-Jaja sobie ze mnie robisz?!- ryknęłam wściekła w stronę Katherine i chwyciłam ją za gardło. Bransolety na moim nadgarstku zabrzęczały w złowieszczy sposób.- Zaraz ci zetrę ten głupawy uśmieszek z twojej wkurzającej gęby, Katherine!
-Oj, wyluzuj.- zaśmiała się brązowo-włosa.
-Znowu się nachlałaś, czy jak?! Do końca cię pochrzaniło?! Może jeszcze wręczycie mi jakiś dyplom i medal?! Wtedy na pewno będę niezmiernie szczęśliwa!
-Nie denerwuj się tak, młoda.- zaśmiała się wampirzyca. Wyraźnie było czuć od niej alkohol. Wiedziałam! Ta głupia alkoholiczka...!
-Jak mam się nie denerwować?! Dobrze wiesz, jak na mnie działa ta scena z mojej przeszłości! Czy choć trochę cenisz sobie własne życie?!- warknęłam na nią, a ona znowu zareagowała śmiechem. Nie wytrzymałam i rzuciłam nią o ścianę.- Trzymajcie mnie, bo zaraz urwę idiotce łeb!
Wszyscy w pomieszczeniu patrzyli na mnie zaskoczeni. Patrick nie wiedział co ma robić. Ostatnio widział mnie, jak miałam sześć lat, więc nie dziwię mu się. Zmieniłam się trochę.
-Jak już mówiłam...- powiedziała ze śmiechem Katherine. Podniosła się chwiejnym krokiem z niewielkiej górki gruzu i spojrzała na mnie.- Musieliśmy sprawdzić, jak poradzisz sobie z iluzją. Nie rzucaj mną o ścianę bez powodu!
-Bez powodu? Bez powodu?!- wrzasnęłam w jej stronę nabuzowana.- Jak chcesz to zaraz ci powiem jaki mam powód!- krzyknęłam i ruszyłam wściekła w jej stronę, jednak David pojawił się obok mnie i łapiąc mnie w pasie uniósł mnie do góry.- Odstaw mnie! Puszczaj! Nogi jej powyrywam! Tak ją skopię, że do końca życia nie usiądzie! Własny mąż jej nie pozna! Nikt jej nie pozna takie jej manto spuszczę! Postaw mnie na ziemię! Muszę ją uderzyć, bo zaraz wybuchnę!
David zaśmiał się cicho i postawił mnie przed sobą na ziemi. Uniósł moją twarz do góry i pocałował mnie czule. Ech... On wiedział, jak mnie uspokoić. Tak się cieszyłam, że to ten prawdziwy David.
-Hej, kochani! A ze mną kto się przywita?!- rozległ się znajomy, kobiecy głos. Chwila... Czy to możliwe?
Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam piękną, wysoką dziewczynę o krótkich, czarnych włosach z białymi pasemkami i brązowych oczach. Obok niej stał piękny, biały wilk.
-Telum?!- krzyknęłam zaskoczona, a dziewczyna zaśmiała się.
-Nie, Święty Mikołaj!- odpowiedziała z sarkazmem. Ze śmiechem podbiegłam do niej.
-A więc jednak się udało!- powiedziałam szczęśliwa.
-No mniej więcej...- mruknęła dziewczyna drapiąc się po głowie.- Nie jestem już demonem... Ale to nawet lepiej! Cieszę się, że w końcu jestem od tego wolna!
-To czym ty teraz jesteś?- zapytał David lekko przekrzywiając głowę.
-Teraz jestem tym, czym stają się demony po utracie mocy.- zaśmiała się Telum i widząc moją zdezorientowaną twarz westchnęła z rezygnacją.- Stałam się Upadłym. Czyli czymś podobnym do wampira, tylko, że nie muszę pić krwi i byle kołek mnie nie zabije.
-Hej!- krzyknęła pijana Katherine ze śmiechem. Odwróciłam się w jej stronę wściekła.- Ja z tobą jeszcze nie skończyłam, młoda!
-Owszem, skończyłaś.- zaśmiał się Patrick i przerzucił sobie Katherine przez ramię.- Przepraszam Nika... Przyprowadzę ją do ciebie jak wytrzeźwieje.
-Nie śpiesz się.- zaśmiałam się, a mężczyzna odpowiedział uśmiechem.
-Hm.. To ja może pójdę i poszukam reszty Bestii...- mruknęła Natalia.- Niech to szlag! Wszyscy uciekli, jak rzuciłaś się na Katherine i o mnie zapomnieli. Tylko Leila powiedziała "Pilnuj jej". A co ja?! Pies?! Ja zaraz jej pokażę! Gdzie jest ta czerwono-włosa idiotka?!
-Powinnaś poszukać w jej pokoju.- zaśmiałam się w jej stronę i puściłam do niej perskie oko.- I możesz ją "pozdrowić" ode mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz