wtorek, 9 kwietnia 2013

Rozdział 13- Początek drogi

   Chwilami było piekielnie gorąco, a chwilami lodowato. Pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie. Całe szczęście przybrałam postać wampira, więc żadne wahania temperatur nie były mi straszne.
   Labirynt był tak naprawdę rozległym i skomplikowanym układem ścieżek oddzielonych żywopłotami. Był naprawdę piękny, ale co chwila mijałam dziwne i przerażające stworzenia. Nie zwracałam na nie uwagi chyba, że któreś mnie zaatakowało. Byłam cała poraniona i zakrwawiona. Chodziłam po labiryncie już od trzech dni, a nadal nie mogłam znaleźć siedziby Pradawnej!
   Nagle wyczułam dziwny, słodki zapach. Postanowiłam za nim pójść. Z każdym krokiem zapach się nasilał. Doszłam do rozwidlenia dróg. W lewo, czy w prawo? Nikły zapach dochodził z mojej prawej.
 -A więc w prawo.- mruknęłam do siebie.
   Zapach stawał się coraz silniejszy i słodszy. Przyspieszyłam kroku i podbiegłam do ostatniego zakrętu. To, co zobaczyłam przerosło moje oczekiwania.
   Był to piękny las pełen niesamowitych roślin. Spacerowała tam dwójka ludzi. Czyżby iluzja? Nagle kobieta odwróciła się w moją stronę. Miała piękne, długie, białe loki i złote oczy. Coś w jej spojrzeniu sprawiło, że padłam na kolana z twarzą zwróconą ku ziemi.
 -Kim jesteś?- usłyszałam przyjemny męski głos.
 -Spokojnie, Aliudzie. To przecież następczyni Diliges, naszej córki.- powiedziała miękkim głosem kobieta.- Chociaż ty, dziecko, znasz ją pewnie pod innym imieniem. W waszym świecie nazywała się Alice. A ciebie jak zwą, dziecino?
 -Nika.- wyszeptałam. Więc to była Pradawna, a ten długowłosy mężczyzna to Aliud.
 -Ach, więc jesteś wybranką.- powiedziała Pradawna uradowanym głosem.- Powstań moje dziecko i spójrz mi w oczy.
   Powoli się podniosłam i niepewnie spojrzałam w złote oczy kobiety, w których nagle pojawił się zachwyt. W seledynowych oczach Aliuda widziałam dumę.
 -Wyglądasz tak jak przepowiedziałam. Masz oczy takie jak Diliges! Urodę masz nieziemską! Aż trudno uwierzyć, że nie jesteś jakimś aniołem!- powiedziała ujmując moją twarz w swoje dłonie.- Pewnie chcesz, droga Niko, otrzymać teraz moc, którą uwolnisz świat z ciemności!
 -Tak naprawdę to chcę uwolnić osobę, którą kocham spod władzy Nocte.- powiedziałam czerwieniąc się lekko ze wstydu. Pradawna oczekiwała, że chcę uratować świat, a ja chciałam tylko uwolnić Davida.
 -Świetnie! Ten powód jest prawie taki sam jak mój, gdy byłam młoda!- krzyknęła z zachwytem Pradawna.
 -Diem, nie wspominaj tego, co już minęło.- powiedział ze śmiechem Aliud. Pradawna zaśmiała się i spojrzała mi w oczy.
 -Obiecaj mi, że użyjesz tej mocy z rozsądkiem, kochana.- powiedziała poważnym tonem Diem.
 -Oczywiście.- powiedziałam z miłym uśmiechem i przyjęłam ogromną ilość magii, którą mi przekazała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz