Dowiedziałam się, że tajemniczy brunet nazywa się Leo. Zakochał się w Belli po tym, jak go ugryzła i wylądował w szkolnym "szpitalu". Do szkoły wróciła też moja przyjaciółka Caroline- piękna dziewczyna o niebieskich włosach i oczach. Wyjechała ze szkoły miesiąc temu na specjalny trening dla magów i właśnie wróciła.
Ubrałam swój mundurek i poczesałam włosy. Nadal nie mogłam się przyzwyczaić do tego, kim teraz byłam. Wiedziałam, jak korzystać z magii i jak zmieniać postacie, a mimo to, nadal pozostawałam człowiekiem. Chociaż dzisiaj po szkole razem z Colem mieliśmy zmienić postacie na magów. Powiedział, że muszę to zrobić, żeby się do tego przyzwyczaić, a on przemieni się razem ze mną.
-Nika! Szybciej, kotku, bo się spóźnisz!- usłyszałam głos Cole'a dochodzący zza drzwi łazienki, w której stałam. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Nic się nie zmieniłam.
Piękna twarz, śliczne oczy, słodkie usta i cudne włosy. Uśmiechnęłam się. Chyba od zawsze marzyłam o tym, żeby kiedyś być Bestią. Otworzyłam drzwi i wyszłam z łazienki. Cole pojawił się przede mną i podniósł mnie tak, że nasze twarze były na równym poziomie. Byłam aż tak niska, że musiał mnie podnosić, żeby spojrzeć mi w oczy. W końcu sięgałam mu ledwie do ramion...
Chłopak uśmiechnął się i mnie pocałował. Teraz to na pewno się spóźnimy. Czułam jego ciepłe usta i jego delikatne dłonie które doprowadzały mnie do szaleństwa. Odsunęłam go lekko od siebie cicho dysząc.
-Spóźnimy się.- mruknęłam. Blondyn zaśmiał się i spojrzał na mnie z dumą swoimi błękitnymi oczami.
-No to chodźmy.- powiedział niosąc mnie do wyjścia.
-Umiem chodzić!- warknęłam wywołując kolejny wybuch jego śmiechu. Nic z tego... Będzie mnie tak niósł aż do klasy. Z resztą to już nie pierwszy raz...
Wyszliśmy na zewnątrz i Cole skierował się w stronę szkoły. Zatrzymał się w połowie drogi i postawił mnie na ziemię z podejrzanym uśmiechem. Odwróciłam się i zobaczyłam Bellę, którą obejmował Leo. Rozmawiali z jakąś niebiesko-włosą dziewczyną, która stała do mnie tyłem. Wiatr przywiał jej zapach w moją stronę. Caroline!
Szczęśliwa podbiegłam do trójki i rzuciłam się niebiesko-włosej na plecy.
-Mogłaś zadzwonić!- krzyknęłam śmiejąc się. Caroline zawtórowała mi i lekko zrzuciła mnie z siebie. Stanęłam na ziemi i dziewczyna odwróciła się do mnie. Jak zwykle oszałamiająco piękna.
-Zabrali mi telefon.- powiedziała dźwięcznym głosem przyglądając się mi niebieskimi oczami. Przeniosła wzrok na Cole'a i uśmiechnęła się.- Więc to jest facet, który zdobył zimną Nikę.
-Od kiedy to ja jestem zimna?!- syknęłam.
-W stosunku do chłopaków? Od zawsze?- zachichotała Caroline.
-Przesadzasz, Carol. Dziadka traktowała normalnie... A swoją drogą jak myślicie, kiedy dziadek wróci?- powiedziała zmartwionym głosem Bella. Leo spojrzał na nią zdziwiony.
-Dziadek?- zapytał.
-Mąż pani dyrektor.- powiedziałam z miłym uśmiechem.- A może opowiedział byś coś o sobie, panie tajemniczy?
-Ech... Nie ma co opowiadać.- westchnął wkładając ręce do kieszeni czarnych spodni.- Pochodzę z rodziny biznesmenów. Od zawsze byłem złym dzieckiem, więc rodzice traktowali mnie najgorzej z całego rodzeństwa. Zawsze przysparzałem im wielu kłopotów i często ich denerwowałem. Wtedy razem z kolegą byłem tu dlatego, że usłyszałem od jakiejś starej babki, że do tej szkoły chodzą demony. Przyszedłem to sprawdzić i zostałem ugryziony przez tę ślicznotkę.- powiedział Leo całując Bellę w policzek. Dziewczyna zachichotała.- Resztę historii już znasz, pani Złota Strażniczko.
-Wystarczy Nika.- mruknęłam odwracając się w stronę Cole'a, który stał bez słowa z rękami w kieszeniach.
Blondyn spojrzał na mnie i puścił do mnie perskie oko oblizując górną wargę. Zaczerwieniłam się i odwróciłam wzrok. Chłopak zaśmiał się i chwycił mnie za rękę ciągnąc mnie w stronę szkoły.
-Zaraz dzwonek.- zaśmiał się odwracając się w moją stronę.- Chyba nie chcesz się spóźnić.
-Nie...- mruknęłam cała czerwona biegnąc z nim przez korytarze. Coraz bardziej go kocham...
Ubrałam swój mundurek i poczesałam włosy. Nadal nie mogłam się przyzwyczaić do tego, kim teraz byłam. Wiedziałam, jak korzystać z magii i jak zmieniać postacie, a mimo to, nadal pozostawałam człowiekiem. Chociaż dzisiaj po szkole razem z Colem mieliśmy zmienić postacie na magów. Powiedział, że muszę to zrobić, żeby się do tego przyzwyczaić, a on przemieni się razem ze mną.
-Nika! Szybciej, kotku, bo się spóźnisz!- usłyszałam głos Cole'a dochodzący zza drzwi łazienki, w której stałam. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Nic się nie zmieniłam.
Piękna twarz, śliczne oczy, słodkie usta i cudne włosy. Uśmiechnęłam się. Chyba od zawsze marzyłam o tym, żeby kiedyś być Bestią. Otworzyłam drzwi i wyszłam z łazienki. Cole pojawił się przede mną i podniósł mnie tak, że nasze twarze były na równym poziomie. Byłam aż tak niska, że musiał mnie podnosić, żeby spojrzeć mi w oczy. W końcu sięgałam mu ledwie do ramion...
Chłopak uśmiechnął się i mnie pocałował. Teraz to na pewno się spóźnimy. Czułam jego ciepłe usta i jego delikatne dłonie które doprowadzały mnie do szaleństwa. Odsunęłam go lekko od siebie cicho dysząc.
-Spóźnimy się.- mruknęłam. Blondyn zaśmiał się i spojrzał na mnie z dumą swoimi błękitnymi oczami.
-No to chodźmy.- powiedział niosąc mnie do wyjścia.
-Umiem chodzić!- warknęłam wywołując kolejny wybuch jego śmiechu. Nic z tego... Będzie mnie tak niósł aż do klasy. Z resztą to już nie pierwszy raz...
Wyszliśmy na zewnątrz i Cole skierował się w stronę szkoły. Zatrzymał się w połowie drogi i postawił mnie na ziemię z podejrzanym uśmiechem. Odwróciłam się i zobaczyłam Bellę, którą obejmował Leo. Rozmawiali z jakąś niebiesko-włosą dziewczyną, która stała do mnie tyłem. Wiatr przywiał jej zapach w moją stronę. Caroline!
Szczęśliwa podbiegłam do trójki i rzuciłam się niebiesko-włosej na plecy.
-Mogłaś zadzwonić!- krzyknęłam śmiejąc się. Caroline zawtórowała mi i lekko zrzuciła mnie z siebie. Stanęłam na ziemi i dziewczyna odwróciła się do mnie. Jak zwykle oszałamiająco piękna.
-Zabrali mi telefon.- powiedziała dźwięcznym głosem przyglądając się mi niebieskimi oczami. Przeniosła wzrok na Cole'a i uśmiechnęła się.- Więc to jest facet, który zdobył zimną Nikę.
-Od kiedy to ja jestem zimna?!- syknęłam.
-W stosunku do chłopaków? Od zawsze?- zachichotała Caroline.
-Przesadzasz, Carol. Dziadka traktowała normalnie... A swoją drogą jak myślicie, kiedy dziadek wróci?- powiedziała zmartwionym głosem Bella. Leo spojrzał na nią zdziwiony.
-Dziadek?- zapytał.
-Mąż pani dyrektor.- powiedziałam z miłym uśmiechem.- A może opowiedział byś coś o sobie, panie tajemniczy?
-Ech... Nie ma co opowiadać.- westchnął wkładając ręce do kieszeni czarnych spodni.- Pochodzę z rodziny biznesmenów. Od zawsze byłem złym dzieckiem, więc rodzice traktowali mnie najgorzej z całego rodzeństwa. Zawsze przysparzałem im wielu kłopotów i często ich denerwowałem. Wtedy razem z kolegą byłem tu dlatego, że usłyszałem od jakiejś starej babki, że do tej szkoły chodzą demony. Przyszedłem to sprawdzić i zostałem ugryziony przez tę ślicznotkę.- powiedział Leo całując Bellę w policzek. Dziewczyna zachichotała.- Resztę historii już znasz, pani Złota Strażniczko.
-Wystarczy Nika.- mruknęłam odwracając się w stronę Cole'a, który stał bez słowa z rękami w kieszeniach.
Blondyn spojrzał na mnie i puścił do mnie perskie oko oblizując górną wargę. Zaczerwieniłam się i odwróciłam wzrok. Chłopak zaśmiał się i chwycił mnie za rękę ciągnąc mnie w stronę szkoły.
-Zaraz dzwonek.- zaśmiał się odwracając się w moją stronę.- Chyba nie chcesz się spóźnić.
-Nie...- mruknęłam cała czerwona biegnąc z nim przez korytarze. Coraz bardziej go kocham...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz