wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział 3- Utracona kontrola

   Minął już miesiąc odkąd Cole zamieszkał ze mną. Nasze relacje były teraz zupełnie inne niż wcześniej. Dokładniej mówiąc, byliśmy parą. Wydawało mi się to dziwne, bo nigdy nie miałam chłopaka, ale przyzwyczaiłam się do tego.
   Bella niedawno zerwała z chłopakiem i okropnie z tego powodu rozpaczała, więc została stałą bywalczynią naszego pokoju. Teoretycznie w nim mieszkała.
   Siedziałam w szkolnej ławce i patrzyłam za okno. Spojrzałam w bok na uśmiechniętego blondyna. Odwzajemniłam uśmiech i znowu spojrzałam na zewnątrz przyglądając się grupce elfek.
   Dziewczyny dyskutowały gorliwie na jakiś temat. Wytężyłam swoje zmysły tak, żeby usłyszeć o czym mówią. Nie było to łatwe zwłaszcza, gdy siedziałam w klasie, która znajdowała się na drugim piętrze. Jednak dzięki moim niesamowitym zdolnościom mogłam wszystko słyszeć.
 -Musimy mu dzisiaj wyznać, co do niego czujemy!- powiedziała jedna z nich. Była to piękna, białowłosa elfka o zielonych oczach.
 -Ale on ma dziewczynę!- jęknęła jedna ze strachem w głosie. Była to wysoka, szczupła dziewczyna o brązowych włosach i oczach.
 -Słyszałam o niej pogłoski. Włosy czarne jak noc, a oczy przewyższają swoim błękitem same niebo.- powiedziała niska, zielonooka elfka o złotych lokach. Zapowiada się ciekawie.
 -Nie martwcie się! Pogadamy z Colem jak jej nie będzie w pobliżu!- powiedziała białowłosa. A więc to tak...
   Poczułam dziwne uczucie w sercu. Zaśmiałam się krótko i otworzyłam okno, przez które wyskoczyłam bez namysłu. Otarłam się lekko o framugę i rozcięłam sobie kolano. Wylądowałam tuż obok grupki elfek. Uśmiechnęłam się miło poprawiając swoją czarną grzywkę. Oparłam prawą dłoń na biodrze i spojrzałam na nie wyzywająco.
 -Możecie z nim bez obawy pogadać.- prychnęłam i ruszyłam w stronę akademika zostawiając za sobą przestraszone dziewczyny. Czemu to zrobiłam?! Co we mnie wstąpiło?!
 -Nika!- usłyszałam za sobą głos Cole'a. Pomachałam mu nawet się nie odwracając. Czemu to zrobiłam?! Czemu tak nagle na nie naskoczyłam?!
   Przechodziłam właśnie obok szkolnych murów, gdy usłyszałam jakiś szelest. Podeszłam spokojnie do krzaków i dostrzegłam w nich dwóch chłopaków. Odetchnęłam z ulgą zwracając ich uwagę. To tylko ludzie.
 -Co tu robicie?- zapytałam zakładając ręce na piersi.
   Wysoki, przystojny brunet o brązowych oczach prychnął tylko i odwrócił wzrok. Rudowłosy, wysoki chłopak próbował mu coś powiedzieć, ale brunet mu przerwał.
 -Chcieliśmy zobaczyć, czy wasze dziewczyny są czegoś warte.- powiedział chłopak wstając i przyglądając mi się natarczywie brązowymi oczami.- I muszę powiedzieć, że sprostałaś moim oczekiwaniom.
   Po tych słowach brunet zaczął iść w moją stronę z dziwnym wyrazem twarzy. Wyglądał jak jakiś gwałciciel. Nagle między nami pojawił się Cole.  Był wściekły. Chwycił bruneta za kołnierz koszuli i z niebywałą łatwością uniósł go pół metra nad ziemię.
 -Jeszcze raz tak na nią spojrzysz, a nogi ci z dupy powyrywam!- warknął niebieskooki i rzucił brunetem o ziemię.
   Chłopak wstał przerażony chwiejnym krokiem i pospiesznie zaczął przechodzić przez mur. Rudy chłopak już zdążył uciec. Brunet był już prawie po drugiej stronie, gdy obok niego pojawiła się zdyszana Bella i zatopiła kły w jego szyi. Chłopak próbował się wyrwać, ale dziewczyna trzymała go za mocno.
   Cole podbiegł do niej i odciągnął ją od chłopaka, który padł na ziemię nieprzytomny. Bella wiła się i syczała. Twarz miała całą we krwi. Wtedy spojrzała na mnie i dostrzegła moje rozcięte kolano. Cholera. Już po mnie.
   Sięgnęłam rękę do sztyletu, który trzymałam na udzie, ale było już za późno. Bella zniknęła mi z oczu i po chwili poczułam ból w mojej szyi. Z każdą sekundą czułam się coraz słabsza. Ból ustał na chwilę i ostre kły cofnęły się spokojnie. Poczułam, jak ktoś oblizuje ranę na mojej szyi i straciłam przytomność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz