Fałszywy David zniknął. Tak samo jak dziwny korytarz i biała sala. Stałam teraz sam na sam ze swoją przeszłością.
Byłam w pięknej, przytulnej sypialni, która była urządzona w kolorze fioletowym. Była to sypialnia moich rodziców. Wszędzie była krew, a ciała moich rodziców leżały rozszarpane u moich stóp. Padłam na kolana w kałuży krwi mojej matki i czułam niesamowity ból.
Do oczu napłynęły mi łzy, które zaczęły spływać mi ciurkiem po policzkach i mieszać się z krwią rodziców. Ich ciała były porozrywane na strzępy, a na twarzach mieli nieludzkie uśmiechy. Nie... To nie dzieje się naprawdę...
Ból w moim sercu coraz bardziej się nasilał. Mój ogon był cały zanurzony we krwi. Uniosłam twarz ku górze i zaczęłam krzyczeć. Wszystko, co znajdowało się wokół mnie zostało zbombardowane moją magią i zamieniło się w szkło, które pękło.
Byłam zrozpaczona. Widok moich martwych rodziców był nie do zniesienia. Choć wiedziałam, że to tylko iluzja to nie potrafiłam przestać płakać i krzyczeć. Moja magia nie była już przeze mnie kontrolowana.
Przestałam krzyczeć i opuściłam ręce bezradna. Otworzyłam oczy i zobaczyłam zebrane wokół mnie Bestie. Na ich czele stali Katherine i jej mąż, Patrick. Był to wysoki mężczyzna o długich, białych włosach i czarnych oczach. Katherine ciężko dyszała. Więc to ona stała za tą iluzją.
-Czemu to zrobiłaś?!- warknęłam w jej stronę wstając. Łańcuch między moimi kostkami zaczął płonąć błękitnym ogniem. Moje łuski także płonęły. Czułam niewyobrażalną wściekłość.
Otarłam wilgotne policzki i zastrzygłam kocimi uszami. Spojrzałam na uśmiechniętą twarz Leili i nie wytrzymałam. Rzuciłam się na tę czerwono-włosą zołzę z zamiarem zdarcia z jej twarzy tego głupiego uśmieszku.
David chwycił mnie w pasie i odepchnął mnie od niej. Jego lewy bok był cały poparzony przez mój jad. Przerażona podeszłam do niego i przejechałam dłonią po jego poparzeniach, które zaczęły znikać.
-Nie, Natalia, nie możesz brać w tym udziału w twoim stanie!- usłyszałam głos dochodzący zza ściany pomieszczenia, w którym się znajdowaliśmy.
Nie było w nim żadnych mebli, ani sprzętów. Zwykły pokój z oknami i drzwiami.
-W jakim stanie?! To, że straciłam oko nie robi ze mnie kaleki! Wszystkie moje rany się zagoiły i lekarz powiedział, że mogę żyć tak jak kiedyś, więc niech się pani ode mnie łaskawie odczepi!- ryknęła Natalia wbiegając do pokoju i rzucając za siebie kilka przekleństw. Tęcza na jej włosach była jeszcze piękniejsza niż kiedyś. Dziewczyna odwróciła się w moją stronę. Na jej prawym oku widniała czarna przepaska.- Nika! Dawno się nie widziałyśmy!- krzyknęła dziewczyna z miłym uśmiechem.
Zaśmiałam się i objęłam ją. Natalia objęła mnie ze śmiechem.
-Tak, dawno się nie widziałyśmy.- powiedziałam miło odsuwając się od niej. Nawet nie zauważyłam kiedy znowu zmieniłam się w człowieka.
Odwróciłam się w stronę Katherine, która uśmiechnęła się do mnie z poczuciem winy.
-Zapytam jeszcze raz.- mruknęłam w jej stronę.- Czemu to zrobiłaś?
-To miał być trening przygotowujący cię do starcia z Tene i Flos. One też posługują się iluzjami na najwyższym poziomie.- powiedziała Katherine i zaśmiała się.- No i zdałaś!
Czy będę mogła wykorzystać twój pomysł na "bratnią duszę" w swoim blogu?
OdpowiedzUsuńTo zależy o co ci konkretnie chodzi. :p
UsuńO cały ten proces z (tzw. przeze mnie) "nicią przeznaczenia", czy po prostu o to, że zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, nie mogą bez siebie żyć itp. itd. xD
No, bo niestety "nić przeznaczenia" jest pomysłem nad którym trochę przesiedziałam i byłoby mi przykro, gdyby ktoś to po prostu skopiował... :< (Przykro mi...)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńSpooooko. ;) a mogla bym trochę go przerobić(tzn.że para będzie sobie przypisana od początku)
OdpowiedzUsuńNie no, jasne! :D
Usuń