Słyszałam czyjeś bicie serca. Czyjś miarowy oddech, który idealnie współgrał z moim. Czułam na sobie ciepło drugiego ciała i silne ramie, które mnie obejmowało. Do kogo one należało?
Powoli otworzyłam oczy. Twarz miałam wtuloną w czyjąś klatkę piersiową. Poruszyłam się lekko i ciepłe ramiona zacisnęły się wokół mojego szczupłego ciała. spojrzałam na twarz mężczyzny. Potargane blond włosy i lekko rozchylone usta pozwoliły mi go rozpoznać. Nie musiałam nawet widzieć jak otwiera swoje piękne błękitne oczy.
-Cole.- szepnęłam na wpół przytomna wtulając się w jego klatkę piersiową. Chłopak rozbudził się lekko mocniej mnie obejmując.
-Hm?- mruknął tylko przyciskając policzek do czubka mojej głowy.
-Czemu mnie obejmujesz?- zapytałam. Chłopak zaśmiał się cicho.
-Ty też mnie obejmujesz, Nika.- powiedział. Rzeczywiście. Moje ręce były zaciśnięte na jego ciele. Westchnęłam i objęłam go mocniej.
-Bo tak jest wygodnie.- burknęłam tylko zawstydzona.- Gdzie my jesteśmy?
-W naszym pokoju.- powiedział chłopak ziewając.- Masz rację. Tak jest wygodnie.
-Tylko nikomu o tym nie wspominaj.- jęknęłam. Chłopak splótł swoje nogi z moimi i pogładził mnie dłonią po plecach.
-Tak jest, pani Złota Strażniczko. Twoja przyjaciółka się o ciebie martwiła, gdy niosłem cię nieprzytomną do akademika. Wyglądała jakby miała dostać zawału.- zaśmiał się chłopak.
Jego serce zaczęło bić szybciej. Z resztą moje też pędziło jak szalone. Wydawało się, jakby nasze serca toczyły między sobą walkę na szybszy rytm. Uśmiechnęłam się.
-Bella zawsze się martwi. Traktuje mnie jak młodszą siostrę.- powiedziałam.
Jak ja mogłam spać spokojnie w takiej pozycji? Miałam wrażenie, jakby moje serce miało mi zaraz wyskoczyć z piersi. Nie rozumiałam, co się ze mną dzieje.
-Czemu twoje serce bije tak szybko?- zaśmiał się cicho Cole. Jego głos był jak piękna melodia.
-Nie ważne.- jęknęłam.- Zostałeś Srebrnym Strażnikiem? To jest pokój Strażników. Dlatego mieszkałam w nim sama.
-Przed tobą nic nie da się ukryć.- westchnął Cole.
Czułam jak jego usta delikatnie dotykają moich włosów, gdy coś mówił. To doprowadzało mnie do szaleństwa. Nigdy nie miałam chłopaka i nigdy się tak przy żadnym nie czułam. Czemu on tak na mnie działał?! To było chore!
-Coś się stało? Zimno ci? Trzęsiesz się...- powiedział zmartwionym głosem przyciągając mnie jak najbliżej siebie. Nasze ciała stały się jednością. Czy to w porządku?
-Twoja dziewczyna nie będzie zła?- szepnęłam. Czemu tak powiedziałam?! Co to miało być?! Nikogo bym nigdy o to nie zapytała!
-Nie mam dziewczyny.- zaśmiał się.
Było mi tak ciepło i miło. Czułam się bezpiecznie. Czy to normalne? Milion pytań w mojej głowie, a mimo to czuję spokój.
-Czemu moje serce bije szybko? Czemu czuję się tak dziwnie? Używasz jakichś dziwnych zaklęć?!- wykrzyczałam wszystko z nadzieją, że Cole mi na nie odpowie.
Chłopak odsunął się ode mnie i przesunął moje ciało w górę tak, że nasze twarze były na równej wysokości. Patrzyłam w jego błękitne oczy z przerażeniem. Jego twarz pozostawała lodowata. Moje serce biło jak szalone, a na twarzy pojawiły się rumieńce.
-Myślisz, że byłbym w stanie użyć na tobie magii?- zapytał i jego twarz złagodniała. Położył dłoń na moim policzku i przyciągnął moją twarz do swojej.- Nie mogę użyć magii na kimś, w kim zakochałem się od pierwszego wejrzenia.
Jego słowa sprawiły, że moje serce wariowało. Czułam się, jakbym miała zaraz stracić przytomność. Ktoś się we mnie zakochał?!
Cole zbliżył swoją twarz do mojej i nasze usta się złączyły. Jego wargi były miękkie i delikatne. Całował mnie tak, jakby bał się, że może mi zrobić krzywdę. Zamknęłam oczy i odwzajemniłam pocałunek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz