Otworzyłam powoli oczy. Czemu było mi tak ciepło? I czemu byłam naga?! Spojrzałam w prawą stronę, żeby spojrzeć na lustro. Stało na swoim miejscu, ale Davida nie było w pokoju. Dziwne... Usłyszałam ciche westchnienie po mojej lewej stronie. Odwróciłam się przerażona zakrywając się kołdrą.
Po mojej lewej leżał David. Czy my...? Teraz już pamiętam... My naprawdę "to" zrobiliśmy! Chociaż cieszyłam się, że mój pierwszy raz był z Davidem.
Oparłam się łokciem o poduszki i pogładziłam go lekko po włosach. Był taki uroczy i spokojny jak spał. Wyglądał jak aniołek.
Nagle aniołek otworzył oczy i zmienił się w diabełka. Chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie całując moją szyję. Wyrwałam mu się ze śmiechem. Czarno-włosy zaśmiał się i pocałował mnie w czoło.
-Muszę wracać.- mruknął i znowu pocałował mnie w czoło. Wstał i nałożył swoje ubrania, które były porozrzucane po całym pokoju. Wziął do ręki mój stanik i uśmiechnął się w moją stronę łobuzersko.- Mogę wziąć na pamiątkę?
-Nie!- jęknęłam na niego z wyrzutem. Chłopak zaśmiał się i wrócił do swojego pokoju przed lustro. Kochałam te jego chore poczucie humoru.
Zrzuciłam z siebie kołdrę i naga podeszłam do szafki z ubraniami. Starałam się nie zwracać uwagi na zaczepne spojrzenie Davida. Chwyciłam ubrania i przeszłam do łazienki, która była połączona z moim pokojem. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się.
Zrobiłam "to"... Naprawdę... Nadal nie mogę w to uwierzyć! Czy to prawda...? Z westchnieniem weszłam do pokoju i podeszłam do lustra. Pożegnałam się z Davidem i zarzuciłam prześcieradło na magiczny przedmiot. Z uśmiechem zbiegłam po schodach. Szybko straciłam dobry humor, bo w kuchmi spotkałam Leilę.
-Oto jest nasza tchórzliwa Wybranka.- powiedziała z przebiegłym uśmiechem. W jej czerwonych oczach widziałam zawiść.
-O co ci znowu chodzi, Muchomorku?- zapytałam obojętnym głosem przechodząc obok niej i podchodząc do szafki. Otworzyłam ją i wyciągnęłam z niej płatki. Sięgnęłam do lodówki i wyciągnęłam z niej mleko.
-O to, że boisz się pójść do Labiryntu Śmierci i odnaleźć Pradawną.- powiedziała Leila zakładając ręce na piersi.
-Kto powiedział, że się boję? Mogę tam iść nawet teraz skoro tak bardzo nalegasz.- powiedziałam wkładając do ust pierwszą łyżkę płatków z mlekiem.
-Nie wierzę ci.
-Bo jesteś głupia.- powiedziałam wywołując jej zdenerwowanie.
-Nie pogrywaj ze mną!- warknęła Leila.
-Nie denerwuj się, Muchomorku i daj mi w spokoju zjeść śniadanie. W końcu niedługo idę do Labiryntu Śmierci.- powiedziałam lodowatym tonem. Skoro jestem Wybranką to powinnam coś zrobić. Chcę uwolnić Davida spod rządów Nocte!
-A co ci tak spieszno? Czyżbyś miała własne powody?- zapytała Leila z pogardą.
-Tak- powiedziałam biorąc do ust ostatnią łyżkę płatków i wstając od stołu.- Chcę uwolnić kogoś, kogo kocham.- powiedziałam przechodząc obok oszołomionej Leili.
~*~
-Nie możesz iść! Proszę cię! Nie rób tego! Zginiesz!- krzyczał David, który stał obok mnie przed Labiryntem Śmierci. Zdążyłam się spakować i przygotować do kilkutygodniowej tułaczki, więc nic nie mogło już mnie powstrzymać.- Nie masz ze sobą żadnej broni!
-Mylisz się!- powiedziałam i pocałowałam go.- Moją bronią jest moja miłość do ciebie.
Po tych słowach przeszłam przez bramę, na której widniał napis: "Viam Mortis", czyli Droga Śmierci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz