Leżeliśmy na moim łóżku w Szklanym Pałacu. Od czasu jego rozprawy w sprawie zdrady czułam się spokojna. Rada uniewinniła go i stwierdziła, że był zmuszany do służenia Nocte. Wszystko się zaczęło układać, ale większość ludzi w Szklanym Pałacu nadal mu nie ufała. Niektórzy twierdzili, że spiskuje z bliźniaczkami.
-Nic się nie stało. Przecież miałaś pewne powody.- zaśmiał się chłopak i pocałował mnie w czoło.- Najpierw ta wojna z Nocte, później trening z Telum, a na koniec ten cały test. Ciekawi mnie, jak poznałaś, że tamten David był fałszywy.
-To proste.- zachichotałam i spojrzałam mu w oczy.- Po pierwsze- ty inaczej pachniesz. Po drugie- kolor twoich oczu był sztuczny. A po trzecie- ty byś mnie pocałował po tak długiej rozłące.
-Masz rację.- zaśmiał się chłopak i mnie pocałował.
Mimo, że dawno nie mogłam zaznać takiego spokoju, to on był tylko obłudą. Wszystko w swoim czasie i tak miało się posypać. Pewnego dnia bliźniaczki mnie w końcu zaatakują. Wtedy te pocałunki staną się tylko wspomnieniem.
~*~
(Od teraz narratorem będzie David)
Cholera, zasnąłem. Z resztą, trudno mi się dziwić. Po całym dniu marnowania swojej magii na tę waloną iluzję...
Przeciągnąłem się na łóżku. Nie było obok mnie Niki. Nie czułem jej zapachu. Czułem jednak czyjś zapach. Był bardzo zbliżony do zapachu...
-Bliźniaczki?!- warknąłem i wybiegłem z pokoju.
Na korytarzu leżała nieprzytomna służba i kilka strażniczek. Na schodach stała zdruzgotana Bella. Podbiegłem do niej i położyłem jej dłoń na ramieniu.
Jej twarz była mokra od łez i krwi. Co tu się stało?! Nika zniknęła, a w jej pokoju czuję zapach bliźniaczek.
-Bella! Co się stało?!- krzyknąłem w jej stronę wywołując ją z zamyślenia. Cała się trzęsła i cały czas płakała.
-One... przyszły tutaj... zabrały ją... i zabiły... go...- wyjąkała dziewczyna chowając twarz w dłoniach.
-Co? Kto przyszedł? Kogo zabrał i kogo zabił?!- warknąłem łapiąc się za głowę.- Bella! Uspokój się. Powoli, zacznij od początku.
-Tene i Flos. Przyszły tutaj i obezwładniły wszystkich. Później poszły po Nikę i uśpiły ciebie. Luke próbował je powstrzymać, ale go zabiły i później Leo... On też próbował je powstrzymać, ale mu się nie udało...- wyszeptała dziewczyna zalewając się łzami. Objąłem ją ze współczuciem.
-Odejdź od mojej dziewczyny!- usłyszałem za sobą słaby krzyk przepełniony bólem.
Bella oderwała się ode mnie i spojrzała ponad moim ramieniem. Na jej twarzy pojawiła się ulga i szczęście. Puściła się pędem w stronę poranionego Leo.
-Nie rób tego więcej! Nigdy mnie tak nie strasz!- syknęła blondynka nie zważając na jęki bólu ukochanego.
Zazdrościłem mu. Leo mógł spokojnie objąć kogoś, kogo kocha. Mógł ją bez obawy pocałować. A ja? Mi ten przywilej został odebrany i to już nie pierwszy raz.
Och, przestań! Kim ona niby dla ciebie jest, co?- usłyszałem piskliwy głosik w moim wnętrzu. Głos demona, którego nosiłem w sobie i którego mocy nie wolno mi było uwalniać.
Ona... Ona jest dla mnie całym życiem i całym światem. Jeśli bym ją stracił to byłbym martwy.
Jej twarz była mokra od łez i krwi. Co tu się stało?! Nika zniknęła, a w jej pokoju czuję zapach bliźniaczek.
-Bella! Co się stało?!- krzyknąłem w jej stronę wywołując ją z zamyślenia. Cała się trzęsła i cały czas płakała.
-One... przyszły tutaj... zabrały ją... i zabiły... go...- wyjąkała dziewczyna chowając twarz w dłoniach.
-Co? Kto przyszedł? Kogo zabrał i kogo zabił?!- warknąłem łapiąc się za głowę.- Bella! Uspokój się. Powoli, zacznij od początku.
-Tene i Flos. Przyszły tutaj i obezwładniły wszystkich. Później poszły po Nikę i uśpiły ciebie. Luke próbował je powstrzymać, ale go zabiły i później Leo... On też próbował je powstrzymać, ale mu się nie udało...- wyszeptała dziewczyna zalewając się łzami. Objąłem ją ze współczuciem.
-Odejdź od mojej dziewczyny!- usłyszałem za sobą słaby krzyk przepełniony bólem.
Bella oderwała się ode mnie i spojrzała ponad moim ramieniem. Na jej twarzy pojawiła się ulga i szczęście. Puściła się pędem w stronę poranionego Leo.
-Nie rób tego więcej! Nigdy mnie tak nie strasz!- syknęła blondynka nie zważając na jęki bólu ukochanego.
Zazdrościłem mu. Leo mógł spokojnie objąć kogoś, kogo kocha. Mógł ją bez obawy pocałować. A ja? Mi ten przywilej został odebrany i to już nie pierwszy raz.
Och, przestań! Kim ona niby dla ciebie jest, co?- usłyszałem piskliwy głosik w moim wnętrzu. Głos demona, którego nosiłem w sobie i którego mocy nie wolno mi było uwalniać.
Ona... Ona jest dla mnie całym życiem i całym światem. Jeśli bym ją stracił to byłbym martwy.
"Żeby widzieć naprawdę zamykają oczy,
chociaż większym ryzykiem jest rodzić się niż umrzeć,
kochamy wciąż za mało i stale za późno"
(ks. Jan Twardowski)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz