niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 11- Tajemnica

   -"Mam nadzieję, że uwolnisz świat z ciemności."?! Ha! Nie wytrzymam.- zaśmiał się David. Dawno nie widziałam jego uśmiechu. Był taki uroczy.
 -Nie śmiej się! W końcu jestem Wybranką! To moje zadanie!- jęknęłam przybierając zwycięską pozę. Chłopak dostał kolejnego ataku śmiechu, a ja zaczęłam się śmiać razem z nim. Dawno się tak nie śmiałam.
 -Nika!- krzyknęła Bella, która nagle wpadła do pokoju i zatrzasnęła za sobą drzwi. Cholera! Nie zdążę zakryć lustra! Chwyciłam prześcieradło z zamiarem zarzucenia go na lustro, ale Bella chwyciła mnie za dłoń.- Przede mną niczego nie ukryjesz.
   Blondynka spojrzała na zaskoczonego Davida i uśmiechnęła się miło.
 -Wiedziałam, że on jest twoją Bratnią Duszą.- zachichotała. Dotknęła palcem szyby która nas oddzielała i mruknęła coś pod nosem.- A tak w ogóle to nazywam się Bella. Jestem najlepszą przyjaciółką Niki. Ty jesteś David, prawda?
 -Tak...- wyszeptał zdezorientowany czarno-włosy.- Ale skąd wiesz o tym lustrze?
 -Bo to lustro stworzone przez mój Klan Łowców.- powiedziała z uśmiechem Bella siadając obok mnie na łóżku.- Moja prababka stworzyła dwa takie lustra na zamówienie pewnej pary Bratnich Dusz, która nie mogła być razem. Dzięki takiemu lustru mogli się ze sobą widywać i rozmawiać. Jako Córka Klanu Łowców wyczułam magię lustra, więc wiedziałam o co chodzi.
 -Strasznie dużo gadasz...- wymamrotał David i położył się z westchnieniem na łóżko.
   Rzuciłam się Belli na szyję ze łzami w oczach. Blondynka zaśmiała się i objęła mnie.
 -Wiem już o wszystkim. Tak mi przykro, że cię zostawił.- wymruczała dziewczyna gładząc mnie po włosach.
 -Zaraz. Kto ją zostawił?- zapytał zdezorientowany David znowu siadając na łóżku. Otarłam łzy i spojrzałam na jego zdziwioną twarz. Wyplątałam się z objęć Belli i wyprostowałam się.
 -To ty o niczym nie wiesz?- zapytała zaskoczona Bella.- Jej chłopak znalazł swoją Bratnią Duszę tuż przed tym, jak tutaj przyjechała.
 -To dlatego wtedy płakałaś?- zapytał zmartwiony David. Kiwnęłam twierdząco głową i znowu zalałam się łzami. Czyjeś ciepłe ramiona objęły moje kruche ciało. Było tak, jak pierwszego dnia w Szklanym Pałacu. Ciepłe ramiona Davida, które mnie obejmują.- Nie rycz, głupia! Masz mnie, a ja nigdy nie doprowadzę cię do płaczu.
 -Nikomu nie wydam waszego sekretu.- mruknęła zamyślona Bella i powolnym krokiem wyszła z pokoju mamrocząc coś pod nosem.
   David położył się na moim łóżku przytulając mnie do siebie. Skuliłam się i zaczęłam łkać. Chłopak gładził mnie po włosach, ale nic nie mówił. Chwyciłam jego koszulkę i przyciągnęłam go bliżej siebie.
 -Dziękuję za to, że jesteś.- mruknęłam ocierając łzy.- Tak się cieszę, że cię spotkałam. Chociaż na początku chciałeś mnie zabić.
   David zaśmiał się cicho i położył mi dłoń na policzku. Uniósł moją twarz ku górze i spojrzał mi w oczy. Kochałam jego hipnotyzujące, czarne oczy. Przysunął swoją twarz do mojej i pocałował mnie. Po raz pierwszy mnie tak całował. Był to pocałunek pełen namiętności, zaborczości i uczucia.
 -Kocham cię.- mruknął i znowu zaczął mnie całować Odsunęłam go lekko od siebie i spojrzałam mu w oczy.
 -Też cię kocham, David.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz