piątek, 5 kwietnia 2013

Rozdział 7- Najgorszy dzień w życiu

   Co?! O co tu chodziło?! Czemu ta głupia baba pyta go o to, czy się z nią ożeni?! Co to ma znaczyć?! I jeszcze ten jej głupi uśmieszek!
   Czerwone oczy Leili skierowały się w stronę ramienia Cole'a, którym chłopak mnie obejmował. Dopiero wtedy mnie dostrzegła. Na jej twarzy mieszało się zaskoczenie i złość. O co chodziło tej idiotce?!
 -A ty kim jesteś?!- warknęła w moją stronę opierając się dłonią o biodro. Lekko zrzuciłam z siebie ramię Cole'a i przybrałam podobną pozę.
 -Nie twój interes.- powiedziałam z sarkastycznym uśmiechem. Dziewczyna miała zamiar się na mnie rzucić, gdy do pokoju wpadła fioletowo-włosa istota. Potknęła się o próg i została w ostatniej chwili złapana przez blondyna.
   Cole lekko uniósł dziewczynę i odgarnął jej troskliwie włosy z twarzy. W błękitnych oczach dziewczyny widać było zdziwienie. Znałam ją, to była Maddie. Spojrzała dla Cole'a w oczy, a ja poczułam niemiłosierny ból w sercu. O co chodzi? Cole patrzył na nią jak zaczarowany, a moje serce przechodziło coraz gorsze katusze. Widziałam mentalną nić, która złączyła ich serca i wtedy poczułam jak moje serce na chwilę staje, by znowu zabić z bólem.
 -To jest twoja Bratnia Dusza...- mruknęła Leila z diabelskim uśmiechem. Odwróciłam się w jej stronę i zobaczyłam jak wyciąga zza pasa srebrny sztylet. Cholera.- A więc ją zabiję!
   Wszystko odbywało się jakby w zwolnionym tempie. Leila zaczęła biec w stronę Maddie i Cole'a. Szybko uwolniłam źródło mojej magii. Zrobiłam to bez zastanowienia. Po prostu to zrobiłam i puściłam się pędem przed dwójkę, która siedziała zszokowana na ziemi. Stanęłam przed nimi z rozłożonymi rękami.
   WAMPIR.- wysłałam polecenie do mózgu i poczułam niewyobrażalny ból w brzuchu. Kiedyś już czułam podobny ból. Było to wtedy, gdy ugryzła mnie Bella. Zgięłam się w pół i chwyciłam rękojeść sztyletu. Wyszarpnęłam go sobie zwinnym ruchem i wyprostowałam się. Rana na brzuchu zaczęła się zrastać.
 -Nie pozwolę nikomu krzywdzić moich bliskich! Kiedyś ktoś zamordował moich rodziców na moich oczach! Rozszarpał ich ciała na strzępy przy czteroletnim dziecku i uciekł z uśmiechem na ustach! Myślisz, że pozwolę komuś takiemu jak ty znowu pozbawić mnie kogoś bliskiego?! Nigdy ci nie wybaczę! Nigdy! Od teraz jesteś moim wrogiem! Jesteś wrogiem Wybranki!- warknęłam wywołując zaskoczenie wszystkich zebranych w pokoju.
 -Skąd wiesz, że jesteś Wybranką?- wyjąkał Cole patrząc na mnie ze zdziwieniem. Uśmiechnęłam się ciepło w jego stronę i pochyliłam się nad nim. Złożyłam ostatni pocałunek na jego czole.
 -Z twojego umysłu.- powiedziałam odwracając się twarzą w stronę drzwi.- Już nie jesteś mój, Cole. Teraz, gdy odnalazłeś swoją Bratnią Duszę możesz zapomnieć o tym, co nas łączyło.
   Rzuciłam zakrwawiony sztylet na ziemię i spojrzałam na zaskoczoną Leilę i uśmiechniętą Katherine, za którą chowała się różowo-włosa dziewczyna. Spojrzała na mnie błękitnymi oczami i z uśmiechem do mnie podeszła. Wyciągnęła ku mnie dłoń i puściła do mnie perskie oko.
 -Mira. Jedna z Bestii.- powiedziała ciepłym głosem.
 -Nika.- powiedziałam miło.- Zabierzecie mnie teraz do Szklanego Pałacu, prawda?
 -Tak. Mam nadzieję, że spodoba ci się twój pokój. Jest naprawdę przytulny. Sama go urządzałam.- zaczęła mówić wychodząc ze mną na korytarz i prowadząc mnie do wyjścia z akademika.
 -Pojadę z wami, ale mam jeden warunek.- wtrąciłam, gdy Mira otwierała usta, by mówić dalej.- Bella, Leo i Caroline jadą ze mną.
 -Dobrze.- westchnęła Mira.
 -Dziękuję.- powiedziałam przechodząc z nią przez dziedziniec i kierując się w stronę czarnego BMW E3.- Mam nadzieję, że nie będę musiała oglądać tej czerwono-włosej.- prychnęłam wywołując śmiech Miry.
 -Nie martw się. Nie będziesz musiała.- zachichotała wyciągając kluczyki do auta.- To było niesamowite. Zmieniłaś postać tak szybko, choć jesteś świeżo po Przebudzeniu. W dodatku nawrzeszczałaś na Leilę! Warto było po ciebie tutaj przyjechać

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz