sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 8- Bratnia Dusza

(Z dedykacją dla Eweliny- "Maddie")

   Jechałyśmy w ciszy. Żadna z nas nie odezwała się choćby słowem. Cały czas powstrzymywałam się od płaczu. Ciągle miałam przed oczami twarz Cole'a, gdy obejmował Maddie. Byłam szczęśliwa, że się odnaleźli, ale to i tak bolało. Bolało tak bardzo, że nie mogłam spokojnie oddychać.
 -Zatrzymamy się tutaj na chwilę. Możesz wysiąść i zaczerpnąć świeżego powietrza, a ja muszę coś załatwić.- powiedziała nagle Mira skręcając na jakąś stację.
   Wyskoczyłam z samochodu i przeszłam w stronę pobliskiego lasu, przy którym stała ławka. Usiadłam na niej z westchnieniem i spojrzałam w górę. Dlaczego to zawsze ja cierpię? Dlaczego zawsze muszę być pozbawiana bliskich osób?
   Do dziś pamiętam śmierć moich rodziców. Pewnej nocy obudziły mnie jakieś hałasy, więc poszłam to sprawdzić. Weszłam do sypialni rodziców i zobaczyłam, jak pewien mężczyzna rozszarpuje ich ciała. Nie widziałam jego twarzy, ale widziałam jego krwisto-czerwone oczy i złotą bliznę na lewym oku. Moja mama ostatkiem sił wyszeptała, że mnie kocha. Wtedy mężczyzna oderwał jej głowę. Byłam cała w jej krwi i krwi taty. Cała sypialnia była we krwi. Mężczyzna uśmiechnął się tylko i wyskoczył przez okno. Od tamtej pory prześladują mnie koszmary.
   Usłyszałam za sobą jakiś szmer. Nie zdążyłam się odwrócić, gdy ktoś zakrył mi usta dłonią i wciągnął do lasu. Czułam od niego ogromną ilość magii. Kim on był?! Chciał mnie zabić?
   Napastnik oparł mnie plecami o pień drzewa i przyłożył mi coś chłodnego i ostrego do gardła. Serce zaczęło mi bić jak szalone. To koniec?
 -Piśnij choć słówko, a będziesz umierać powoli i boleśnie.- warknął wysoki chłopak, który mnie zaatakował. Nie widziałam jego twarzy, ale widziałam jego pięknie wyrzeźbioną klatkę piersiową.
 -Kim jesteś?- mruknęłam unosząc głowę. Dostrzegłam jego piękną twarz okalaną czarnymi włosami. Spojrzałam w jego wściekłe, piękne, czarne oczy i wtedy to poczułam.
   Niewidzialna nić połączyła nasze serca. Niemożliwe... On był moją Bratnią Duszą?
   Wzrok chłopaka się zmienił. Patrzył na mnie ze zdziwieniem, które mieszało się z pokorą. Opuścił sztylet i oparł się czołem o pień tuż nad moją głową. Zaklął pod nosem.
 -Mam na imię David i jestem twoim wrogiem.- mruknął i uciekł w głąb lasu. Był naprawdę szybki. Pobiegłam z trwogą w stronę stacji, gdzie czekała na mnie zdezorientowana Mira.
 -Gdzie ty byłaś?!- jęknęła z wyrzutem.
 -Kto to David?- zapytałam lekko zdyszana. Mira spojrzała na mnie z obawą.
 -Spotkałaś go? Nic ci nie zrobił?- zapytała przyglądając się mojemu ciału. Westchnęła widząc moją zaciętą minę.- David jest jedyną Bestią, która przeszła na stronę Nocte. Nie wie jednak, że Nocte chce zabić wszystkie Bestie w tym także jego. Kiedyś próbowaliśmy mu to wyjaśnić, ale wyzwał nas od kłamców i uciekł. Jest naprawdę niebezpieczny. Jak go spotkasz to lepiej uciekaj.
    Te słowa raniły mnie. Nie możliwe, żeby on był zły. W jego oczach widziałam dobroć. Na pewno ma jakiś ważny powód, żeby pomagać Nocte. On nie jest zły!
 -Dobra, wsiadaj do samochodu. Jedziemy dalej.- powiedziała Mira błyskawicznie siadając za kierownicą. Wsiadłam do samochodu i ostatni raz spojrzałam na pobliski lasek.
   Nigdy tego nie zapomnę, bo wierzę, że to jest początek mojego nowego życia. Uśmiechnęłam się pod nosem. Nigdy nie zapomnę jego wyrazu twarzy, gdy nasze serca się połączyły. Nigdy nie zapomnę jego pięknych zmierzwionych włosów, jego intensywnego spojrzenia.
   Chociaż byłam na swój sposób szczęśliwa, że go spotkałam to nie mogłam się pozbyć bólu po "stracie" Cole'a. Wiedziałam, że kiedyś do tego dojdzie, ale nie wiedziałam, że to będzie tak boleć. Wspomnienia jego uśmiechniętej twarzy, jego ciepłych ust i delikatnych dłoni raniły mnie i powodowały napływ łez do moich oczu, ale nie mogłam okazywać słabości przy innych. Obiecałam kiedyś sobie, że nigdy nie okażę słabości przy innych.
   "Już nie jesteś mój, Cole. Teraz, gdy odnalazłeś swoją Bratnią Duszę możesz zapomnieć o tym, co nas łączyło."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz