Weszłam ciężkim krokiem do pięknego, błękitnego pokoju z dużym, białym łóżkiem po środku. Obok niego stała błękitna kanapa, a po jego drugiej stronie stało wysokie, lustro w białej ramie. Uśmiechnęłam się pod nosem i uklękłam przed nim.
Ładna dziewczyna o czarnych włosach i smutnych, błękitnych oczach spojrzała na mnie z lustra. Do oczu napłynęły mi łzy. Nie mogłam już ich dłużej powstrzymywać. Pozwoliłam im spływać ciurkiem po mojej twarzy.
"Już nie jesteś mój, Cole. Teraz, gdy odnalazłeś swoją Bratnią Duszę możesz zapomnieć o tym, co nas łączyło."
Te słowa odbijały się echem w mojej głowie. Dlaczego to tak boli?! Dlaczego przez to cierpię? I na dodatek ten cały David... Czy on naprawdę jest moją Bratnią Duszą?
Nagle usłyszała dźwięk kruszącego się szkła tuż przede mną. Podniosłam zapłakaną twarz zaskoczona. Lustro pozostawało w tym samym stanie. Coś mi się wydawało? Chwila... Pokój w lustrze był urządzony w ciemnych kolorach i był zupełnie inny! Przysunęłam się bliżej i zaskoczona dotknęłam lustra. Nie mogłam się tam przedostać. Co to za magia.
Zauważyłam, że ktoś wchodzi do ciemnego pokoju. Wytężyłam wzrok i dostrzegłam wysokiego, szczupłego chłopaka o czarnych włosach i oczach. Miał na sobie tylko spodnie, a jego włosy i klatka piersiowa były lekko wilgotne. Zrobiłam się czerwona na twarzy, a moje serce zaczęło bić szybciej.
-David, co robisz w moim lustrze?- jęknęłam z nadzieją, że mnie usłyszy. Chłopak odwrócił się i spojrzał na mnie z osłupieniem. Więc jednak mnie słyszał i widział.
-Co ty tu, do cholery, robisz?!- krzyknął podchodząc do lustra. Usiadł na ziemi i spojrzał mi w oczy. Był tak blisko. Przysunął twarz do mojej i jego czoło uderzyło o szkło.- Jak ty to zrobiłaś? Przecież pałac Nocte jest otoczony zaklęciami!
-Ja nic nie zrobiłam! To ty musiałeś coś zrobić!- warknęłam przyglądając się jego twarzy. Wyciągnęłam dłoń i dotknęłam nią miejsca, w którym przykładał czoło. Poczułam przyjemne ciepło.- Dziwne... Nie możemy przez to przejść, ale czuję twoje ciepło. Czy to nie jest podejrzane?
-O to się teraz martwisz? Jak Nocte się o tym dowie to zabije i ciebie i mnie!- syknął patrząc na moją dłoń, którą opierałam o szkło. Odsunął lekko czoło i przyłożył swoją dłoń do mojej. Tak ciepło...- Masz zimne dłonie.
Po tych słowach przybliżył usta do mojej dłoni i zaczął ją ocieplać swoim oddechem. Wyglądał przy tym tak uroczo i niewinnie.
-Zawsze mam zimne ręce.- powiedziałam zmieszana, ale nie zabrałam dłoni. Nasze spojrzenia się spotkały i chłopak zaczerwienił się lekko.
-Wiesz, że jesteś moją Bratnią Duszą?- mruknął z zawadiackim uśmiechem. Zabrałam dłoń i odsunęłam się od lustra cała czerwona.
-To nie jest powód do śmiechu!- jęknęłam. Chłopak zaśmiał się i zaczął mi się zadziornie przyglądać.
-Nawet mi się nie przedstawiłaś, ślicznotko.- wymruczał. Był zupełnie jak kot! Podstępny, piękny kot!
-Jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć to nazywam się Nika.- powiedziałam odwracając wzrok i zakładając ręce na piersi. Chłopak zaśmiał się ponownie.
-Jesteś naprawdę zabawna, Nika. I się mnie nie boisz. Interesująca z ciebie istota.
"Interesująca z ciebie istota."- Cole tak kiedyś do mnie powiedział. Łzy na nowo zaczęły spływać po policzkach. Ukryłam twarz w dłoniach i zaczęłam cicho płakać. Poczułam zimny podmuch wiatru i czyjeś ciepłe ramiona, które mnie obejmują. Podniosłam głowę i zobaczyłam Davida.
-Jak przeszedłeś przez lustro?- jęknęłam zaskoczona. Chłopak objął mnie mocniej, co mnie pocieszało.
-Nie wiem. Po prostu poczułem, że muszę cię przytulić i szkło znikło.- szepnął w moje włosy.
Objęłam go niepewnie i zaczęłam szlochać na jego ramieniu. Tego mi teraz było trzeba. Kogoś, kto mnie po prostu przytuli nie pytając o powód mojego płaczu.
-Dziękuję.
"Już nie jesteś mój, Cole. Teraz, gdy odnalazłeś swoją Bratnią Duszę możesz zapomnieć o tym, co nas łączyło."
Te słowa odbijały się echem w mojej głowie. Dlaczego to tak boli?! Dlaczego przez to cierpię? I na dodatek ten cały David... Czy on naprawdę jest moją Bratnią Duszą?
Nagle usłyszała dźwięk kruszącego się szkła tuż przede mną. Podniosłam zapłakaną twarz zaskoczona. Lustro pozostawało w tym samym stanie. Coś mi się wydawało? Chwila... Pokój w lustrze był urządzony w ciemnych kolorach i był zupełnie inny! Przysunęłam się bliżej i zaskoczona dotknęłam lustra. Nie mogłam się tam przedostać. Co to za magia.
Zauważyłam, że ktoś wchodzi do ciemnego pokoju. Wytężyłam wzrok i dostrzegłam wysokiego, szczupłego chłopaka o czarnych włosach i oczach. Miał na sobie tylko spodnie, a jego włosy i klatka piersiowa były lekko wilgotne. Zrobiłam się czerwona na twarzy, a moje serce zaczęło bić szybciej.
-David, co robisz w moim lustrze?- jęknęłam z nadzieją, że mnie usłyszy. Chłopak odwrócił się i spojrzał na mnie z osłupieniem. Więc jednak mnie słyszał i widział.
-Co ty tu, do cholery, robisz?!- krzyknął podchodząc do lustra. Usiadł na ziemi i spojrzał mi w oczy. Był tak blisko. Przysunął twarz do mojej i jego czoło uderzyło o szkło.- Jak ty to zrobiłaś? Przecież pałac Nocte jest otoczony zaklęciami!
-Ja nic nie zrobiłam! To ty musiałeś coś zrobić!- warknęłam przyglądając się jego twarzy. Wyciągnęłam dłoń i dotknęłam nią miejsca, w którym przykładał czoło. Poczułam przyjemne ciepło.- Dziwne... Nie możemy przez to przejść, ale czuję twoje ciepło. Czy to nie jest podejrzane?
-O to się teraz martwisz? Jak Nocte się o tym dowie to zabije i ciebie i mnie!- syknął patrząc na moją dłoń, którą opierałam o szkło. Odsunął lekko czoło i przyłożył swoją dłoń do mojej. Tak ciepło...- Masz zimne dłonie.
Po tych słowach przybliżył usta do mojej dłoni i zaczął ją ocieplać swoim oddechem. Wyglądał przy tym tak uroczo i niewinnie.
-Zawsze mam zimne ręce.- powiedziałam zmieszana, ale nie zabrałam dłoni. Nasze spojrzenia się spotkały i chłopak zaczerwienił się lekko.
-Wiesz, że jesteś moją Bratnią Duszą?- mruknął z zawadiackim uśmiechem. Zabrałam dłoń i odsunęłam się od lustra cała czerwona.
-To nie jest powód do śmiechu!- jęknęłam. Chłopak zaśmiał się i zaczął mi się zadziornie przyglądać.
-Nawet mi się nie przedstawiłaś, ślicznotko.- wymruczał. Był zupełnie jak kot! Podstępny, piękny kot!
-Jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć to nazywam się Nika.- powiedziałam odwracając wzrok i zakładając ręce na piersi. Chłopak zaśmiał się ponownie.
-Jesteś naprawdę zabawna, Nika. I się mnie nie boisz. Interesująca z ciebie istota.
"Interesująca z ciebie istota."- Cole tak kiedyś do mnie powiedział. Łzy na nowo zaczęły spływać po policzkach. Ukryłam twarz w dłoniach i zaczęłam cicho płakać. Poczułam zimny podmuch wiatru i czyjeś ciepłe ramiona, które mnie obejmują. Podniosłam głowę i zobaczyłam Davida.
-Jak przeszedłeś przez lustro?- jęknęłam zaskoczona. Chłopak objął mnie mocniej, co mnie pocieszało.
-Nie wiem. Po prostu poczułem, że muszę cię przytulić i szkło znikło.- szepnął w moje włosy.
Objęłam go niepewnie i zaczęłam szlochać na jego ramieniu. Tego mi teraz było trzeba. Kogoś, kto mnie po prostu przytuli nie pytając o powód mojego płaczu.
-Dziękuję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz