bardzo podobny to tego czarnowłosego. Jedna z kobiet miała długie do pasa, fioletowe włosy, które były związane w gruby warkocz i granatowe oczy. Miała na sobie swego rodzaju zbroję. Druga kobieta miała błękitne włosy i zielone oczy. Na swoim czole miała srebrną, ozdobną przepaskę. Cała czwórka spojrzała na mnie nagle.
-A więc to ty jesteś Wybranką!- krzyknęła niebiesko-włosa i podbiegła do mnie z uśmiechem.- Miło mi cie poznać! Jestem Levy, a ten białowłosy to moja Bratnia Dusza. Ma na imię White i mimo tego, że wygląda na seryjnego mordercę to jest potulny jak baranek! Tamta w zbroi to moja przyjaciółka z dzieciństwa, jest tak jakby moją siostrą. Nazywa się Lucy. A tamten czarnowłosy chłopak to brat White'a i Bratnia Dusza Lucy. Ma na imię Dark. A ty jak się nazywasz?
-Nika.- szepnęłam lekko oszołomiona potokiem słów, który wypłynął z ust tej miłej istoty.
-Mam nadzieję, że uwolnisz świat z ciemności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz