czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 6- Pierwsza przemiana

   Na lekcjach nie mogłam się na niczym skupić. Jedynie na Historii Magii potrafiłam stanąć na chwilę na ziemi. Historia Magii była jednym z moich ulubionych przedmiotów.
 -Skarbie... Obudź się, albo ja cię obudzę.- szepnął Cole patrząc na moją zamyśloną twarz. Uśmiechnął się zawadiacko wywołując rumieńce na mojej twarzy.
   Nagle rozległ się dzwonek i spakowałam swoje książki do torby z westchnieniem ulgi. Nareszcie koniec. Ale... Czekała mnie jeszcze pierwsza przemiana jako Bestię. Trochę mnie to przerażało, ale oswoiłam się już z tą myślą.
 -Gotowa?- powiedział Cole, który stanął za mną i objął mnie w talii. Pochylił się lekko i pocałował mnie w odsłoniętą szyję. Po moim ciele rozlała się fala gorąca. Czemu związałam dzisiaj włosy?!
 -T-Tak...- wyjąkałam cała czerwona. Minął już miesiąc odkąd byliśmy razem, ale nadal jego usta wprowadzały mnie w taki stan.
 -To dobrze.- mruknął i uniósł głowę odrobinę wyżej. Poczułam jego ciepły oddech, gdy lekko ugryzł moje ucho.
 -To może chodźmy!- powiedziałam zwinnie się wyplątując z jego ramion i idąc w stronę schodów. Mieliśmy zmienić postaci na dachu. Tam, gdzie po raz pierwszy rozmawialiśmy.
   Wybiegłam zdyszana na dach i zaczerpnęłam świeżego powietrza. Było mi gorąco i moje ciało przechodziły ciarki. Kolejny głęboki wdech i czyjaś miękka dłoń na moim biodrze. Przyspieszone bicie serca i ręka wędrująca po moim brzuchu. Fala gorąca, gdy ręka znajduje się na moim nagim udzie.
 -Nie ładnie jest uciekać.- zaśmiał się Cole i odsunął ode mnie.- No, więc przemień się.
   Odwróciłam się i zobaczyłam jak chłopak staje w lśniących białych płomieniach. Przestrzeń wokół niego była gęsta od magii. Jego ciało pozostawało takie same, ale potrafiłam dostrzec, że magia w jego ciele niesamowicie wzrosła. Białe płomienie zniknęły i Cole odwrócił się w moją stronę z dzikim uśmiechem. Jego oczy zmieniły kolor na zielony.
   Westchnęłam i zebrałam wszystkie informacje jakie mi przekazał. Zamknęłam oczy i poszukałam źródła mojej magii, które znajdowało się w sercu. Wyczułam je i uwolniłam całą moc, jaka się w nim znajdowała. Poczułam jak magia wypływa z mojego ciała i tworzy wokół mnie przytłaczającą barierę.
   "MAG". To słowo kłębiło się w mojej głowie i wypełniało całe moje ciało. Bariera, która mnie otaczała błyskawicznie wróciła do mojego ciała. To było niesamowite. Czułam się jak dzikie zwierzę, które zostało wypuszczone na wolność. Otworzyłam szeroko oczy i dostrzegłam uśmiechniętego Cole'a. Coś jednak było nie tak...
 -O co chodzi?- zapytałam przyglądając mu się uważnie. Spojrzałam na swoją dłoń, w której stworzyłam niebieski płomień i uśmiechnęłam się. To było wspaniałe.
 -O nic takiego...
 -To chodźmy do pani dyrektor!
 -Nie!- przerwał mi nagle uśmiechnęłam się pod nosem i spojrzałam na niego podejrzliwie. Blondyn zmieszał się i w jego zielonych oczach pojawiło się coś na kształt strachu.- Nie chcesz tam teraz iść... Są tam... inne Bestie...
   To co usłyszałam jeszcze bardziej zachęciło mnie do działania. Może one powiedzą mi coś więcej. Z uśmiechem na ustach zeskoczyłam z dachu i wylądowałam na ziemi. Usłyszałam jak Cole ląduje tuż za mną i wzdycha z rezygnacją. Pospiesznym krokiem skierowaliśmy się w stronę akademiku, w którym znajdował się również gabinet pani dyrektor.
 -Na pewno chcesz to zrobi?- zapytał Cole, gdy byliśmy już przy drewnianych drzwiach gabinetu. Chwycił mnie za rękę i spojrzał mi głęboko w oczy.
 -Tak.- powiedziałam z ciepłym uśmiechem i pchnęłam drewniane drzwi.
   Piękna, wysoka kobieta o czerwonych włosach i czerwonych oczach spojrzała na nas zdziwiona. Za nią stała Katherine- pani dyrektor. Katherine była piękną, wysoką kobietą o brązowych włosach i oczach. Obok niej stała piękna, różowo-włosa kobieta o błękitnych oczach.
 -Cole! Dawno się nie widzieliśmy!- krzyknęła czerwonowłosa i podbiegła z uśmiechem do chłopaka. Jej włosy były krótko przycięte z tyłu, a z przodu pozostawały krótkie.
 -Ta... Cześć, Leila.- mruknął niechętnie obejmując mnie ramieniem. Dziewczyna wyglądała jakby mnie w ogóle nie zauważyła.
 -To jak? Zastanowiłeś się?- zapytała z niecierpliwym uśmiechem. Miała na sobie piękną, czarną sukienkę na ramiączkach. Wyglądała naprawdę świetnie.
 -Nad czym?- zapytał blondyn zdezorientowany.
 -Jak to "nad czym"?! Nad tym, czy się ze mną ożenisz!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz