sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 15- Pomoc nadchodzi

   -Mamo, mamo! Znalazłam kotka!

 -Świetnie, Nika. Chcesz go zatrzymać i się nim opiekować?
 -Naprawdę mogę?!

 -Oczywiście, córeczko. Zrobię wszystko, żeby widzieć twój uśmiech.
 -A tatuś się zgodzi?
 -Na pewno! Przecież dla niego liczy się tylko nasze szczęście.

   -Zejdźcie mi z drogi. Jeżeli chcecie nas powstrzymać to jesteście naszymi wrogami.- warknęłam wściekle. Usłyszałam za sobą dźwięk napinanego bata. Czyli Caroline też miała zamiar walczyć. Uśmiechnęłam się nieludzko.- Nawet jeżeli będę musiała was zranić to stąd wyjdę.
   Wysunęłam przed siebie swoją dłoń. Nie było na niej łusek, ale moje paznokcie zmieniły się w długie, czarne szpony pokryte sporą ilością jadu, który skapywał na ziemię wypalając w niej dziury. W oczach Cole'a widziałam przerażenie. Osłonił Maddie swoim ciałem i ściągnął brwi. Nie wiem dlaczego, ale bawiło mnie to.
 -Więc jak będzie? Chcecie się sprzeciwić Wybrance i pozwolić zginąć Belli?- syknęłam z brutalnym uśmiechem. Musiałam wyglądać jak wariatka, ale teraz liczyło się tylko to, aby ich wystraszyć i pomóc Belli i Davidowi.
   Niestety grupa Bestii stała nieruchomo. Spojrzałam w błękitne oczy Maddie. Nie było w nich strachu.
   Pomożesz uratować Bellę? To w końcu nasza przyjaciółka...- wysłałam jej telepatyczną wiadomość. Fioletowo-włosa lekko przytaknęła więc uśmiechnęłam się pod nosem.- Udam, że biorę cię za zakładniczkę. Udawaj przerażenie i krzycz do Cole'a żeby ci pomógł.
   Wiedziałam, że Maddie jest świetną aktorką. W mgnieniu oka pojawiłam się obok niej i stanęłam za jej plecami na rękach. Zarzuciłam łańcuch, który miałam między kostkami na jej szyję i oplotłam nim gardło dziewczyny powalając ją na ziemię. Stanęłam na ziemi z bestialską miną.
 -A teraz pozwolicie mi wyjść?- zapytałam udając, że mocniej zaciskam łańcuch. Maddie wiła się i krzyczała. Wyczułam, że są to fałszywe emocje, ale reszta osób tego nie zauważyła. Tylko Caroline uśmiechała się w moją stronę.
 -Cole! Ja nie chcę teraz umierać!- jęknęła Maddie kaszląc. Po jej policzkach spływały łzy. Blondyn zaklął pod nosem i zacisnął dłonie w pięści.
 -Nika, nie wiedziałem, że potrafisz zachowywać się tak nieludzko.- warknął. Z uśmiechem podeszłam do niego ciągnąć za sobą wijącą się Maddie.
 -Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz.- mruknęłam mu na ucho.- Nie wychodźcie stąd przez godzinę. Biorę Maddie ze sobą, więc jeżeli was wyczuję to ją zabiję. Caroline, Aqua, Natalia, Leo! Chodźmy!
   Moja grupa wyszła za mną ze Szklanego Pałacu. Ciągnęłam za sobą Maddie po ziemi, która nadal się wiła i krzyczała. Gdy weszliśmy do pobliskiego lasu uwolniłam ją z westchnieniem ulgi. Dziewczyna wytrzepała się z kurzu i uśmiechnęła się.
 -Myślałam, że mnie znienawidzisz za to, że jestem Bratnią Duszą Cole'a.- powiedziała ze śmiechem fioletowo-włosa. Zachichotawszy krótko spojrzałam na nią.
 -Nie mogłabym znienawidzić mojej przyjaciółki. Ruszamy. Musimy dostać się do kryjówki tez zdziry!- krzyknęłam ruszając w głąb lasu.- A po drodze opowiem wam jaki mam plan.
   Nie martw się Bella... Pomoc nadchodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz