niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 17- Słyszeć głosy we śnie

 -Myślisz, że się obudzi?
 -Przykro mi, ale chyba zużyła zbyt dużo energii. No i jeszcze znalazła się w środku silnego wybuchu. Możliwe, że będzie w śpiączce przez kilka lat. Ale może nas słyszeć. Nie wiadomo, czy nie straci pamięci.
 -Nika, wstawaj!
 -Hej, kuzynko! Wstawaj! Nie czas teraz, żeby zapadać w śpiączkę!
 -Nika... Kochanie, proszę obudź się.
 -Nika! Wstań ty mała zołzo!
 -Nika, proszę... Nie każ nam się tak o ciebie martwić. Nawet Leila się denerwuje!
 -Proszę cię... Obudź się... Nie mogę żyć ze świadomością, że cię kiedyś stracę!
 -David... Może powinieneś iść do domu. Siedzisz tu już od miesiąca, a ona nawet się nie poruszyła.
 -Nie! Zostanę tu dopóki ona się nie obudzi!
 -Jesteś pewien?
 -Tak! Nie zostawię jej!
 -A co jeśli nie będzie cię pamiętać?
 -To jej o wszystkim przypomnę! I nie mów o tym tutaj, bo ona nas słyszy...

   Uniosłam powoli powieki. Byłam w jakimś dziwnym białym pokoju. Leżałam na strasznie niewygodnym łóżku z szorstką poduszką pod głową. Gdzie ja byłam?
   Powoli usiadłam na łóżku i poczułam czyjąś głowę na swoich udach. Spojrzałam w dół i zauważyłam lśniące, krótkie, czarne włosy. Z uśmiechem zatopiłam w nich palce. Chłopak wzdrygnął się i podniósł się gwałtownie przecierając oczy. Mruknąwszy coś pod nosem spojrzał na mnie z zaskoczeniem. Jego czarne oczy wpatrywały się we mnie z osłupieniem.
 -Strasznie o mnie plotkowaliście, gdy spałam.- zaśmiałam się.
   Chłopak natychmiast mnie objął. W jego oczach widziałam łzy. Jego duże, ciepłe ramiona ściskały moje małe, osłabione ciało.
 -Pamiętasz wszystko?!- zapytał przez łzy.
 -Wszystko do momentu, kiedy wypowiedziałam słowa, które pozwoliły mi przyjąć postać demona. Później jest tylko ciemność i jakiś dziwny ból.- powiedziałam śmiejąc się i obejmując czarno-włosego.- Nie płacz, David. Jesteś w końcu facetem!
 -Jak mam nie płakać?! Straciłem cię na ponad miesiąc! Nie wiedziałem co się z tobą dzieje i czy w ogóle się obudzisz!- wykrzyknąwszy to chłopak pocałował mnie. Cały David.
 -Podobno przyjechał mój kuzyn.- powiedziałam z miłym uśmiechem ocierając jego łzy. Nawet w takiej sytuacji był niezwykle przystojny.
 -Tak. I był na ciebie strasznie wkurzony. Ciągle się darł, że zabiłaś zabójcę jego rodziców.- powiedział David uśmiechając się i znowu mnie całując.
 -Ech... Jak ja go dawno nie widziałam...
 -Ja ciebie też, Nika!- krzyknął wysoki, przystojny, czarno-włosy chłopak o błękitnych oczach, który nagle wbiegł do pokoju z szerokim uśmiechem.- Jak mogłaś go zabić, kuzynko?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz