Dzień po dniu ta sama bajka. Nieustanne treningi i omdlenia, które doprowadzały mnie do szału. Dusza Telum z dnia na dzień stawała się coraz słabsza, a moje ciało nie znosiło tego za dobrze. Każdy ból, chodźby ten najmniejszy, który odczuwała dusza demona przenosiła się na moje wycieńczone ciało.
-Nie masz tego dość? Tego ciągłego bólu, który jest spowodowany moją osobą?- w mojej głowie rozbrzmiał słaby głos Telum.
Jej dusza cały czas stawała się coraz słabsza. Nie mogłam nic na to poradzić. Chociaż cały czas próbowałam się od niej dowiedzieć, co robiła z moim ciałem podczas walki z Nocte, to ona milczała. Nie chciała mi powiedzieć, a z jej umysłu nie mogłam tego wyczytać.
-Mam dość, ale co ja na to poradzę?- zaśmiałam się ciężko dysząc. Leżałam na środku zniszczonej przeze mnie polany cała zlana potem.- Ten trening jest świetny! Dzięki niemu mam...
Urwałam w połowie zdania. Niewyobrażalny ból przeszył moje serce. Usłyszałam cichy jęk dochodzący ze znikającej duszy Telum. O co chodzi?! Czy ja też umrę razem z nią...? Myśl o śmierci mnie przerażała. Czułam się, jakbym stała przy krawędzi urwiska i ktoś dotykał moich pleców lekko popychając mnie w stronę bezdennej otchłani. Czy spadnę?
-Przykro mi, Nika...- mruknęła Telum z bólem w głosie. Nie miałam pojęcia, o czym ona mówi dopóki nie poczułam niemiłosiernego bólu w mojej głowie i klatce piersiowej.
Czułam, jak coś zostaje ze mnie wyrywane. Nie można tego nazwać cierpieniem, bo byłoby to zbyt łagodne określenie. Czy tak się czuje człowiek, gdy umiera.
Moje oczy zaszły mgłą i czułam się, jakbym spadała w głąb otchłani. Więc jednak spadłam...
Za często ostatnio mdlałam. Zdecydowanie za często. Nie wiedziałam jak nad tym zapanować.
Byłam w swoim ciele? Żyłam, czy czekał mnie teraz Sąd Ostateczny? Ciekawe jak to będzie wyglądać...
Auć! Hej! skoro umarłam, to nie powinnam czuć bólu! To nie fair! Myślałam, że chociaż po śmierci ludzie zasługują na spokój.
Uniosłam powoli powieki. Oślepiło mnie jasne, białe światło. Jednak nadal żyję. Spróbowałam unieść głowę, ale nie potrafiłam tego zrobić, bo na moim czole był zaciśnięty jakiś dziwny, gruby, skórzany pas. Taki sam pas miałam zaciśnięty na brzuchu i na nogach. Uniemożliwiały mi one poruszanie się.
-Może wykorzystam to, czego nauczyła mnie Telum.- zaśmiałam się do siebie cicho i uwolniłam źródło swojej magii.
Demon!
Pod swoimi plecami poczułam puszysty ogon. Łuski, który pojawiły się na niektórych partiach mojego ciała sprawiły, że czułam się pewniej, a jad, który je pokrywał wypalił skórzane pasy. Pazurami prawej dłoni rozerwałam ostatni pas i stanęłam niepewnie na swoich nogach.
Gdzie ja byłam? Nastawiłam swoje kocie, błękitne uszy i ruszyłam niepewnie do załamania w ścianie. Każdemu mojemu ruchowi towarzyszył dźwięk łańcucha. Czemu mnie związali? Czemu byłam tutaj zamknięta?
Z milionem pytań w głowie uderzyłam z całą moją siłą w ścianę, która pękła ukazując długi korytarz. W tej samej chwili rozległ się donośny alarm i na korytarzu rozbłysły czerwone światła. Dziwnie się czułam nie słysząc w swojej głowie głosu Telum, ale teraz chciałam tylko odnaleźć Davida.
Nagle podbiegł do mnie wysoki, szczupły chłopak o czarnych włosach i oczach. Uśmiechnął się czarująco i przytulił mnie. David...
-Witaj z powrotem.- mruknął chłopak odsuwając się ode mnie.
Ze sztucznym uśmiechem spojrzałam na jego ciało. Na jego skórze i ubraniach nie było śladów po moim jadzie i jego zapach był dziwny.
-Też się cieszę.- mruknęłam i błyskawicznie stanęłam na rękach.
Oplotłam łańcuch wokół szyi chłopaka i pociągnęłam go w dół stając na nogach. Chłopak uderzył z impetem w podłogę. Wysunęłam swoje pazury i przyłożyłam je do jego szyi.
-Kim jesteś?!
-Nie masz tego dość? Tego ciągłego bólu, który jest spowodowany moją osobą?- w mojej głowie rozbrzmiał słaby głos Telum.
Jej dusza cały czas stawała się coraz słabsza. Nie mogłam nic na to poradzić. Chociaż cały czas próbowałam się od niej dowiedzieć, co robiła z moim ciałem podczas walki z Nocte, to ona milczała. Nie chciała mi powiedzieć, a z jej umysłu nie mogłam tego wyczytać.
-Mam dość, ale co ja na to poradzę?- zaśmiałam się ciężko dysząc. Leżałam na środku zniszczonej przeze mnie polany cała zlana potem.- Ten trening jest świetny! Dzięki niemu mam...
Urwałam w połowie zdania. Niewyobrażalny ból przeszył moje serce. Usłyszałam cichy jęk dochodzący ze znikającej duszy Telum. O co chodzi?! Czy ja też umrę razem z nią...? Myśl o śmierci mnie przerażała. Czułam się, jakbym stała przy krawędzi urwiska i ktoś dotykał moich pleców lekko popychając mnie w stronę bezdennej otchłani. Czy spadnę?
-Przykro mi, Nika...- mruknęła Telum z bólem w głosie. Nie miałam pojęcia, o czym ona mówi dopóki nie poczułam niemiłosiernego bólu w mojej głowie i klatce piersiowej.
Czułam, jak coś zostaje ze mnie wyrywane. Nie można tego nazwać cierpieniem, bo byłoby to zbyt łagodne określenie. Czy tak się czuje człowiek, gdy umiera.
Moje oczy zaszły mgłą i czułam się, jakbym spadała w głąb otchłani. Więc jednak spadłam...
Za często ostatnio mdlałam. Zdecydowanie za często. Nie wiedziałam jak nad tym zapanować.
Byłam w swoim ciele? Żyłam, czy czekał mnie teraz Sąd Ostateczny? Ciekawe jak to będzie wyglądać...
Auć! Hej! skoro umarłam, to nie powinnam czuć bólu! To nie fair! Myślałam, że chociaż po śmierci ludzie zasługują na spokój.
Uniosłam powoli powieki. Oślepiło mnie jasne, białe światło. Jednak nadal żyję. Spróbowałam unieść głowę, ale nie potrafiłam tego zrobić, bo na moim czole był zaciśnięty jakiś dziwny, gruby, skórzany pas. Taki sam pas miałam zaciśnięty na brzuchu i na nogach. Uniemożliwiały mi one poruszanie się.
-Może wykorzystam to, czego nauczyła mnie Telum.- zaśmiałam się do siebie cicho i uwolniłam źródło swojej magii.
Demon!
Pod swoimi plecami poczułam puszysty ogon. Łuski, który pojawiły się na niektórych partiach mojego ciała sprawiły, że czułam się pewniej, a jad, który je pokrywał wypalił skórzane pasy. Pazurami prawej dłoni rozerwałam ostatni pas i stanęłam niepewnie na swoich nogach.
Gdzie ja byłam? Nastawiłam swoje kocie, błękitne uszy i ruszyłam niepewnie do załamania w ścianie. Każdemu mojemu ruchowi towarzyszył dźwięk łańcucha. Czemu mnie związali? Czemu byłam tutaj zamknięta?
Z milionem pytań w głowie uderzyłam z całą moją siłą w ścianę, która pękła ukazując długi korytarz. W tej samej chwili rozległ się donośny alarm i na korytarzu rozbłysły czerwone światła. Dziwnie się czułam nie słysząc w swojej głowie głosu Telum, ale teraz chciałam tylko odnaleźć Davida.
Nagle podbiegł do mnie wysoki, szczupły chłopak o czarnych włosach i oczach. Uśmiechnął się czarująco i przytulił mnie. David...
-Witaj z powrotem.- mruknął chłopak odsuwając się ode mnie.
Ze sztucznym uśmiechem spojrzałam na jego ciało. Na jego skórze i ubraniach nie było śladów po moim jadzie i jego zapach był dziwny.
-Też się cieszę.- mruknęłam i błyskawicznie stanęłam na rękach.
Oplotłam łańcuch wokół szyi chłopaka i pociągnęłam go w dół stając na nogach. Chłopak uderzył z impetem w podłogę. Wysunęłam swoje pazury i przyłożyłam je do jego szyi.
-Kim jesteś?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz