niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 18- Kuzyn

   Przystojny mężczyzna o czarnych włosach i oczach tak bardzo podobnych do moich. Stał teraz przede mną z dłońmi założonymi na piersi i z wyrzutem na twarzy.
 -Kim jesteś?- zapytałam zdezorientowana. Na twarzy chłopaka pojawiło się zirytowanie. Usłyszałam obok siebie śmiech Davida.
 -To ja, Luke.- wymamrotał czarno-włosy z irytacją. Rozbawiło mnie to. Nie wiedziałam, że mój kuzyn tak się zmienił.
   Wybuchnęłam śmiechem i padłam na łóżko. Chłopak coraz bardziej się denerwował, a Davida coraz bardziej to wszystko bawiło.
 -Zaraz cię zabiję.- warknął Luke i westchnął. Przestałam się śmiać i spojrzałam na jego poważną twarz.
 -Coś się stało?
 -Tak.- mruknął chłopak i usiadł na jednym z krzeseł, które stało obok mojego łóżka.- Może i pokonałaś Nocte, ale pozostał jeszcze jeden problem, a w zasadzie dwa. Nocte ma dwie córki. Nie wiemy jeszcze jakie posiadają postaci, ale mają moc zbliżoną do mocy demonów. Nigdy nie widzieliśmy takich istot. Gdy byłaś w śpiączce zdołały zniszczyć jedno z ważnych magicznych miast. Rada obawia się, że na tym nie poprzestaną. Doszły nas też słuchy, że chcą dokończyć to, co zaczęła ich matka, a są od niej o wiele potężniejsze.- kuzyn przerwał na chwilę i spojrzał na mnie ze zdziwieniem.- Nie wydajesz się tym zaskoczona...
 -Bo Nocte mi o tym powiedziała w chwili wybuchu.- powiedziałam z uśmiechem.
 -Powiedziałaś, że nie pamiętasz niczego od czasu przemienienia się w demona!- jęknął David.
 -Tak, to prawda. Jednak w czasie wybuchu byłam człowiekiem. Wtedy Nocte powiedziała, że jej córki dokończą to, co ona zaczęła. Ciekawe, czemu przypomniało mi się to dopiero teraz.- mruknąwszy coś do siebie wstałam chwiejnym krokiem ze szpitalnego łóżka.
 -Siadaj! Nie możesz jeszcze wstawać!- krzyknął David kładąc dłonie na moich biodrach. Uśmiechnęłam się i wtuliłam się w jego klatkę piersiową. Chłopak westchnął i przytulił mnie.
   Pospiesznie odłączyłam kroplówkę i wyjęłam igłę z mojej dłoni. Ranka od razu się zagoiła. David skarcił mnie i pozwolił mi się ubrać w moje codzienne ubrania.
 -Więc co Rada zamierza zrobić...
 -Nika! Słyszałem, że się obudziłaś!- krzyknął Cole, który wbiegł właśnie do pokoju. Objęłam Davida kryjąc twarz w jego obojczyku.
 -Czego się drzesz?!- warknęłam do Cole'a.
 -Jak tak mogłaś potraktować Maddie?! Zarzucić jej łańcuch na gardło i ciągać ją po ziemi! Myślisz, że to zabawne?!- krzyczał zdenerwowany chłopak. O czym on mówił?!
 -Co?!- warknęłam patrząc na jego wściekłą twarz.- Nigdy bym nie zrobiła czegoś takiego swojej przyjaciółce! Chyba ci się coś przyśniło!
 -Przyjęłaś postać demona i rzuciłaś się na nią! Maddie do teraz ma ślady po twoim jadzie!- wrzeszczał zbulwersowany Cole. W jego zielonych oczach widziałam złość.
 -Ja... nic z tego nie pamiętam...- mruknęłam łapiąc się za głowę i siadając na łóżku.- Ja... nie mogłabym tego zrobić...
 -Ale zrobiłaś to.- powiedziała fioletowo-włosa, która nagle weszła do pokoju.- Jednak tylko i wyłącznie za moją zgodą. Cole, ja się na to zgodziłam, żeby ratować Bellę. Wybacz, że ci nie powiedziałam.
 -Maddie... Ale...- wyjąkałam zdezorientowana.- To niemożliwe. Ja... nie potrafiłabym...
 -Nie martw się o te ślady po jadzie. Powinnaś się martwić o Aquę i Natalię.- mruknęła Maddie. Zauważyłam rany na jej ciele, które przypominały mi o stoczonej walce.- Natalia straciła oko, a Aqua ledwo uszła z życiem. Nic jej teraz nie jest, ale Natalia nie może nawet mieć sztucznego oka ze względu na dostanie się tam jadu demona. Jednak to nie był twój jad.
 -Oczywiście, że to nie był mój jad.- zaśmiałam się przybierając nieludzki wyraz twarzy i patrząc na Maddie.- To był jad Tene i Flos.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz